Wojna z PiS na wielu frontach

Rywalizacja w wyborach prezydenckich zamieniła się pod koniec poprzedniego tygodnia w wielofrontową wojnę z PiS, którą prowadzi już chyba razem reszta Polaków. Hi, hi, hi … Zapewne o to chodziło wszystkim, a wyznawczyni miłości w polityce musiała zrezygnować z kandydowania w wyborach, bo psuła zakres wojny.

Otwarcie nowego frontu wojny na szeroko pojętym odcinku kultury masowej jest dla PiS bardzo niebezpieczne, zwłaszcza że zbiegło się z ponownym objawieniem pieszczocha ludzi masowej kultury na horyzoncie wyborczym, czyli wystartował z hukiem pan Trzaskowski. Hi, hi, hi … Nie wiem, czy Platformę stać na tak szerokie wpływy, ale widzę w tym zbiegu okoliczności coś podejrzanego.

Druga odsłona potwornego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele katolickim odgrzała problem, który PiS obiecywał dokładnie zbadać, a okazało się po roku, że prokuratura wspiera informacyjnie władze kościelne poprzez udostępnianie im materiałów z postępowań karnych. To już nie są żarty. To jest współudział w tuszowaniu przestępstw, bo nikt nie wie, do czego hierarchowie kościelni wykorzystują wiedzę z postepowań, natomiast z filmu wiemy, że kryją pedofilów, chowają ich po zakonach lub szpitalnych kaplicach i zmieniają im parafie. Wojna religijna z PiS jest nieunikniona, ponieważ to po pierwszym filmie braci Sekielskich rok temu Wielki Strateg z Żoliborza powiedział, że Kościół katolicki to jest Polska.

Korupcyjne wątki w PiS stają się coraz głośniejsze, a zmiany prawne związane ze specjalną ustawą epidemiczną zwalniają polityków PiS z odpowiedzialności karnej za przekręty przy zakupach sprzętu medycznego. Bohaterowie walki z epidemią powoli okazują się zwykłymi oszustami i naciągaczami, którzy zarobili miliony na dotacjach, zakupach bezprzetargowych i dostawie towarów bez odpowiednich atestów.

Teraz już tylko patrzeć, jak przyjdzie moment, w którym na tej wielofrontowej wojnie padną pierwsze strzały z karabinów. Żadna ze stron nie wytrzyma długo tego napięcia, a poziom wzajemnej nienawiści staje się autentyczny – przynajmniej w społeczeństwie.

Piotr Tomski

Rafał i co dalej

Decyzja Platformy Obywatelskiej o wystawieniu nowego kandydata w osobie Rafała Trzaskowskiego jest krzykiem rozpaczy partii jeszcze niedawno rządzącej. No cóż! Zakładam, że może w drugiej turze wyborów prezydenckich będę musiał głosować na tego pana. Tfu! Hi, hi, hi … Z zaciśniętymi zębami, z drżącymi dłoniami i z rozkołatanym sercem oddam głos na każdego, kto nie jest Andrzejem Dudą.

Ideowość kandydata Trzaskowskiego jest bez wątpienia zerowa, tyle że ideowość pozostałych kandydatów jest na poziomie podobnym, może wyjąwszy kandydata Bosaka z jego narodowym zacięciem. Wobec powyższego będzie się liczyła wyłącznie kreacja medialna kandydata, a to z kolei stawia kandydata Trzaskowskiego bez wątpienia w czołówce wyścigu. Trzaskowski już w wyborach warszawskich pokazał, jak potrafi w mediach zamieszać. Moim zdaniem, pozostali kandydaci już mogą się bać.

Jest jednak jeszcze druga możliwość w związku z upadkiem notowań pani Kidawy-Błońskiej, którą musimy brać pod uwagę. Myślę mianowicie o trwałym rozproszeniu elektoratu KO na kandydata Hołownię i kandydata Kosiniaka-Kamysza. W takiej sytuacji i Salomon z pustego nie naleje. Będzie koniec kandydata Trzaskowskiego. Zobaczymy.

Mam też małą nadzieję w nowym układzie na zjednoczenie całej opozycji wokół jednego, najsilniejszego kandydata, którym może zostać już niedługo śliczny Rafał. Po co czekać na drugą turę, kiedy można wypunktować Dudę w pierwszej.

