Zamknęli nawet lasy w Polsce

Straciłem już kontakt z polską rzeczywistością i boję się teraz, że po zakończeniu pandemii koronawirusa zostanę tak zwanym bezpaństwowcem. Hi, hi, hi … Musiałbym się zrzec polskiego obywatelstwa, czego dobrowolnie nigdy nie zrobię, ale przecież Wielki Geniusz z Żoliborza może takich niepokornych – z obcych krajów – po prostu ustawowo obywatelstwa pozbawić. Skoro był zdolny zamknąć przed Polakami lasy, to może wielu Polaków pozbawić polskości. Hi, hi, hi …

Odjazd czy odlot polskich władz chyba przejdzie na karty historii ludzkości. Zamykanie lasów, parków czy cmentarzy w chwili, kiedy ludzie potrzebują miejsc do odzyskania równowagi psychicznej, to jest działanie zbrodnicze, a zatem utrata kontaktu z polską rzeczywistością chyba na wyższym poziomie wystąpiła u ludzi władzy w Polsce. No właśnie. Może Polacy powinni wreszcie wygonić ze swojego kraju tych łobuzów i zakazać im powrotu, czyli powinni skazać Kaczyńskiego z przybocznymi na banicję. Hi, hi, hi … Dla samotnego faceta, który nie zna żadnego języka obcego, to dopiero byłaby kara. Przepraszam, podobno zna rosyjski. Hi, hi, hi …

Zatrzymanie ludzi w domach jako metoda walki z pandemią jest może skuteczne, ale w takim razie powinniśmy nie stosować żadnych wyjątków w tej metodzie, czyli pozbawić powinniśmy ludzi pracy, żywności i wszelkich środków niezbędnych do życia. A może od razu zabijmy chorych, podejrzewanych o chorobę i tych niezabezpieczonych na czas izolacji? Szaleństwo przekroczyło w Polsce wszelkie granice. Nie chodzi już o komfort Polaków, ale o powrót do życia po pandemii, bo po takich nieuzasadnionych rygorach izolacyjnych i ciągłym zastraszaniu zdrowych psychicznie Polaków może zostać niewielu.

Piotr Tomski

 

 

 

Najlepsze są dobrze chore pomysły

Dobrze zorganizowane głosowanie korespondencyjne jest rewelacyjnym pomysłem. Współczesne technologie pozwalają na takie metody zabezpieczeń, że nikomu nie opłacałoby się fałszować wyników, a zresztą każda próba mogłaby zostawiać ewidentny ślad i powodować konieczność ponownego oddania głosu, natomiast wyniki ostateczne byłyby akceptowane po usunięciu wszystkich podejrzeń. Wybory mogłyby trwać miesiąc, ale doszlibyśmy zawsze do rozstrzygnięcia bliskiego ideału.

Kluczowe są dwa słowa: dobrze zorganizowane. Czy można podejrzewać partię rządzącą, że cokolwiek dobrze zorganizuje? Nigdy! Hi, hi, hi … Sztandarowy program „500+” runął im w ciągu trzech lat i teraz rodzi się w Polsce coraz mniej dzieci z roku na rok. Partia nie reaguje i większość pieniędzy nie spełnia swojej roli, bo na walkę z ubóstwem wystarczyłoby wydać jedną trzecią tych pieniędzy z lepszym skutkiem.

Wielki Strateg z Żoliborza po prostu realizuje genialny pomysł wyborczy i ma wszystkich tam, gdzie kończy się proces trawienny w jego organizmie. Podstawowym celem tego geniusza jest zajęcie wszystkich problemem wyborów, żeby nie zajmowali się niekompetencją rządzących i „odpowiednim” zagospodarowaniem przez rządzących oraz ich przybocznych wszystkich środków z „tarczy antykryzysowej”. Celem drugorzędnym jest ewentualne osadzenie na stanowisku prezydenta swojego „chłopca na posyłki”, bo wprawdzie nie jest już potrzebny do podpisywania ustaw, ale awaryjnie może się przydać w rządzeniu przez najbliższe trzy lata, a na pewno będzie bardzo użyteczny, kiedy za trzy lata władza trafi w ręce opozycji i trzeba będzie utrudniać tej władzy każdy krok prawodawczy.

Nie łudźcie się Polacy, że chodzi o coś dobrego posłowi Kaczyńskiemu. Przypomnijcie sobie jego dochodzenie do prawdy o katastrofie smoleńskiej, jego konieczność ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI czy promowanie doradcy Tuska – młodego Morawieckiego ze służbowego banku zamiast lojalnej premier Szydło.

