W utopii wolnego rynku podczas pandemii

Politycy funkcjonujący dzisiaj, którzy chcieliby społeczeństwa podporządkowanego regułom wolnego rynku, są tak samo niebezpieczni, jak niebezpieczni byli komuniści na początku dwudziestego wieku. Hi, hi, hi … Dlaczego? Utopie są zawsze niebezpieczne, bo przede wszystkim teoretycznie zakładają, że ludzie są sobie równi i z tej równości ma wynikać reszta działalności ludzkiej. W efekcie nie ma na świecie wolnego rynku i nie ma komunizmu. Małgośka Thatcher przewraca się w trumnie, ale na pocieszenie napiszę, że resztki cielesnej powłoki Lenina robią w mauzoleum dokładnie to samo – przewracając się na myśl o upadku komunistycznego państwa szczęśliwości ogólnej w Rosji.

Wolny rynek jako model gospodarki globalnej nigdy nie istniał i nie będzie istniał, bo skala ogólnych regulacji społecznych czy kulturowych definitywnie zdominowała ludzkie poczynania. Wyobraźmy sobie transakcję handlową z odroczoną płatnością, w której zapłata jest wyższa od kosztu wynajęcia płatnego zabójcy, który zlikwidowałby wierzyciela. Wolny rynek?! A gdzie jest miejsce na dochodzenie zobowiązań, sądy, arbitraże i rozjemców albo egzekutorów. Nie ma mowy o wolnym rynku, a jedynie możemy zastanawiać się nad poziomem regulacji i wpływu polityki oraz różnych grup ludzi na gospodarkę. W tych grupach ludzi tkwi dzisiaj największy problem, bo to te grupy najchętniej dzisiaj mówią o wolnym rynku, chociaż rynek sobie podporządkowują za pomocą dziwnych narzędzi finansowych, które są dostępne dla wybranych, a przede wszystkim podporządkowują rynek sieci wielopoziomowych powiązań personalnych.

Pandemia koronawirusa chyba ostatecznie rozwiała mity wolnorynkowe i udowodniła, że tylko państwa narodowe poradzą sobie z potrzebami społecznymi i ratowaniem ludzi. Polscy zwolennicy wolnego rynku w pewnym momencie również zaczęli nawoływać do interwencji państwa i o wolnym rynku zapomnieli. Witaj nowa Konfederacjo. Hi, hi, hi … I co dalej?

Piotr Tomski

 

 

Są dobre strony rządów PiS

To nie jest żart. Uważam, że partia rządząca zrobiła kilka dobrych posunięć i podjęła kilka dobrych decyzji, które dla Polaków przyniosły pozytywne skutki. Nie zmienia to mojego ogólnego stosunku do PiS i mojego przekonania, że całe kierownictwo PiS powinno trafić przed trybunał stanu i również przed zwykłe sądy, a następnie powinno pójść do więzienia na długie lata.

PiS skonstruował „program 500+”, którym naprawdę zmniejszył poziom biedy w społeczeństwie. Nikt przed PiS nie zrobił tak ogromnego programu socjalnego. Problem jednak jest teraz w tym, że ten program rozminął się z własnymi założeniami, natomiast PiS nie wprowadza stosownych zmian, żeby zachować walory czysto socjalne tego przedsięwzięcia, co może je w całości pogrzebać.

PiS naprawdę zaczął dbać o seniorów. Pieniądze, które dostali emeryci już dwa razy w tak zwanych trzynastkach, były chyba pierwszym tak istotnym wsparciem dla tych ludzi. Nikt przed PiS tego nie robił. Rozumiem, że takie przeprowadzenie tych wypłat było kupowaniem głosów wyborczych, ale pieniądze znowu trafiły do potrzebujących. Niepotrzebne może były wypłaty dla wszystkich, bo emeryci z emeryturą powyżej pięciu tysięcy złotych miesięcznie nie potrzebują chyba specjalnego wsparcia w Polsce na tle o wiele niższych pensji przeciętnych pracowników.

PiS ukarał wreszcie zbiorowo esbeków. Zakończyło się co prawda na esbekach i, nad czym bardzo ubolewam, politycznych żołnierzy już nie rozliczono, chociaż zapowiedzi były. Może to zabranie emerytur było niezgodne z prawem, ale w dziejach ludzkości czasem ważna jest po prostu przyzwoitość, a źli ludzie nie powinni czerpać żadnych profitów z ich immanentnego zła.