Przykro mi jest tylko z jednego powodu: Pan Trzaskowski mnie zablokował na Twitterze, chociaż nie wymieniliśmy ze sobą ani jednego zdania. Hi, hi, hi … Jeśli tak się traktuje ludzi o innych przekonaniach politycznych, to niczego dobrego to nie wróży. Rozumiem blokadę mojej skromnej osoby przez posła Tarczyńskiego, po którym niczego mądrego się nie spodziewam, ale unikanie sporów przez wydawałoby się otwartych i rozsądnych ludzi typu Radosław Sikorski czy Tomasz Lis jest dziwne. Hi, hi, hi … No właśnie. Rozsądnych? Otwartych?

Piotr Tomski

Poważna zamiana niepoważnych kandydatów

Dzisiaj dowiedzieliśmy się nagle, że Platforma Obywatelska znana ostatnio jako KO wymieni kandydata w wyborach prezydenckich. Szok! Hi, hi, hi … Napiszę tak: lepiej jest zrobić coś późno niż wcale. Żartowałem, oczywiście, z tym szokiem i z tym lepiej.

Ująwszy rzecz nieco poważniej, to kandydatka KO w wyścigu do pałacu prezydenckiego nie była dobrym „prawyborem” koalicji. Nikt nawet nie musiał się wysilać, żeby w sondażach wyborczych zeszła na koniec liczącej się stawki, a powiedzmy sobie szczerze, że wśród kandydatów jakichś specjalnych asów nie ma. Rozumiem, że wyborcy KO byli zwolennikami bojkotu dotychczasowych wyborów, ale poziom poparcia rzędu dwóch procent był żenującą klęską.

Kandydat Nowej Lewicy również powinien być wymieniony. Robert Biedroń jest kandydatem, do którego polskie społeczeństwo jeszcze nie dojrzało. Hi, hi, hi … Pojawiła się okazja i kandydat powinien zaspokoić polską niedojrzałość obyczajową, a pod względem ideowym dobrych ludzi na lewicy przecież nie brakuje. Weźmy takiego pana Zandberga. Prawdziwy to jest komunista i stare pokolenie peerelowskich działaczy obudzi na pewno. Hi, hi, hi … Może i pół elektoratu PiS wróci do lewicy. Hi, hi, hi …

Miało być poważnie, ale sytuacja nie skłania do powagi, bo po „ostrym cieniu mgły” także kandydat PiS powinien być wymieniony. Śmieją się z niego już wszyscy, chociaż nie wszyscy robią to oficjalnie ze strachu przed karzącą ręką Wielkiego Stratega z Żoliborza. Hi, hi, hi … Może Wielka Beata powinna wrócić do gry i stanąć do rywalizacji?

Piotr Tomski

 

Wyborczej farsy ciąg dalszy niestety.

Sejm przyjął nowe przepisy do Kodeksu Wyborczego i teraz z zapartym tchem czekamy na decyzję Senatu. Hi, hi, hi … Kampania wyborcza prawdopodobnie będzie teraz bardziej przypominała prawdziwą kampanię, ale jest ciągle wiele furtek w tych przepisach, którymi partia rządząca będzie chciała wprowadzić na urząd swojego kandydata. Niestety.

Sondaże co prawda wróciły już na ziemię i pan Duda nie wygrywa w nich w pierwszej turze, a zatem nie wiem, czy w ogóle może te wybory wygrać? Po tylu wpadkach partii rządzącej w ostatnich tygodniach jej kandydat na jakikolwiek urząd nie powinien mieć nawet śladowego poparcia społecznego, a kandydat na prezydenta powinien być obśmiewany przez wszystkie media. Ogromne środki finansowe na propagandę pisowską jednak wypaczają obraz polskiej polityki i poparcia społecznego do pewnego stopnia również. Niestety. Hi, hi, hi …

W PiS liczą teraz na efekt zadowolenia Polaków z przetrwania okresu ograniczeń epidemicznych i euforii po wyjściu z domów. Mają nadzieję, że ludzie nie będą masowo protestować, bo przecież PiS jest taki dobry i daje „500+” i „jarkowe” dał całkiem niedawno. Hi, hi, hi … No właśnie. Z „jarkowym” może się okazać, że ludzie już zapomną, a protesty będą, bo rządowa pomoc w tym kryzysie koronawirusowym jest zbyt mała. Farsy ciąg dalszy nie pomoże. Niestety. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Rocznice polskiej słabości

12 maja 1926 roku rozpoczął się tak zwany przewrót majowy, który polegał na przejęciu władzy w Polsce przez naczelnika Piłsudskiego. Słabość systemu demokratycznego w młodym, polskim państwie posłużyła do stworzenia systemu autorytarnego pod „zarządem sanacyjnym”. Tak. Uzdrowienie może powiodłoby się tym panom, ale pacjent tego uzdrawiania nie przeżył w trzynastym roku ich działalności leczniczej. Hi, hi, hi …

