Konfederacja brana podstępem

  Zasady według PiS pozwalają odebrać pieniądze Konfederatom za błahostkę, która nie miała najmniejszego wpływu na kampanię wyborczą i nie była żadnym złamaniem prawa, a była jedynie przypadkowym błędem logistycznym popełnionym na linii Konfederacji z drukarnią. Nie mieści mi się w głowie, że przy ewidentnym zaangażowaniu finansowym rządu i publicznej telewizji w ostatnie kampanie wyborcze PiS dla innych uczestników tych kampanii stosuje się odrębne standardy.

  Nie wiem, na ile można było dokładnie nadzorować kampanię Konfederacji, żeby wspomnianego błędu uniknąć, ale jestem skłonny całkowicie rozgrzeszyć zarząd organizacji i jednoznacznie zadeklarować, że będę się starał wesprzeć Konfederację finansowo, bo najważniejsze dla mnie jest teraz jej dalsze działanie. Mam nadzieję, że dalsze losy Konfederacji nie są zależne wyłącznie od pieniędzy, chociaż rozumiem teraz zagrożenie spowodowane ich brakiem.

  Zastanawia mnie też informacyjne zamieszanie przed decyzją PKW, w którym zarzucano Konfederacji jakieś mityczne nieprawidłowości w finansach, zwłaszcza zaangażowanie jednego z dziennikarzy w ten proces dyfamacyjny. Hi, hi, hi … Czy to jest jakiś prywatny uraz? Czy chodzi o dawne zgrzyty przy współpracy? Czy o zyskanie przychylności nowych panów? Czy może po prostu nadmiar używek i natrętna wizja nieuchronności kary? Hi, hi, hi … Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, natomiast wiem, że etyka dziennikarska dzisiaj jest zjawiskiem kosmicznym, to znaczy widywanym gdzieś w kosmosie.

  Piotr Tomski  

Ambasadorowie listy piszą i proszą

  Proszą Polaków o dołączenie do nowoczesnego świata, który akceptuje ludzi LGBT+ razem z ich odmiennością i różnymi sposobami ekspresji tej odmienności. I tyle. Polacy jednak kolejny raz w swojej historii wolą pozostać przy swoich archaicznych przekonaniach i zatrzymać się w społecznym rozwoju w epokach słusznie minionych.

  Zastanawiam się od dłuższego czasu nad przyczyną tej polskiej odmienności na tle Europy, do której aspirujemy od tysiąca lat. Przyjęliśmy chrześcijaństwo z rąk europejskich i od tego momentu naszym największym marzeniem jest uznanie nas przez Europejczyków za Europejczyków. Dlaczego zatem duża grupa Polaków w tym duża część polityków rządzących dzisiaj Polską nie potrafi pogodzić się z równouprawnieniem mniejszości seksualnych z seksualnymi większościami? Dlaczego ten problem ciągle jest podgrzewany przez wszystkie strony światopoglądowe w Polsce? Nie wiem. Wiem natomiast, że nikt nas nie uzna za Europejczyków w sytuacji, kiedy nie dajemy równych praw wszystkim ludziom. Niestety.

  Wydawałoby się dzisiaj, że bardzo wielu Polaków przebywa lub przebywało przez jakiś czas w tak zwanym szerokim świecie i tym samym ten współczesny, szeroki świat nie jest dla nich tajemnicą. Wydaje mi się nawet, że Polacy za granicą Polski są normalnymi uczestnikami życia publicznego. Co dzieje się z tymi samymi Polakami w Polsce? Co powoduje tę wsteczną metamorfozę? Tradycja? Religia? Nie wiem.

  Mam tylko nadzieję, że młodzi Polacy są już inni i za dwadzieścia lat nikt o takich listach otwartych nie będzie myślał.