PiS pokazał wiele słabości systemu sądownictwa w Polsce i przyczynił się do obnażenia wad czy niejasności sytuacji prawnej TSUE. Odkrycie to było bardzo ważne, ale na tym PiS zakończył swoją pozytywną rolę w tej kwestii, bo wszystkie „reformy” sądów były już tylko mnożeniem błędów i rozgrywkami personalnymi, które wymieniały obcych hochsztaplerów na własnych oszustów.

PiS zaangażował się w początkowej fazie rządzenia w zmianę historycznej polityki państwa. Dla mnie była to naprawdę istotna zmiana przynajmniej w sferze deklaratywnej i miałem nadzieję na więcej, co jednak po kolejnej nowelizacji Ustawy o IPN uleciało w wiedeńskich konszachtach PiS z Izraelczykami.

W porównaniu do innych rządów w Polsce po epoce peerelowskiej PiS zrobił bardzo duży postęp. Nie wiem już teraz sam, czy nie powinienem pokochać PiS. Hi, hi, hi … Złe strony PiS zajmowały mnie prawie bez reszty przez ostatnie dwa lata, dlatego pozostanę już w obozie wrogim wobec PiS.

Piotr Tomski

Samolot duży przyleciał

Na Okęciu wylądował samolot z transportem z Chin. Witany był ten samolot przez premiera polskiego rządu, a cały naród oglądał to powitanie na żywo w ulubionej telewizji publicznej. Hi, hi, hi … Teraz naród dostanie maski i będzie zabezpieczony. Hi, hi, hi …

Naród był indoktrynowany w okresie błędów i wypaczeń informacjami o bezużyteczności masek, ale rząd stan posiadanej wiedzy szybko zweryfikował i teraz maski są podstawowym przedmiotem ogólnego użytku w walce z pandemią, natomiast odpowiedzialna za błędy i wypaczenia WHO zostanie w swoim czasie przez rząd polski odpowiednio rozliczona; prawdopodobnie to Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie, jakie kary wobec WHO za szerzenie kłamstw o maseczkach zastosujemy. Naród i jego dobro dla rządu polskiego są zawsze najważniejsze. Hi, hi, hi …

W sprawie liczby wykonywanych testów w Polsce również rząd polski zajmie się rozpowszechnianiem przez WHO kłamliwych teorii o konieczności badania dużej liczby ludzi. Rząd uświadomił już naród, że testy nie leczą, a stwierdzenie u kogoś koronawirusa niczego nie zmienia i tylko sieje społecznie szkodliwy defetyzm. Testom mówimy w Polsce stanowcze: nie. Hi, hi, hi … Maski dostarczone dzisiaj na Okęcie w tej sytuacji najlepiej rozwiążą problem pandemii.

Prezydent Duda zagwarantuje dodatkowo, oczywiście, kiedy naród wybierze go w maju na drugą kadencję, stały napływ masek do Polski, ponieważ to właśnie uzgodnił niedawno z prezydentem Chin. Jeśli prezydent Duda przegra w zbliżających się wyborach, to zgodnie z powyższymi ustaleniami do Polski nie dotrze ani jedna maska z Chin. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

 

 

 

Bezludna wyspa posła Kaczyńskiego

Na bezludnej wyspie można się znaleźć po katastrofie statku na morzu, ale można też wybrać sobie taki los, kiedy chce się odizolować od ludzi. Można sobie tę bezludną wyspę zbudować w dowolnym miejscu, jeśli ma się moc sprawczą do usunięcia ludzi z tego miejsca. No właśnie. Poseł Kaczyński chciał mieć taką bezludną wyspę w Warszawie i ją dostał. Aha! Ochroniarze nie mają tu znaczenia dla posła Kaczyńskiego, a swoich politycznych podwładnych już od dawna nie traktuje jak ludzi. Hi, hi, hi …

Jestem przekonany, że wiele szczegółów z pomysłów izolowania Polaków powstało w głowie posła Kaczyńskiego. Skąd mam takie przekonanie? Poseł Kaczyński żyje w pewnym stylu, który do tej izolacji z małymi wyjątkami jest idealnie dostosowany. Hi, hi, hi … Nigdy nie brał udziału w normalnym życiu i nigdy nie ponosił odpowiedzialności za normalne czynności życiowe, dlatego łatwo mu jest ustalać nieżyciowe ograniczenia dla reszty społeczeństwa.