Piotr Tomski

 

Zapalnik polskiej bomby odpalony

Ktoś z moich bliskich i kilku znajomych i znajomych moich znajomych straciło dzisiaj w Polsce pracę. No cóż! Partia rządząca też od dzisiaj ma swoją „tarczę antykryzysową”, na której można wynosić moich bliskich i znajomych.

Niektórzy przedsiębiorcy w Polsce liczą jeszcze na cud, ale tak naprawdę zapalnik bomby zegarowej ruszył dzisiaj i nie widzę sapera, który mógłby go rozbroić. Spójrzmy prawdzie w oczy i odpowiedzmy sobie szczerze, jak widzimy polską gospodarkę po epidemii koronawirusa? Jak widzimy Polskę po epidemii koronawirusa? Ciemność widzę, że tak powiem cytatem z filmu, w którym motywem przewodnim była wielka mistyfikacja, służąca do zapanowania nad pewną społecznością ludzką. Hi, hi, hi … Skojarzenie może bardzo trafne, ale i z takich skojarzeń nic dobrego nie wynika poza ewentualnym przyspieszeniem pracy zapalnika. Hi, hi, hi …

Doszedłem ostatnio do przekonania, że w „czasach zarazy” wszyscy mogą być lewakami i wprowadzić ostatecznie na całym świecie komunizm. Hi, hi, hi … Jest bardzo dobra okazja, żeby drogą rewolucji zabrać wszystko bogatym i podzielić pomiędzy biednych. No właśnie. Jeśli moje żarty staną się rzeczywistością, to może nie będzie mi tak wesoło. W Polsce były już rewolucje i działali różni Janosikowie, ale nigdy nic dobrego z tego nie wynikło, bo po równo nie znaczy sprawiedliwie, a sprawiedliwie nie znaczy zawsze … po prostu przyzwoicie. Hi, hi, hi …

Rząd w Polsce musi szybko zejść na ziemię z propagandowych obłoków i zająć się realną pomocą dla obywateli, bo tylko w ten sposób można jeszcze tę bombę społecznych buntów rozbroić. Jeśli dalej będzie trwał ten chocholi taniec polityków, to za miesiąc najpóźniej nastąpi eksplozja.

Piotr Tomski

 

 

Wybierzmy przyszłość bez polityki

Kiedy czytałem różne przewidywania na temat „algokracji”, to miałem zawsze wątpliwości w kwestii pozbawienia ludzi „mocy decyzyjnych”, bo uważałem, że tylko ludzie mogą naprawdę zadbać o dobro ludzi. Kiedy przyszedł czas pandemii koronawirusa już tak nie uważam.

Komputery nie ulegają lękom i nie chorują na choroby wywoływane przez wirusy biologiczne. Jest wprawdzie zagrożenie wirusami wirtualnymi, ale zawsze urządzenia na najwyższym poziomie decyzyjnym można utrzymywać poza siecią ogólna i korzystać z nich tylko w zamkniętym, wyizolowanym na stałe systemie. Nie wiem, na ile należałoby łączyć urządzenia z ludźmi w procesie decyzyjnym, ale na pewno dałoby się stworzyć taki układ już dzisiaj i korzystać z niego ze skutkiem o wiele lepszym od skutków decyzji współczesnych polityków.

Politycy nawet w czasie pandemii chcą osiągać własne cele polityczne i realizować własne interesy. Dobro wspólne nie jest nigdy dla polityków czymś istotnym, a w czasie pandemii szczególnie mają okazję swoje działania nastawić jedynie na propagandę i otumanianie zarządzanych społeczeństw. Działania polityków w czasie pandemii nie wnoszą niczego pożytecznego do życia i najczęściej ograniczają się realnie tylko do finansów oraz gróźb wobec ludzi, bo wszystkie realne działania i tak podejmują służby państwowe niższego szczebla.

W Polsce politycy partii rządzącej pokazali najwyższą hipokryzję i własną bezużyteczność, kiedy uchwalili „tarczę antykryzysową” z poprawkami w Kodeksie Wyborczym, żeby na pewno dalej po majowych wyborach prezydentem był Andrzej Duda. Zadbali też przy błyskawicznych zmianach w ustawach o możliwość robienia takich biznesów, o jakich jeszcze nikomu się nie śniło. No, może o prywatyzacji szpitali śniła poseł Sawicka z agentem Tomkiem snem wspólnym, skorumpowanym. Hi, hi, hi … A tu teraz na „tarczy antykryzysowej” PiS sobie szpitale sprywatyzuje. Wyrzućcie ich, Polacy, na śmietnik historii. Wyrzućcie wszystkich polityków i już nie chodźcie na żadne wybory. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

Most zaopatrzeniowy z Chinami

Rząd zapewniał Polaków, że jest perfekcyjnie przygotowany do pandemii, a nagle okazało się po pojawieniu się tysiąca pierwszych chorych w Polsce, iż niezbędne jest zaopatrzenie w różne środki w Chinach. Nie było przygotowania? Czy zaopatrzenie jest niepotrzebne? Wypadałoby usłyszeć jakieś racjonalne wyjaśnienie tego dysonansu.