Legendy wokół Piłsudskiego rosły dzięki jego zwolennikom latami i nigdy właściwie nie było uczciwej dyskusji o majowym puczu, bo z jednej strony rzucali się do gardeł przeciwników wyznawcy sanacyjnej religii, a z drugiej strony przeciwnicy naczelnika nie chcieli uznać słabości polskiej demokracji w latach dwudziestych minionego wieku, co doprowadziłoby i tak do zagłady Polski. Dzień rozpoczęcia majowego puczu jest zatem jednym z tych dni w historii Polski, po którym już mieliśmy pewność, że nie ma i nie było wcześniej dobrego rozwiązania dla większości Polaków.

Piłsudskiego uważam za jedną z najmroczniejszych postaci w naszych dziejach i nikt mnie nie przekona do jakichkolwiek jego zasług dla Polski. Uważam, że największą tragedią dla Polski było zrobienie go Naczelnikiem Państwa w 1918 roku. Niemcy podrzucili nam naczelnika, sądy i tysiące żydowskich biznesmenów, z czego Polakom właściwie nic nie służyło. Hi, hi, hi … Zamach stanu po ośmiu latach od tych manipulacji założycielskich był jedynie naturalną konsekwencją polskiej bezsilności, która musiała trwać.

Piotr Tomski

Realizm polityczny przywróćmy

Zastanawiam się często, co spowodowało w Polsce taki stan, że politycy oderwali się od rzeczywistości i nie chcą za żadne skarby do niej wrócić. Nie myślę teraz o politykach jakiejś partii czy opcji, ale myślę o wszystkich politykach polskich, którzy aktywnie działają w publicznej przestrzeni i uczestniczą w sporach wokół wyborów oraz tworzą bałagan prawny na niewyobrażalną skalę.

Widzę ostatnio, że przynajmniej politycy Konfederacji nie biorą udziału w sporach wyborczych po żadnej stronie głównego konfliktu. Wydawało mi się kiedyś, że ten dwubiegunowy podział ma swoje dobre strony, ale dzisiaj już wiem, że myliłem się, a najlepszy w Polsce był wariant z kruchą większością w Sejmie, to znaczy wolna ordynacja wyborcza bez dodatkowych ograniczeń z dziwnych metod liczenia głosów, dających preferencje dużym partiom. Kłótnie sejmowe są lepsze od zakulisowych rozgrywek tak zwanych leaderów, a wypracowywanie porozumień na oczach obywateli jest uczciwsze od handlu stanowiskami ministerialnymi lub dochodami ze spółek państwowych.

Pomysł z jednomandatowymi okręgami wyborczymi, za którym głosowałem pięć lat temu był bardzo dobry, ale nie został poważnie potraktowany nawet przez samego pomysłodawcę w osobie dzisiejszego posła Kukiza. Niestety. Dzisiaj może mielibyśmy lepszą Polskę po zrealizowaniu tego pomysłu, a na pewno mielibyśmy mniej partyjniactwa, które rozkłada od wewnątrz polską politykę.

Dzisiaj miałem głosować na kandydata Bosaka. Jaka była realna przyczyna tego, że nie mogłem zagłosować? Nie ma właśnie realnej przyczyny tego faktu, bo jedyną realną przyczyną byłby stan klęski żywiołowej, którego rząd polski nie chce wprowadzić z powodów bliżej nieznanych. Dzisiaj nie znam też realnego terminu wyborów, w których oddam mój głos.

Piotr Tomski

 

Teraz już tylko wojna światowa

Ludzie dali się kolejny raz wprowadzić w stan zniewolenia, w którym większość robi wszystko, czego oczekują władze poszczególnych państw. Niestety, ten stan zniewolenia i jakiejś formy bezmyślności przyszedł tak nagle, że bardzo niewielkie grupy ludzi zdążyły prawidłowo ocenić problem koronawirusa i zastosować właściwe środki zaradcze. Gospodarcze katastrofy na całym świecie na pewno nie rozwiążą problemów epidemiologicznych, a tak naprawdę to teraz została już tylko trzecia wojna światowa do załatwienia tych wszystkich kwestii jednocześnie.

Świat leczy się nowymi pieniędzmi, ale to jest tylko środek doraźny, o czym chyba wszyscy już wiedzą i wszyscy oczekują więcej tego doraźnego środka. Trudno jest zrozumieć takie oczekiwania, kiedy nie ma recept na perspektywę nawet kilku najbliższych miesięcy, bo nie wiemy jeszcze, co w ogóle przetrwa te zawirowania ekonomiczne i kto będzie kogo posiadał. Pomoc socjalna państw dla potrzebujących, oczywiście, jest niezbędna, ale pompowanie pieniędzy w banki jest już zbrodnią, która wyprowadzić może ludzi na ulice całego świata.