Ująwszy rzecz poważniej, poseł Kaczyński odizolował się od społeczeństwa i od większości swoich współpracowników, bo nie lubi ludzi. Taka ocena nie jest tylko moim wymysłem, bo wiele osób zwróciło na to uwagę, ale szczegółowe analizy zostawmy naukowcom. Poseł Kaczyński robi podobno wszystko dla Polski, bo tak ją kocha, tyle że podstawą tej miłości jest trzymanie władzy w jednym, własnym ręku i bezwzględne niszczenie wszelkiej konkurencji. Poseł Kaczyński nie ma przyjaciół i sentymentów. Hi, hi, hi … Bezludna wyspa.

Piotr Tomski

Prywatny folwark na Powązkach

Wprowadzenie zakazu odwiedzania grobów bliskich w czasie Świąt Wielkanocy było bolesnym doświadczeniem dla Polaków. Polacy bardzo dbają o pamięć o przodkach, a groby są elementem podstawowym tej pamięci. Nie dziwię się w sumie, że wielu Polaków złamało ten zakaz.

Zszokowało mnie jednak to, że zakaz złamał Wielki Geniusz z Żoliborza. Jestem przekonany, że najpierw moczył swoje brudne paluszki w skonstruowaniu tego absurdalnego przepisu prawa, a potem go złamał, bo przecież „państwo prawa w Polsce, to jest bajka”. Miliony Polaków uważa również, że państwo prawa w Polsce, to jest bajka, ale te miliony Polaków nie mają wpływu na tworzenie tej bajki od początku istnienia tak zwanej „czeciej erpe”. Niestety. To Wielki Bajkopisarz z Żoliborza ponosi pełną odpowiedzialność za tę polską bajkę o państwie prawa.

Dzisiaj chciałbym tylko dowiedzieć się, kto zarządza osobiście cmentarzem na Powązkach? Ten prywatny folwark z wahadłową boczną bramą powinien przejść w zarządzanie normalnego człowiek, to jest po pierwsze, a jeszcze jest po drugie – należy pozbawić polityków wszystkich szczebli wpływu na administrację cmentarzy. Aha, po trzecie jest, cmentarze i inne miejsca pochówku należące do Kościoła katolickiego należy znacjonalizować. Śmierć nie powinna mieć barw partyjnych ani religijnych.

I tak w duch świątecznym Polacy muszą znowu się podzielić, bo Wielki Strateg z Żoliborza musiał pokazać swoją wyższość nad resztą maluczkich.

Piotr Tomski

Dziesięć lat dochodzenia do niczego

Mija dzisiaj dziesięć lat od katastrofy pod Smoleńskiem. Zginął w tej katastrofie prezydent, którego brat bliźniak przez dziesięć lat obiecywał wyjaśnienie przyczyn tej katastrofy, „dochodził do prawdy” o tej katastrofie i doszedł do niczego.

Moja ogólna wiedza i doświadczenie życiowe wskazywały, że głowy państw nie umierają przypadkowo. Nie mogłem pogodzić się z faktem, że jakaś forma brawury żołnierzy polskich i polskich polityków doprowadziła do takiej tragedii, a z kolei miejsce tej tragedii samoistnie rodziło podejrzenia o zamach. Niestety. Nie mogłem uwierzyć w siłę przypadku, który może zmieniać bieg historii.

Dzisiaj temat tej katastrofy jest jednym z czynników otrzeźwiających czy nawet wprowadzających w pewną formę niechęci do człowieka, który skutecznie wykorzystał śmierć brata w politycznej grze o bezwzględna władzę nad Polakami, po czym o tej śmierci zapomniał. Scementowanie elektoratu na miesięcznicach smoleńskich może posłużyć za wzorzec cynizmu i hipokryzji w polityce w skali globalnej.

Udział Antoniego Macierewicza w dochodzeniu do niczego jest szczególny i przy tej dziesiątej rocznicy należy mu się specjalne miejsce w otoczeniu parówek oraz puszek po różnych napojach. Prowadzenie eksperymentów, tworzenie autorytetów czy dowodów na poparcie hipotez musi mieć granice, których nikomu nie wolno przekroczyć.

Nie wiem, na jakie pomysły wpadnie kierownictwo partii rządzącej w kwestii obchodów dziesiątej rocznicy katastrofy, bo mamy przecież pandemię i rygory wprowadzone na ten czas. Jestem pewien, że kolejny raz pokażą społeczeństwu swoją arogancję stania ponad prawem i zdrowym rozsądkiem, a Wielki Strateg z Żoliborza pokaże, iż dalej dochodzi.