  Piotr Tomski

Nowy rekord koronowy w Polsce

  Wczoraj padł w Polsce nowy rekord zachorowań na covid-19, a na Islandii pojawiło się bardzo dotkliwe ognisko zachorowań na oddziale chirurgii w szpitalu krajowym. Dla ideologów kowidowych w obu krajach nadszedł sądny dzień. I co dalej? Na Islandii wstrzymano operacje i nie wiem, co może być dalej. Może przyjdzie umierać ludziom pod szpitalnym płotem, kiedy dostaną zapalenia wyrostka robaczkowego albo będą potrzebowali pilnej operacji z innego powodu, natomiast w Polsce ludzie już od dawna mają koronowo przerąbane, ale zawsze może być gorzej i wszystkim Polakom po takim dniu mogą nakazać chodzić w plastikowych kombinezonach. Hi, hi, hi …

  Nadgorliwi wyznawcy ideologii kowidowej stali się bardzo niebezpieczni i dalsza ich działalność może grozić istnieniu ludzkości w znanym nam kształcie. Mam wrażenie, że właśnie chodzi im o tę zmianę kształtu ludzkości. Chodzi o wprowadzenie ludzi w taki schemat, w którym całkowicie podporządkują się wymogom władz państwowych czy międzynarodowych i nie będą myśleć nawet o protestach, a przede wszystkim dostosują swoje oczekiwania do potrzeb tych władz. Pamiętamy chyba wszyscy wystąpienie premiera Morawieckiego na „taśmach prawdy” w kwestii oczekiwań ludzi na świecie i w Polsce? Ja pamiętam i będę przypominał.

  W Wielkiej Brytanii wraca racjonowanie żywności do niektórych sieci handlowych, co ideologów kowidowych doprowadza do orgazmu. W USA społeczeństwo jest w stanie wrzenia i może dojść do prawdziwej eksplozji. Czy w tej sytuacji media i świat akademicki nie powinny uspokajać i łagodzić nastroje? No właśnie. A dzieje się odwrotnie.

  Piotr Tomski   

Taniec wokół ogniska w PiS

  Wielki Strateg z Żoliborza kazał rozpalić ognisko, przy którym zasiedli z nim przyjaciele z bratnich partii. W przyjemnej atmosferze mieli wysłuchać wykładu przywódcy o nowym przymierzu i zjeść po kartoflu. I wtedy ktoś wpadł na pomysł, żeby potańczyć wokół ogniska, bo to jest takie … fajne. No i potańczyli.

  Większość obserwatorów nie ma bladego pojęcia o tańcach wokół ognisk i dlatego źle został powyższy taniec odebrany przez media i nawet przez szeregowych członków wszystkich partii w PiS. Wkradła się panika w szeregi koalicji i jakaś niesamowita chęć dowalenia obcym. Hi, hi, hi … Obcym znaczy w tym układzie nie swoim. Hi, hi, hi …

  Dziwię się swoją drogą, że przywódcy bratnich partii nie skończyli na kartoflach. Łatwo jest stracić kontrolę nad takim rodzajem sporu, zwłaszcza że taki Morawiecki też ma swoją godność i może stracić cierpliwość w przyjmowaniu wszystkich rodzajów upokorzeń. Wiem, że ludzie ćwiczeni od dzieciństwa w wojskowych służbach mogą znieść dużo dla dobra sprawy, ale kilka lat spędzonych przez Morawieckiego na politycznych salonach mogło osłabić jego honorową odporność na plucie mu prosto w oczy. No właśnie. Hi, hi, hi … Mogli chociaż pluć na ubranie albo po policzkach, skoro już musieli pluć w twarz.

  Taniec wokół ogniska się skończył i zobaczymy, co będzie dalej. Aha, zapomniałem wspomnieć o gotowanej w kociołku nad ogniskiem żabie. Żaba ma jeszcze szansę, bo tancerze nie pamiętali w zamieszaniu o dokładaniu do ognia, ale sobie przypomnieli i czas gotowania leci.

  Piotr Tomski

Pandemia się rozwija i już

  Pandemia zawładnęła światem i końca nie widać. Nie ma jeszcze szczepionki i nie ma jeszcze skutecznego leku. Na szczęście wrócił na niewielką jeszcze skalę rozsądek do głów większości ludzi. No właśnie. Czy wrócił? Czy wrócił do większości? Jaka jest skala tego powrotu?