Konflikt na linii Ameryka – Chiny jest chyba na tyle poważny, że może dojść do wojny w sensie militarnym. Jeszcze niedawno nikt o zdrowych zmysłach nie powiedziałby tego o tych państwach, ale dzisiaj pandemia dużo zmieniła. Amerykańskie oskarżenia o udział Chin w wyprodukowaniu koronawirusa nie są jałowym gadaniem wariatów, zwłaszcza że powtarza je prezydent USA, za którym mogą pójść miliony desperatów chcących odrobić straty.

Chińczycy podobno dobrze zarobili na koronawirusie i wychodzą szybko na gospodarczą prostą. Czy to będzie nieakceptowalne dla reszty świata? Europa przeżywa jeszcze szok, ale przecież muszą zacząć się „analizy” i poszukiwanie winnych, których trzeba będzie wspólnymi siłami ukarać. Obawiam się teraz, że politycy prawie wszystkich państw europejskich mają na tyle obciążone sumienia, że będą chcieli je oczyścić totalnym atakiem na Chińczyków, którzy z kolei czują się silni i gotowi po prostu do obrony własnych interesów.

Rosja znalazła się w sytuacji ciężkiej, bo przede wszystkim uderzył w nią spadek cen ropy naftowej, która jest również pośrednią ofiarą koronawirusa. Rosja w ciężkiej sytuacji ekonomicznej – wcześniej lub później – zawsze szła na wojnę. W obecnym układzie interesów Rosja może mieć w Chinach wielkiego sojusznika, a to pokojem światowym nie pachnie.

Wojna jest wojną, a kto miałby na niej zarobić. No właśnie. Hi, hi, hi … Czy może chodzić o tych wybrańców jedynego boga, którzy umierają metafizycznie, kiedy reszta ludzkości umiera tak sobie zwyczajnie – biologicznie? Może. W każdym razie dzisiaj mija siedemdziesiąt pięć lat od zakończenia ostatniej wojny światowej.

Piotr Tomski

 

Wyborczy kabaret w nowej wersji

Jedno od wczorajszego wieczora jest pewne: Wielki Strateg z Żoliborza dostał klapsa od swoich. Hi, hi, hi … Teraz każdy może się śmiać z pomysłów posła Kaczyńskiego i pytać, czy na pewno uzgodnił je ostatecznie z posłem Gowinem. Hi, hi, hi …

Wczoraj przekonaliśmy się, że to poseł Gowin ma ostatnie, decydujące słowo w państwie polskim. Wielki Geniusz z Żoliborza nie docenił możliwości małej grupy posłów, którzy wykorzystali okoliczności i rzucili go na kolana. Okazało się, że PiS jest bardzo niepewną organizacją, a większość parlamentarna wisi na włosku. Przeczołgany poseł Kaczyński będzie musiał teraz bardzo uważać ze swoimi pomysłami, bo kolejne klapsy może dostać w każdej chwili, kiedy czegoś nie uzgodni z koalicjantami.

Kabaretowo zobaczyliśmy też wczoraj Sąd Najwyższy, który teraz ma wydać orzeczenie uzgodnione przez dwóch posłów. Hi, hi, hi … Takiego sądu w historii polski chyba jeszcze nie było. Wydawało mi się do wczoraj, że dyspozycyjne były sądy w czasach Stalina, ale oficjalne uzgadnianie decyzji Sądu Najwyższego na poziomie posłów koalicji rządzącej nawet w tamtych czasach nie miało miejsca, bo wszyscy dbali przynajmniej o pozory.

Mam nadzieję, że Polacy zrozumieli powagę sytuacji i wczoraj rozpoczął się ostateczny upadek PiS. Boję się tylko jednego: według nowych procedur wyborczych zawsze będzie wygrywał ten, kto liczy głosy. Czy dlatego Wielki Strateg z Żoliborza wykonał krok w tył?