Piotr Tomski

TSUE w oparach koronawirusa

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej „zabezpieczył” Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Natychmiast zaczęły się opary koronawirusa, którymi partia rządząca w Polsce chce trybunał zasłonić, a podstawowym argumentem partii jest nieprzestrzeganie przepisów prawa w czasie pandemii. Hi, hi, hi …

W takich sytuacjach musimy stawiać pytanie podstawowe: czy powinniśmy jako Polska należeć do Unii? Zamknięcie granic w czasie pandemii wykazało dużą słabość Unii i właściwie nastąpił odwrót totalny od integracji europejskiej. Ciężko teraz będzie wytłumaczyć Europejczykom, że Unia jest taka piękna, zwłaszcza że struktury administracyjne Unii nawet w sferze medialnej gdzieś się zapadły i słabo działają.

Orzeczenie TSUE w kwestii Izby SN jest tylko etapem długiego sporu Komisji Europejskiej z władzami polskimi. TSUE długo zwlekał z jego wydaniem i w końcu nadał mu dość niefortunną treść, bo teraz polscy „fachowcy” twierdzą jednoznacznie, że Izba Dyscyplinarna dalej może orzekać w sprawach dyscyplinarnych prokuratorów i adwokatów, natomiast jej „zamrożenie” obejmuje wyłącznie dyscyplinowanie sędziów. Kosmos! Kiedy spojrzy się na wcześniejszą decyzję TSUE o uznaniu Izby Nadzwyczajnej SN, to poziom komplikacji już samego rozumowania sędziów trybunału jest bardzo, bardzo wysoki. Czy chodzi tylko o ochronę sędziów jako zamkniętej grupy? Czy chodzi o praworządność?

Chaos prawny w Polsce jest faktem. Podważanie mocy sprawczych sędziów w Polsce jest faktem. Funkcjonowanie „kasty” sędziowskiej w Polsce jest faktem. W takiej sytuacji szary obywatel może jedynie pokazać państwu polskiemu środkowy palec i opuścić teren jego oddziaływania. Niestety. Szary obywatel nie wygra jednocześnie z kilkoma konkurującymi między sobą organizacjami przestępczymi, a do przekupienia wszystkich nie starczy pieniędzy nikomu. Aha! Szarym obywatelom zalecam również opuszczenie terenu oddziaływania Unii Europejskiej, bo sytuacja z organizacjami przestępczymi jest w niej podobna do polskiej sytuacji. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

 

Po ile głosy do kupienia

Znamy już nową wersję głosowania korespondencyjnego dla wszystkich i wiemy, że PiS idzie na zwarcie do 10 lub 17 maja. Wiemy też, że bardzo dużo Polaków nie odda swoich głosów w tych wyborach. I co z tego wynika? Wynika z tego to, co kilka lat temu powiedziała w Sejmie pani poseł Pawłowicz: pohandlujmy głosami. Skoro w Polsce nie może być normalnie, to chociaż niech PiS zapłaci za głosy na Dudę. Hi, hi, hi … 500+ za głos dla każdego i koperta z wypełnionym oświadczeniem oraz czystą kartą wyborczą do ręki w niezaklejonej kopercie.

500+ za głos to może być kwota wyjściowa do licytacji, bo może znajdą się lepsi płatnicy. Nie wiem w sumie, kto ma więcej wolnych środków w partyjnej kasie i komu bardziej opłacałoby się wygrać prezydenckie wybory. W każdym razie dla obywateli i pośredników w tym zbiorowym szaleństwie korespondencyjnym handel głosami jest jakąś formą poprawy sytuacji ekonomicznej, bo w ten sposób wydane pieniądze z kasy partyjnej na pewno lepiej posłużą społeczeństwu od pieniędzy wydanych na reklamę na przykład w telewizji publicznej. Hi, hi, hi …

Proponuję już zająć się organizowaniem tego handlu i na początek zbieraniem ofert od obywateli. Po zebraniu ofert można zgłosić propozycję do sztabów wyborczych poszczególnych kandydatów, które mogą na spokojnie przeanalizować sytuację, przeliczyć kasę i głosy oraz podjąć decyzję o zakupie bądź propozycję odrzucić. Myślę, że można już wrzucać ogłoszenia w sieci. Hi, hi, hi … Żałuję teraz bardzo, że nie wróciłem do Polski „lotem do domu”. Taki biznes znowu mi przepadł.