Informacje udzielane przez rząd polski w związku z pandemią od początku są grą propagandową, która ma zapewnić poparcie społeczne dla partii rządzącej i urzędującego prezydenta. Partia była przekonana i chyba się z tym pogodziła, że prezydent Duda przegra wybory. Pandemia jednak dała niebywałą okazję do zmiany sytuacji prezydenta, który może wykreować się szybko na męża stanu i najlepszego opiekuna narodu. Kreacja nie może trwać zbyt długo, bo czas ją zweryfikuje, dlatego wybory muszą odbyć się w maju, a po maju nastąpi „choćby potop”.

Śmieszne są gospodarskie wizyty prezydenta. Śmieszna była propagandowa akcja z rozmową z prezydentem Chin, po czym otworzył się most powietrzny między Polską a Chinami, którym lecą setki ton niezbędnych artykułów ochronnych dla medyków polskich. Nieważne jest to, że wizyty prezydenta tylko utrudniają pracę w wizytowanych miejscach i narażają uczestników tych spotkań na zarażenie wirusem. Nieważne jest też to, że zaopatrzenie z Chin jest po prostu normalnym biznesem, na którym Chińczycy z wielką chęcią i z wielkim zadowoleniem zarabiają, a Polacy naprawdę nie mają innego wyjścia, bo zaniedbali w tym względzie współpracę z Unią Europejską.

Najlepiej będzie, kiedy pan prezydent Duda przeniesie się na stałe do Częstochowy i będzie nieustannie modlił się za naród w czasach pandemii. Jeśli nawet modlitwy nie pomogą, to przynajmniej mniejsze będzie zagrożenie dla prezydenckiego otoczenia i szkody dla ewentualnych uczestników szerszych spotkań z prezydentem. Aha! I koszty propagandy spadną i przeniosą się głównie do mediów ojca dyrektora Rydzyka, którym dwa miliardy złotych dotacji nie były potrzebne do przetrwania. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

 

 

Jednak władza nie zabezpieczy się sama

Posiedzenie Sejmu bez posłów jednak się nie odbędzie w celu bezpośredniego złamania regulaminu, ale odbędzie się w celu złamania konstytucji po zmianie tego regulaminu. Hi, hi, hi … Co to jest obecność, każdy widzi. Hi, hi, hi …

Pogarda dla prawa we współczesnej, polskiej polityce staje się powszechną normą. Nie jestem tym zaskoczony, ale nie wiem w takim razie, na co w państwie zarządzanym przez PiS może jeszcze liczyć szary obywatel? Wszyscy zdają sobie sprawę z łamania konstytucji w Sejmie, tyle że dla sejmowej większości wspieranej przez opozycję z peerelowskiej przeszłości stan „niezwyczajny” pozwala na łamanie najważniejszego aktu prawnego w państwie, który właśnie był uchwalony po to, żeby chronić obywateli w każdej, najbardziej ekstremalnej sytuacji?

Nie zobaczymy zapewne dokładnie twarzy naszych tchórzliwych przedstawicieli w Sejmie i będziemy musieli podjąć pewien wysiłek, żeby dowiedzieć się, kto ma odwagę pełnić swoje obowiązki. Wiem już, że nie będzie w sejmie Korwina, bo sam napisał o tym na Twitterze. Niestety, to musi być ostatnia kadencja tego pana, jeśli wyżej ceni swoje lęki. Przykra to jest sprawa, ale jedynie choroba lub nie dająca się zweryfikować potrzeba kwarantanny mogą usprawiedliwiać nieobecność w takiej sytuacji. Niestety.

W zaistniałej sytuacji mam tylko nadzieję, że wszelkie prawo uchwalone drogą niekonstytucyjną przyniesie w polskich sądach ogromne odszkodowania dla obywateli krzywdzonych przez rząd i inne organy państwa pisowskiego. Mam nadzieję również, że po zakończeniu tego pandemicznego szaleństwa ktoś rozliczy to bezprawie.