  Jedno jest pewne: koronawirus jest dość groźnym patogenem i należy unikać kontaktu z tym stworem. Nikt o zdrowych zmysłach nie podważa jego istnienia, natomiast odrębnym problemem jest unikanie wspomnianego kontaktu z tym zbrodniarzem. Hi, hi, hi …

  Pamiętam mój pierwszy realny kontakt z wirusem, kiedy dowiedziałem się od żony, że na oddziale szpitalnym, na którym pracuje po kilka godzin dziennie, przebywa pacjent zarażony koronawirusem i żona kilka razy z nim rozmawiała. Lekki szok nastąpił. Spodziewaliśmy się badań, kwarantanny i problemów. Żyjemy jednak na Islandii. Hi, hi, hi … Na kwarantannę poszły tylko dwie osoby, które miały długotrwały kontakt z tym pacjentem, natomiast inni zostali pouczeni, że nie mają czego się obawiać, jeśli zachowywali reżim higieniczny. I tyle. Aha, pacjent nie zaraził nikogo, a sam chyba tylko gorączkował. Oddział szpitalny nie został zamknięty i nikt nie myślał nawet o jakiejś specjalnej dezynfekcji poza bieżącym myciem i odkażaniem spirytusem.

  Ten pierwszy kontakt sprowadził mnie na ziemię i naprawdę pouczył. Koronawirus w normalnym obiegu nie jest szczególnie porażający i dezynfekowanie rąk oraz ich mycie ogranicza możliwość infekcji praktycznie do zera, chyba że z kimś obcym zbliżymy się na dłużej, co w moim przypadku w grę nie wchodzi. Hi, hi, hi … Nie zbliżam się do nikogo, a zatem jestem bezpieczny. Pracuję daleko od ludzi, a żona w szpitalu profesjonalnie zachowuje zasady bezpieczeństwa sanitarnego. Profilaktycznie badaliśmy się na obecność koronawirusa.

  Rozumiem, że inni nie maja tak łatwo, ale można opracować odpowiednie procedury i nie komplikować egzystencji całych społeczeństw z powodu wirusa. Wiemy już o nim na tyle dużo, że nasze postępowanie może zapobiegać jego rozprzestrzenianiu i nie musimy popadać w panikę czy izolację całych grup ludzi. Rozsądek. Zbiorowy rozsądek.

  Rozmarzyłem się o tym rozsądku, a tu w Wielkiej Brytanii nowe zamknięcie się szykuje. Izrael już się zamknął. Cała Europa się przymierza do różnych form zamknięcia ludzi w ograniczonych przestrzeniach, ograniczonym czasie i miejscach. Patogen podobno stoi za każdym rogiem i czeka. No i niech czeka, a ideologia covidu też czeka i ma coraz więcej wyznawców.

  Piotr Tomski

Wojna LGB z T na Islandii się rozpoczęła

  Byłem pewien, że kiedyś to nastąpi i środowisko LGBT+ padnie ofiarą własnego sukcesu propagandowego, w którym jawi się światu jako rozkoszna jedność w miłości. Hi, hi, hi …

  Na Islandii ktoś podjął próbę założenia stowarzyszenia LGB, które działa już w Wielkiej Brytanii. Nie jestem dokładnie zorientowany w działalności brytyjskiej organizacji, a pytanie znajomych na wyspach nie miałoby sensu, bo pochodzą z innej bajki, ale islandzka odmiana LGB jest na starcie szykanowana i chyba wykluczana ze środowiska. Ludzie związani z tym projektem nie chcieli nawet udzielać wywiadu w mediach o nim piszących. Ciekawa to jest sprawa, bo z kolei atak medialny islandzkiego T jest natychmiastowy. Hi, hi, hi …

  Słyszałem wypowiedzi wielu homoseksualistów z różnych części świata, którzy nie zgadzali się z całym teatrem wokół LGBT+, zwłaszcza negowali sposób organizowania parad równości z nadmierną propagandą czy protestów na podwórku polskim. Dla wielu ludzi sprawy seksu są intymne i chcą, żeby intymnymi zostały zawsze, natomiast wszelkie publiczne demonstracje pozbawiałyby ich tej ważnej części egzystencji.

  Wydaje mi się teraz, że konflikt wspomniany na początku jest właśnie spowodowany różnicą w podejściu do demonstracji swojej orientacji seksualnej. Będzie ten problem rósł, bo wielu ludzi ze środowiska LGBT żyje gwiazdorzeniem i za nic nie może zrozumieć tych skromnych, cichych i spokojnych, którzy swój styl życia cenią ponad obnoszenie się z własną osobą.