Piotr Tomski

Historia uczy tylko ludzi myślących

Polacy doświadczyli na przestrzeni kilku wieków tyle, że inne narody mogą nam pozazdrościć szerokiego spektrum wniosków z tych doświadczeń i cieszyć się mogą te narody z braku skutków materialnych tych doświadczeń. No właśnie. Wnioski z tych doświadczeń mogą wyciągać tylko ludzie myślący, a materialne szkody poniósł cały naród i cały naród do dzisiaj nie może podźwignąć się ze swojej historii.

Jednym z podstawowych wniosków z polskiej historii jest uznanie wysokiego poziomu zaprzaństwa polskich elit politycznych w ostatnich wiekach. Niestety. Dzisiaj politycy zachowują się dokładnie tak, jak zachowywali się przez wieki. Szukają poklasku w innych państwach i robią wszystko, żeby ktoś z wielkiej Unii Europejskiej albo jeszcze większej Ameryki poklepał ich po plecach albo rzucił im parę groszy za podjęcie skutecznych działań politycznych, które ułatwią kolejne transfery pieniędzy z Polski. Bo Polska jest zagrożona! Bo tylko obca armia w Polsce zagwarantuje bezpieczeństwo! Bo tylko obcy kapitał nas może dofinansować! Bo tylko obce technologie nas rozwiną! Bo, bo, bo … Bo my nic nie możemy!

Polacy mogą jednak dużo, kiedy wyjadą z Polski. Dziwna to jest sprawa. Nagle stajemy się bardzo wydajnymi pracownikami. Nagle zarabiamy i odkładamy oszczędności. Nagle zaczynają nas szanować i doceniać. Nagle okazuje się, że mamy też wśród Polaków wspaniałych, światowej klasy intelektualistów, których nagradzają Bookerem i Noblem.

Musimy przede wszystkim poszukać przyczyn tej polskiej, politycznej niemocy. Wielki Strateg z Żoliborza nazwał tę przypadłość brakiem woli politycznej, kiedy po przyjęciu przez Sejm ustawy degradacyjnej prezydent Duda nie chciał zdegradować peerelowskich generałów albo nie chciał, mimo wcześniejszych obietnic, ujawnić aneksu do raportu z likwidacji WSI. Niestety. Zdrajcy wszystkich opcji politycznych łączcie się! Historia Polski nas tego właśnie uczy. Kiedy wszyscy ludzie władzy zdradzają, to społeczeństwo jest bez szans.

Piotr Tomski

 

 

A w Sejmie robią swoje po staremu

Mamy o jednego wicepremiera mniej i dalej nic się nie zmieniło. Sytuacja w Sejmie dzisiaj od rana była dynamiczna, ale przed wieczorem wszystko siadło na swoje stare miejsca. I tylko Wielki Strateg z Żoliborza był bardziej … napięty. Hi, hi, hi …

Cały dzień posłowie walczą dosłownie o prezydenckie wybory, ich formę i termin. Polska gospodarka ugina się pod ograniczeniami epidemiologicznymi, a posłowie biją polityczna pianę i są z siebie bardzo zadowoleni, bo po chwilowych zawirowaniach partia rządząca odzyskała realna większość w Sejmie. Nie mówią posłowie o potrzebach obywateli, którzy masowo tracą dochody. Nie mówią o służbie zdrowia, która pracuje bez odpowiednich zabezpieczeń i bez odpowiednich wynagrodzeń dla pracowników z pierwszej linii. Nie! Najważniejszym problemem dzisiaj są znowu wybory.

Mam nadzieję, że Polacy już mają tego dość i najbliższe wybory prezydenckie rozpoczną koniec „dobrej zmiany” PiS. Nie znam dokładnych i rzetelnych sondaży wyborczych, dlatego nie wiem też, jakie będzie ostateczne stanowisko PiS w sprawie terminu wyborów. Jest bardzo prawdopodobne, że wywołany chaos ma spowodować ostateczne przesunięcie urzędowania prezydenta Dudy o kilka miesięcy albo lat, żeby PiS spokojnie „ogarnął” resztę kasy ze spółek państwowych i z pomocy w „tarczy antykryzysowej”, a następnie przeszedł spokojnie do opozycji. Na tle zubożałego dzisiaj społeczeństwa zyski dla tysięcy „znajomych królika” są szansą na uzyskanie ogromnej przewagi nad reszta Polaków.

PiS nie będzie już robił żadnych reform i wszystkie potrzebne ustawy ma już dzisiaj. Prezydent nie jest Wielkiemu Strategowi z Żoliborza do niczego potrzebny, a prezydent z opozycji idealnie usprawiedliwi niemoc partii rządzącej.

Piotr Tomski