Piotr Tomski

 

 

Obrady Sejmu bez posłów

Decyzja o zmianie przepisów pozwoli na obrady Sejmu bez posłów i bez budynku. Jesteśmy już w krainie absurdu, gdzie wszystko da się uzasadnić. Rozumiem zagrożenia, ale w przypadku kilkuset posłów i pracowników kancelarii niezbędnych do podjęcia jakichś czynności można wprowadzić ścisłą kwarantannę, przebadać ich i bez kontaktu za światem zewnętrznym wpuścić na salę obrad sejmu. Społeczeństwo po coś wybierało tych ludzi, dlatego dziesięć dni w kwarantannie i normalne obrady Sejmu są ich obowiązkiem.

Posiedzenie Sejmu w formie elektronicznej jest zwykłą, obrzydliwą ściemą. Nie będziemy mieli żadnej pewności, że głosowali w danym momencie uprawnieni posłowie. Nie będziemy wiedzieli, w jakim stanie psychicznym i fizycznym są ci posłowie, a zatem czy mogą wypełniać swoje obowiązki? Wielu innych rzeczy nie poznamy w tym głosowaniu i całym posiedzeniu, ale partii rządzącej chyba właśnie o to chodzi. Mamy po prostu stan ekstremalny, ale w żadnym wypadku nie jest to w sensie formalno-prawnym stan wyjątkowy czy nadzwyczajny stan klęski żywiołowej.

Wielki Strateg z Żoliborza chce wysyłać Polaków na wybory, ale sam boi się spotkać z posłami w Sejmie. Nie da się tego inaczej określić. To jest tchórz. Wie pan Kaczyński o zarażeniach posłów i panicznie boi się o siebie. Niestety. Tchórz rządzi tak odważnym narodem. Polacy, obudźcie się wreszcie.

Tchórzostwo posła Kaczyńskiego jest jednak tylko jednym powodem dla tej gigantycznej ściemy. Jestem przekonany, że PiS przy normalnych obradach stracił na dzisiaj większość w Sejmie, bo wielu posłów jest chorych lub objętych kwarantanną. No i „tarcza z tektury” nie przeszłaby w tym normalnym Sejmie, a jest konieczna dla finansowania jakichś biznesowo-mafijnych celów partii rządzącej.

Piotr Tomski

Test przed poważnym zagrożeniem

Usłyszałem bardzo „ciekawą” hipotezę na temat obecnej pandemii koronawirusa. Ktoś przypuszcza, że ta pandemia jest tylko testem – próbą generalną – przed wypuszczeniem na świat wirusa, który bezwzględnie będzie zabijał wszystkich zarażonych. No cóż! Jeśli tak jest, to jako ludzkość nie zaliczamy tego testu.

Najtrudniejsze dla współczesnych ludzi jest siedzenie we własnych domach. Taki mamy styl życia. Nie wiem w zasadzie, czym jest ten trend podyktowany, ale właśnie taki styl życia doprowadził do gwałtownego rozwoju pandemii w Europie Zachodniej. Młodzi ludzie szczególnie nie potrafili zatrzymać się w domach nawet na chwilę i zarażali innych.

Nie mamy też instynktu społecznego, bo tak naprawdę interesujemy się wyłącznie czubkiem własnego nosa, a potrzeby reszty ludzi nie interesują nas, chyba że mamy chęć rozerwać się, zabawić lub coś zyskać za to zainteresowanie. Tak. Możemy sobie poklaskać na balkonach blokowisk, bo to fajnie wygląda, ale pomóc bezinteresownie służbom medycznym potrafią nieliczni wolontariusze, bo po co podejmować ryzyko dla innych.

Wróciliśmy do granic państw narodowych i jednak nie wyobrażamy sobie prawdziwej federacji narodów w okresie kryzysu. Po co były propagowane te bajki o globalizacji, skoro pierwszy ból gardła i kaszel załatwił sprawę na długo. Hi, hi, hi … Pomyślmy teraz o prawdziwej broni biologicznej i reakcji zachodnioeuropejskich armii na jej użycie. Czy wszyscy żołnierze pójdą na zwolnienia lekarskie albo wezmą bezpłatne urlopy? W Polsce może wyślemy do walki Wojska Obrony Terytorialnej, których wyszkolenie pokazało się przy okazji spożywania kanapek z platformy towarowej samochodu ciężarowego, gdzie leżało obok tych kanapek coś w foliowych workach. Liczyliśmy znowu przy obronie Polski na sojusze, których nie ma.

Chiny być może straciły miliony obywateli w tej epidemii, ale starannie ukrywają dane. Nie wiem, jak sytuacja rozwinie się na całym świecie, ale na pewno nie jest świat gotowy do obrony przed … No właśnie. Czego możemy spodziewać się dalej? Miejmy nadzieję, że pandemia  nie jest testem i wygramy z tym koronawirusem już wkrótce.

Piotr Tomski

 

 

Orędzia i konferencje i wywiady

Prezydent i główni politycy pisowscy nie mają już żadnych hamulców moralnych w korzystaniu z okazji do kreowania siebie na zbawców narodu i może całej Europy, bo przecież polski przykład walki z koronawirusem służy całej Europie. Orędzie prezydenta wygłoszone na początku weekendu było kolejnym, żenującym występem propagandowym, po którym Andrzej Duda jako kandydat na prezydenta ma zyskać kilka punktów w wyborach i wygrać je w pierwszej turze.

Scenariusz jest prosty i przejrzysty: przez miesiąc będzie straszenie i kary, a po miesiącu zostaną ogłoszone sukcesy w walce z pandemią, ozdrowienia i koniec kwarantanny dla wszystkich, żeby do 10 maja Polacy byli gotowi na wybory bez zastrzeżeń formalnych ze ściśle określonym ustawieniem emocjonalnym. Scenariusz powyższy ma jednak słabe punkty. Pandemia w Europie i tym samym w Polsce może potrwać dłużej i kwarantanny nie da się zakończyć. Liczba chorych może do maja będzie rosła, a sytuacja ekonomiczna Polaków może znacznie się pogorszy. I co wtedy? Boję się teraz, że politycy PiS mogą niczego poza scenariuszem nie zauważać, a telewizja publiczna im stworzy „właściwą” rzeczywistość. Hi, hi, hi … Ludzie będą umierali, ale przecież ludzie zawsze umierają. Przykład chińskiego zwycięstwa z epidemią można jeszcze dopracować.

Dzisiejszy wywiad Wielkiego Stratega z Żoliborza osiągnął Himalaje hipokryzji. Duda najwięcej traci na zatrzymanych kampaniach. Hi, hi, hi … Ktoś dobrze to podsumował w Internecie, że dla tego Wielkiego Geniusza muszą drukować specjalne gazety i robić specjalne wiadomości w telewizji, bo całkowicie oderwał się od rzeczywistości, natomiast sam wywiad po prostu został dokładnie ustawiony, żeby tylko nie padło przypadkiem jakieś źle postawione pytanie.

Piotr Tomski

 

Testy i testy i jeszcze raz testy

WHO nie jest firmą z autorytetem w moich oczach, ale zalecenia na temat wykonywania możliwie największej liczby testów uważam za bardzo słuszne. Tylko w ten sposób można wprowadzić w pandemię pewien porządek, który pozwoli ją opanować, natomiast chaos jest czynnikiem wzmacniającym rozwój chorób i śmiertelność.

Polskie władze długo nie chciały wykonywać odpowiednio dużej liczby testów i chciały zastąpić je umieszczaniem w kwarantannie dużej liczby niezbadanych osób. Myślę, że dopiero zarażenie członków rządu i szybkie ich zbadanie trochę otrzeźwiło przedstawicieli władz, którzy nie mogą tak bezczelnie różnić się od reszty społeczeństwa. Prezydent Duda z żoną ujawnili fakt przeprowadzenia błyskawicznych badań dopiero po tygodniu, kiedy liczba testów wykonywanych dla „pospólstwa” znacznie wzrosła.

Jeszcze niedawno nie rozumiałem potrzeby przynależności Polski do Unii Europejskiej czy innych organizacji międzynarodowych typu ONZ czy Rada Europy. Kiedy jednak weźmie się pod uwagę czystą głupotę polskich władz w ostatnim czasie pandemii, to nadzór nad tymi nieodpowiedzialnymi ludźmi jest zbawienny dla Polaków. Gdyby nie jednoznaczne stanowisko WHO, to pewnie do dzisiaj pisowscy politycy tłumaczyliby, że należy badać wyłącznie osoby o wysokim stopniu prawdopodobieństwa zakażenia wirusem. Gdyby nie interwencja władz unijnych, to w kolejkach na granicach do tej pory wjeżdżający do kraju Polacy staliby trzydzieści godzin.

Mam nadzieję, że wkrótce nastąpi interwencja którejś z wyżej wymienionych organizacji w sprawie majowych wyborów prezydenckich w Polsce. Te wybory naruszą prawo, jeśli odbędą się w okresie pandemii i obowiązywania specjalnej ustawy o zagrożeniach, bo narażą część ludzi na zarażenie i de facto pozbawią prawa wyborczego osoby objęte kwarantanną, które nie będą mogły pójść do wyborczych lokali.

Piotr Tomski