  No cóż! Będę obserwował rozwój wypadków i robił notatki wojenne. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Agent Tomek jest be i cacy

  Osoba agenta Tomka jest chyba symbolem pokręcenia współczesnych mediów i może całych społeczeństw. I nie jest to pokręcenie specyfiką polską, chociaż w Polsce może dzieje się to bardziej spektakularnie.

  Wczoraj pokazała tę osobę jedna z głównych stacji telewizyjnych i na podstawie opowieści tej osoby przedstawiono bardzo dziwny obraz rzeczywistości, w którym ta osoba jest paskudnym kłamcą, narzędziem w rękach obrzydliwych przestępców i tchórzem wykonującym wszystkie polecenia. Czy dzisiaj można komuś z taką przeszłością bezapelacyjnie wierzyć? Założywszy nawet jakąś cudowną przemianę łobuza, to sprawa jest bardzo wątpliwa, bo ten łobuz ma w toku postępowanie karne i usiłuje w to postępowanie wprowadzić klimat politycznej zemsty, a przede wszystkim próbuje wpłynąć na ocenę sądu we własnej sprawie karnej. Niestety. Intencje determinują ocenę czynu.

  Wokół agenta Tomka i wszystkich spraw z nim związanych nie ma ani jednego pozytywnego bohatera, co jest najbardziej przykre. Rozpłakana posłanka, niby korumpowana i wschodząca gwiazda palestry warszawskiej (była żona aktora), państwo prezydentostwo i przełożeni wyżej wymienionego stanowią zepsutą i pozbawioną zasad tkankę społeczną, która pasożytniczo i bezwzględnie żywi się zdrową częścią polskiego społeczeństwa. I tyle.

  Bezstronnie i obiektywnie o tych sprawach nie pisze w tej chwili nikt, wyjąwszy kilka osób w Internecie, które nie należą do żadnej z politycznych band okrągłostołowych. Nie wiem, czy koalicja rządząca przetrwa najbliższy tydzień, ale bardzo bym chciał zobaczyć jej huczny rozpad i jego karne efekty. Dla agenta Tomka byłby to jedyny ratunek i tu zapewne się zgadzamy. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Pan Zbyszek się stawia i napina

  Zbigniew Ziobro jest na dzisiaj chyba największym problemem Wielkiego Geniusza z Żoliborza. Pan Zbyszek nie potrafi się zachować i nie dotrzymuje danego słowa, na co liczyli przez ostatnie pięć lat politycy PiS. Hi, hi, hi … Choroba to jest, czy jest to charakter?

  Mam wrażenie, że ostatnie dni rzeczywiście świadczą o końcu PiS i wielkości Geniusza z Żoliborza. Pies podobno nie może być machany przez ogon. Hi, hi, hi … Pięć lat ogon mógł machać psem? Problem powstał dopiero teraz? Dziwne informacje zaczynają krążyć w przestrzeni publicznej, a fachowcy od publicystyki politycznej fascynują się konfliktem, który powstał na polecenia szeregowego posła Kaczyńskiego, bo kończą się inne konflikty i inne uzasadnienia do tworzenia „oblężonej twierdzy” jedynych, prawdziwych „dobrych ludzi”. Swoją drogą, to jest bardzo interesująca zmiana postawy u Niskiego z Żoliborza, w której przeszedł bez mrugnięcia okiem z wartości patriotycznych na czysto duchowe. Hi, hi, hi …

  Pan Zbyszek został jedynym konserwatywnym patriotą w obozie rządzącym. Obawiam się teraz, że Wielki Strateg z Żoliborza zaczyna powoli walczyć z „faszystami i nazistami” w Polsce i wkrótce nie będzie już mowy o zjednoczonej prawicy, co i tak upadło po wejściu Konfederacji do Sejmu, ale PiS stworzy znowu zjednoczone centrum, w którym będzie miejsce również dla nurtów lewicowych. Ten szalony plan może się udać, bo w Polsce największe absurdy stają się rzeczywistością.