Piotr Tomski

Z twarzy podobny do nikogo

Zmuszenie Polaków do poruszania się w przestrzeni publicznej w natwarznikach zwanych umownie maseczkami antywirusowymi jest zbrodnią przeciwko ludziom, nauce i rozsądkowi. Politycy w Polsce od początku epidemii podejmują dziwne decyzje i w konsekwencji muszą w jeszcze bardziej dziwny sposób wycofywać się z tych decyzji, dlatego wychodząc z rygorów zakazu wejścia do lasów musieli wprowadzić natwarzniki obowiązkowe dla wszystkich i wszędzie z wyjątkiem lasów. Hi, hi, hi …

Można spojrzeć też z drugiej strony na używanie natwarznika i cieszyć się, że stajemy się anonimowi, czyli jesteśmy z twarzy podobni do nikogo. Ta okoliczność z kolei znacznie poszerza zakres naszej wolności, bo za wiele czynów – nierozpoznani – możemy uniknąć odpowiedzialności. Hi, hi, hi … Natwarznik jako gwarant naszej wolności jest już do przyjęcia.

Myślę jednak, że intencje polskich polityków z wolnością Polaków nie mają wiele wspólnego. Ludzie przymusowo ubrani w natwarzniki mają w założeniu poczuć upokorzenie i strach, że surowe kary za brak natwarzników zabiorą im resztki środków do życia. Mają poczuć duszną siłę władzy nad nimi i zrozumieć, że władza zawsze ma rację, chociaż nawet w sprawie noszenia natwarzników władza zmieniała zdanie kabaretowo.

Chińczycy używali maseczek od dawna, a ja często śmiałem się z nich na Islandii, kiedy na turystycznym wyjeździe do kraju o wybitnie czystym powietrzu chronili się przed smogiem. Śmiałem się i mówiłem, że Chińczycy lubią chować się za natwarznikami i wtapiać w masę ludzką bez tożsamości oraz bez osobniczego wyglądu. Mam teraz Polaków w podobnym stanie i przeraża mnie myśl, że kiedyś będę musiał Polskę odwiedzić. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski

Obywatelu wybierz się sam

Wybory prezydenckie przekonały mnie ostatecznie, że politykę polską jako dbanie o dobro wspólne można całkowicie usunąć, a na jej miejsce należy stworzyć od zera obywatelskie struktury zarządzania Polską. I to jest dopiero plan. Hi, hi, hi … Plan jest dobry, tyle że z jego realizacją trafiamy na półkę utopii, które pozostaną w sferze marzeń różnych szaleńców. Szaleńcami chyba nie chcemy być, a zatem … obywatelu nie wybieraj się sam. Hi, hi, hi …

Politycy jako niezbędny element przestrzeni publicznej muszą jednak podlegać kontroli społecznej i na pewno nie wystarczą do tego weryfikacje wyborcze, bo trafiamy w następną utopię – tym razem stworzoną przez samych polityków dla własnej wygody. Kiedyś już wspominałem o pomyśle stosowania prawa karnego w stosunku do obietnic wyborczych i dalej uważam, że dobrym sposobem jest rozliczenie niezrealizowanych obietnic wyborczych na gruncie oszustwa z wyłudzeniem głosu traktowanego podobnie do indywidualnego dobra każdego obywatela. Rozszerzenie kompetencji Trybunału Stanu i uproszczenie drogi do jego sądzenia rozwiązałyby wiele politycznych problemów. Wskazana tu byłaby możliwość sądzenia polityka przed Trybunałem Stanu na wniosek grupy na przykład tysiąca obywateli.

Kolejnym dobrym rozwiązaniem byłoby wybieranie w drodze powszechnych wyborów szefów wszystkich służb specjalnych (oczywiście po znacznym zredukowaniu ich liczby i skonsolidowaniu kompetencji) policji, prokuratury i sądów wszystkich szczebli. Kandydatów na szefów wyżej wymienionych instytucji mogliby zgłaszać ich pracownicy i także grupy obywateli, a wybór należałby do obywateli w normalnych wyborach po normalnej kampanii wyborczej.

Następnym rozwiązaniem powinno być zlikwidowanie możliwości ingerencji w zarządy państwowych spółek przez polityków. W tym przypadku może nie proponowałbym wyborów powszechnych, ale nadzór nad majątkiem społecznym powinny przejąć apolityczne służby z prokuraturą i sądami. Realizowanie interesu państwa w przypadku takich przedsiębiorstw jest na tyle jasnym pojęciem, że nikt nie musi specjalnie wybierać „wybitnych” menedżerów, a wystarczą uczciwi i przyzwoici fachowcy z patriotycznymi przekonaniami. Mam tylko nadzieję, że tacy ludzie jeszcze istnieją. Hi, hi, hi …

Rozmarzyłem się znowu, ale warto jest mieć marzenia, a przez te marzenia warto jest spojrzeć na wyborcze propozycje kandydatów w obecnych wyborach. Czy coś jest blisko tych marzeń? No właśnie. Hi, hi, hi …

Piotr Tomski