  Panie Zbyszku, cała Polska na Pana patrzy i wierzy, że nie jest Pan zerem. Panie Zbyszku, niech Pan nie klęka … i nie pęka. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Cztery miliony przepadły i już

  Doszło dzisiaj do bardzo ciekawego zdarzenia w Polsce i właściwie to jest mi trudno ocenić, co tak naprawdę się wydarzyło. Wiem, że ktoś stracił cztery miliony złotych zgromadzone w trzech różnych walutach. Hi, hi, hi … Zgromadzone te miliony były w skrytkach specjalnie zrobionych w meblach, ale funkcjonariusze polskich służb wykazali się wybitną czujnością i pieniądze znaleźli.

  Funkcjonariusze przypisują pieniądze panu Sławomirowi N., ale nie podają precyzyjnych informacji o miejscu i czasie znaleziska, natomiast adwokat tego pana o niczym nie wie. Hi, hi, hi … Fenomen to jest kolejny. Może wkrótce panu Sławomirowi N. zostanie przypisane każde znalezisko na terenie Polski i ewentualnie Ukrainy. Nie wiem, ale moce kreacyjne polskich służb są potężne. Może do zarzutów dojdzie pedofilia, stręczycielstwo i zabójstwa. Czemu nie? Hi, hi, hi …

  Sławomir N. może tylko ubolewać, że koronawirus pojawił się zbyt późno, bo już od jutra wszystko będzie bezkarne, a zatem czyny pana Sławomira N. w jakiś cudowny sposób do walki z koronawirusem dałoby się zaliczyć. Myślę, że nawet politycy PiS nie protestowaliby w sprawie pana N. i koronawirusa. Niestety, epidemia się spóźniła.

  Najśmieszniejsze w powyższej sprawie jest medialne bicie piany. Pisowskie media już dawno temu wydały wyrok w sprawie Sławomira N., ale wykorzystują tę sprawę dalej w sposób bezczelny, łącząc tego pana bez żadnych ograniczeń z politykami opozycji. Gdzie w tym są podstawowe zasady państwa prawa, według których człowiek jest niewinny do chwili uprawomocnienia się wyroku sądu w jego sprawie?

  A specjaliści od respiratorów, maseczek i przyłbic będą bezkarni za kilkaset milionów złotych ukradzionych pandemicznie z kasy państwa polskiego. Można? Można!

  Piotr Tomski

A w Polsce znowu problem z mniejszościami

  Kiedy usłyszałem o kampanii społecznej w związku z projektem ustawy „stop LGBT”, to dostałem ataku dziwnego śmiechu. Nie mogę już poważnie myśleć o ludziach, u których myślenie, mówienie i działanie publiczne jest podporządkowane LGBT. Niestety, przykro mi jest w ogóle, kiedy mamy trzecią dekadę dwudziestego pierwszego wieku, a moja ojczyzna jest przedmiotem rozgrywek polityków, duchownych katolickich i medialnych manipulatorów. Polacy nie zasłużyli sobie na takie upokorzenia i śmieszność wobec cywilizowanego świata.

  Wielki Strateg z Żoliborza bardzo stara się utrzymać polskie społeczeństwo w stanie permanentnej wojny ideologicznej i przez ostatnie pięć lat te starania dobrze mu wychodzą. Ma zresztą świetnych wspólników w tym dziele, bo Kościół katolicki ma tradycje wielowiekowe w napuszczaniu ludzi na ludzi z paleniem na stosach i prowadzeniem wojen religijnych włącznie. Dzisiaj występuje w roli głównego, kościelnego naganiacza nienawiści pewien starszy pan z Krakowa, który chyba zupełnie odleciał w oparach piekielnych i wszędzie widzi same zarazy w różnych kolorach.

  Rozumiem wszystkich i może nawet rozumiem homofobię, która wynika z religijnej tradycji chrześcijan od wieków. Nie rozumiem jednak dwóch standardów stosowanych przez polityków PiS w przestrzeni publicznej. Dzisiaj na przykład europoseł Jaki stwierdził, że w Polsce nie ma żadnych stref anty LGBT i w ogóle to jakaś ściema wynikająca z ataku lewicy europejskiej na Polskę. Kilka dni temu sam słyszałem tego europosła, jak tłumaczył konieczność wsparcia dla gmin anty LGBT pieniędzmi z funduszu Ministerstwa Sprawiedliwości. Czy ja coś tu przegapiłem? Czy pan Jaki jest podwójny? Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski