Współczesny feudalizm na Islandii

  Wstęp do większej całości: „Islandia – feudalny kraj dla swoich”

  Niektórzy uważają, że feudalizm jako ustrój społeczno-polityczny zakończył swój byt na Zachodzie pod wpływem rewolucji francuskiej pod koniec osiemnastego stulecia. Inni już nieco bliżej prawdy mówią o końcu feudalizmu w drugiej połowie wieku dziewiętnastego, ale prawda jest jednak bardziej bolesna: feudalizm w wielu miejscach na ziemskim padole trwa w najlepsze.

  Islandia jest wzorcowym przykładem na trwanie feudalnego systemu do dzisiaj. W deklaratywnej sferze relacji międzyludzkich ten kraj jest rajem wolności, równości i praw człowieka. W praktyce odpowiednia hierarchia dziobania jest tu strukturą wykutą w skałach, o którą autochtoni dbają ze wszystkich stron i na wszystkie sposoby. Hi, hi, hi …

  Jeśli przytoczę informację z portalu „Stundin” i napiszę, że od trzydziestu lat na Islandii nikt nie został sędzią bez zgody polityków z Partii Niepodległości, to o czym ta informacja świadczy? Jeśli przytoczę ogólnie znane fakty z roku 2016 i napiszę, że urzędujący premier tego kraju – Sigmundur David Gunnlaugsson – był bohaterem „Panama Papers” i sam ze sobą negocjował spłatę zadłużenia Islandii, bo firmy jego i jego żony zarejestrowane w rajach podatkowych były pośrednio wierzycielami Islandii, to o czym ta informacja świadczy? Jeśli wspomnę o islandzkiej masonerii, do której należy jedenaście tysięcy „wybrańców” dyskutujących najważniejsze decyzje biznesowe i polityczne we własnym gronie, to o czym to wspomnienie świadczy?

  Masoneria bardzo zadbała o własny wizerunek i dla wielu kojarzy się z oświeceniem, równością, braterstwem czy wolnością. Nie ma nic bardziej błędnego. Rozmowy z młodymi Islandczykami błyskawicznie wyprowadzą każdego z tego błędu, zwłaszcza że na Islandii masoni są dumni ze swojego nepotyzmu. Pycha kroczy zawsze przed upadkiem. Hi, hi, hi … Szkoda tylko, że żaden młody Islandczyk bez błogosławieństwa masonów nie zrobi kariery na Islandii.  

  Piotr Tomski

Fikcja goni fikcję pod świrusem z koroną

  Często słyszę pytanie: o co chodzi w tej pandemii? Odpowiedzi udzielam prostej: chodzi tylko o kasę. Hi, hi, hi … Chodzi o takie rozwiązania formalno-prawne i do nich propagandowe, które dosłownie wygarną resztki środków finansowych ze społeczeństwa i przekażą wszystko do wąskiej grupy elit biznesowych i politycznych.

  W Polsce weszła na giełdę pewna spółka, która zajmuje się handlem w Internecie. Już po pierwszym dniu obrotu akcjami tej spółki jej wartość wzrosła o pięćdziesiąt procent. Kiedy przeczytałem o tym, to po prostu zacząłem się śmiać. Spółka ogólnie warta jest siedemdziesiąt miliardów złotych. Szok. Jaka jest realna wartość spółki? Realnie to nawet nie da się jej wycenić, bo poziom fikcji tego typu przedsięwzięć jest niedostępny dla ludzkiego umysłu. Hi, hi, hi …

  Podobnie dzieje na amerykańskiej giełdzie, gdzie wartość akcji Apple przekroczyła dzięki pandemii dwa biliony dolarów. Firma ma kłopoty z wprowadzeniem na rynek swoich produktów, jej produkty nie spełniają oczekiwań użytkowników i dostawcy podstawowych elementów sprzętu zawodzą, a wartość spółki rośnie do niebotycznych kwot. Hi, hi, hi … Ludzki umysł skali tej fikcji nie obejmie. Jestem użytkownikiem trzech urządzeń produkcji Apple, ale pękam teraz ze śmiechu i czuję się oszukany, bo kupiłem w zeszłym roku „sztandarowego” MacBook’a Pro, który ma – zdaniem firmy Apple – przestarzały procesor i należy zastosować nowy, co spowoduje zmianę całego oprogramowania wszystkich urządzeń tej firmy. Cyrk.

  Wysysanie pieniędzy przez giełdy i fundusze inwestycyjne (też prostsze formy tego oszustwa w postaci lokat bankowych albo obligacji) kwitnie w najlepsze. Międzynarodowe i państwowe systemy prawne nie są już w stanie kontrolować tych finansowych rozgrywek i tym samym przeciętny człowiek nie ma najmniejszych szans w starciu z tym … systemem naczyń połączonych.

  Piotr Tomski  

Trump idzie ku klęsce wyborczej

  Ameryka jest dla mnie przykładem upadku człowieka myślącego dla człowieka pieniądza. Hi, hi, hi … Państwo USA stworzone było przez ludzi pieniądza i od początku swojego istnienia nie dawało zbyt dużo miejsca dla ludzi myślących, chyba że myśleli ci ludzie o zarabianiu pieniędzy i dominacji nad innymi.

  Trump jest idealnym symbolem amerykańskości. Myśli tylko o władzy i pieniądzach, co jest również obiektem westchnień większości Amerykanów. Hi, hi, hi … Upraszczam, rzecz jasna, sytuację Amerykanów i ich prezydenta, ale i Ameryka jest uproszczeniem ludzkości, w którym doskonale odnajdują się ludzie prości o niskim poziomie empatii. No i w tym uproszczeniu Arystoteles działa tylko przy analizowaniu stanu konta bankowego w relacji do zasobów materialnych.

  Myślałem jeszcze niedawno, że sprawa reelekcji Trumpa jest przesądzona, a jego sondażowe kłopoty są tylko chwilowe. Teraz odzyskałem nadzieję, na jego porażkę. Biden nie jest z mojej bajki, ale daje przynajmniej szansę na jakąś rozsądniejszą współpracę międzynarodową Zachodu w ramach długo istniejącego systemu umów, traktatów czy porozumień. Trump jest gwarantem dalszego chaosu.

  Najważniejsze z mojego punktu widzenia jest polskie podwórko i koniec polityki PiS, która zakładała chyba wieczne rządy Trumpa w USA. Hi, hi, hi … Demokraci dadzą pisowcom lekcję demokracji o tęczowym odcieniu i jedyne, co im pozostanie to ogłosić, że Niski z Żoliborza jest gejem.

  Piotr Tomski

Powtórka z rozrywki świrusa

   Kiedy pan minister Szumowski zapewniał publicznie, że maseczki nic nie pomagają w czasie pandemii koronawirusa, to zastanawiałem się poważnie, dlaczego pewne środowiska na świecie chcą ludzi wkręcić w tak bezczelne oszustwo. Później zastanawiałem się nie mniej poważnie, dlaczego pan Szumowski zaczął również wkręcać ludzi w to oszustwo. Czy chodzi tylko o kasę? Czy może chodzi o propagowanie pewnego stylu życia na kolanach?

  Ludzkość, niestety, schodzi do poziomu feudalnych stosunków społecznych i już nic z tym nie da się zrobić. W dwudziestym wieku rozegrała się gigantyczna wojna idealizmów i przyszedł wiek dwudziesty pierwszy, w którym zwyciężyły na świecie technologie osobistych urządzeń elektronicznych i programy typu „koryto+ dla każdego”, dlatego każdy w ciszy i spokoju podporządkuje się najgłupszym decyzjom władz, żeby tylko dostać paszę do swojego korytka. Większość zresztą nie ma świadomości tych okoliczności, bo nie odrywa wzroku od telefonów, tabletów i laptopów, a każde odpowiednio przekazane tą drogą polecenie jest świętym obowiązkiem. Hi, hi, hi …

  Nie jest lepiej z tymi ludźmi, którzy powtarzają w ramach miłości do tak zwanego wolnego rynku, że najważniejsza w rządzeniu państwami jest ekonomia. I popiera się z perspektywy Polski rządy takiego białoruskiego, czerwonego capa, bo ekonomia jest najważniejsza. I Putin jest dobrym władcą z powyższej perspektywy, bo interesy z nim można robić. Hi, hi, hi …

  Wyjechałem z w połowie czerwonego kraju dla obcych i żyję w feudalnym kraju dla swoich. Nie mam chyba prawa pisać o zasadach, ale z drugiej strony ja przynajmniej przez dorosłe życie podejmuję autentyczne działania wojenne z „systemem”. Wojenne rany leczyłem wiele lat i … żaden świrus z koroną mnie nie przestraszy, chociaż mam astmę. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski  

Warszawa z gnojem

  Ironią losu będzie posypanie gnojem Warszawy, kiedy Warszawa zalewa tego typu nieczystościami Wisłę i Bałtyk. Los jednak bywa złośliwy i gnój na warszawskie ulice zapewne trafi w jeszcze większych ilościach. Współczuję w tej sytuacji zwykłym warszawiakom.

  Rolnicy czują się rozgoryczeni, bo Wielki Geniusz z Żoliborza im naobiecywał dużo, ale po ostatnich wyborach (z całej serii) pokazał im środkowy palec w najgorszym stylu. W imię miłości do zwierząt zniszczy wiele gospodarstw rolnych, które wcześniej były zapewniane o pełnej stabilizacji przepisów dotyczących ich dziedziny produkcji rolnej. Przypomina się kazus Tuska z wiekiem emerytalnym. Hi, hi, hi … Obiecuje się coś w kampanii wyborczej, natomiast po wyborach robi się coś dokładnie odwrotnego.

  Wielki Strateg z Żoliborza udowodnił powyższym pokazaniem środkowego palca, że całkowicie nie rozumie polskich rolników. Wydawało się wcześniej, że zagranie trzynastą emeryturą wpłynęło dobrze na polską wieś, gdzie jest wielu emerytów z niskimi emeryturami.

Podobnie było z hucznymi zapowiedziami „krowy+” i chyba „świni+”, z których nic nie wyszło, ale było głośno i była nadzieja. No i było bujanie się u pana ojca dyrektora Rydzyka do samego końca. I co zostało? Zmanipulowany film z Onetu podniósł środkowy palec Niskiego z Żoliborza. Hi, hi, hi …

  Gnój posypie się równo po Polsce i jego woń będzie, mam nadzieję, symbolem rządów PiS. Moim marzeniem byłaby trawestacja fragmentów „Chłopów” Reymonta, w której rolnicy łapią pod domem na Żoliborzu Kaczyńskiego i wywożą na furze gnoju gdzieś na podwarszawskie pola. Hi, hi, hi … Nie wiem, ale podejrzewam przy jego przeszłości, że on też może o tym marzyć.

  Piotr Tomski

A Kaczyński się śmieje

  Wczorajsze zaprzysiężenie polskiego rządu było przedstawieniem słabym i pozbawionym wdzięku, a finałowa scena fotograficzna dobiła cały przekaz tego teatrum. Wielki Geniusz z Żoliborza dosłownie olał towarzystwo i sobie gdzieś poszedł; może poszedł sobie powspominać w salonach pałacu prezydenckiego stare dobre czasy, kiedy spotykał się tam z bratem i ukochanym. No! Powiem dla jasności, że z ukochanym bratem i ukochanym. Żołnierze WSI i tak wiedzieli, o co chodziło, i tak wszystkim już powiedzieli, a zatem nam pozostało też tylko powspominać te stare dobre czasy. 

  Wielki Strateg z Żoliborza dzisiaj mógłby już mówić prawdę o sobie i cała Polska by na tym skorzystała. Unia Europejska uznałaby naszą wielkość i środowiska LGBT szanowałyby Polaków za takie przywództwo. Nie rozumiem tego ciągłego oporu. Hi, hi, hi … Środowiska narodowe i tak już mają określony, negatywny stosunek do PiS, a polscy katolicy łykną wszystko w odpowiednim opakowaniu z listów episkopatu.

  Wydaje mi się teraz, że sam Kaczyński po prostu śmieje się ze wszystkich i pokazując środkowy palec mówi: ja mogę wszystko, a wy będziecie mi robić … dobrze. Hi, hi, hi … Społeczeństwo przy tym jest tylko jakąś formą dodatku do polityków. Prowokuje się co chwilę ten dodatek nowym ministrem Czarnkiem albo nowym ograniczeniem wolności czy nowym obowiązkiem płatniczym na rzecz państwa, natomiast większość obietnic wyborczych została zastąpiona jednym słowem, które brzmi: koronawirus.

  Moglibyśmy pośmiać się razem z Niskim z Żoliborza, ale nie wiem, czy weszliśmy już na ten poziom demoralizacji lub ogłupienia. No właśnie. Zdarzają się sytuacje, kiedy wypada zachować się poważnie – jak trzeba.

  Piotr Tomski

Na innym poziomie sprawiedliwości

  Rządy PiS z Wielkim Geniuszem z Żoliborza odbywają się na innym poziomie sprawiedliwości, na którym nawet bezkarność dla rządzących musi być wyrażona wprost w przepisach prawa. Mam wrażenie, że politycy PiS chcą naprawdę wrócić w strukturach społecznych do czasów sprzed tysiąca lat. Hi, hi, hi …

  Dzisiaj powinna być oczywistą kwestia równości wszystkich obywateli wobec prawa. Mam tu na myśli również procesową praktykę, której właśnie tak boi się partia rządząca. Dla każdego człowieka „obytego” z polskimi czy też światowymi sądami – jednak – równość wszystkich wobec prawa jest raczej czystym hasłem, ale nikt nie odważył się wprowadzić formalnych zapisów tego wypaczenia. Wszyscy wolą mówić o wynajmowaniu „dobrych kancelarii” czy mrużyć oko i twierdzić, że zwycięża sprawiedliwość. I tak powinno zostać, bo przynajmniej wtedy jest nadzieja, że trafi się jakiś przyzwoity dziennikarz, który coś nagra, kogoś sprowokuje i zło ujrzy światło dzienne, natomiast po pisowskiej reformie bezkarności dla swoich już nie będzie żadnych szans na demaskowanie prawniczych patologii.

  Inny poziom sprawiedliwości wchodzi również do edukacji w Polsce. Idee niesione z wielkim trudem na barkach posła Czarnka odnowią polską szkołę, ale chwilę trzeba poczekać, bo chłopina tak się tym trudem osłabił, że jakiś wirus go dopadł i wywołuje ból głowy. Dziewczyny mogą tym samym jeszcze odsapnąć, a potem musza wziąć się do roboty i dzieci rodzić. Hi, hi, hi … Dziewczynom matura, licencjat czy magisterka przysługują dopiero po pięćdziesiątce, oczywiście, jeśli urodzą wcześniej co najmniej po piątce dzieci. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Trump zachorował i co dalej

  Zwykłe zasady współżycia społecznego nakazują wyrazić współczucie człowiekowi z powodu zakażenia czymkolwiek, dlatego dzisiaj wyrażam współczucie prezydentowi USA. Nie myślałem, że znajdę się kiedykolwiek w sytuacji wyrażania czegoś pozytywnego temu panu. Hi, hi, hi …

  Kilka dni przed ogłoszeniem przypadku zakażenia Trumpa odbyła się debata kandydatów na prezydenta USA, która przejdzie do historii jako eksplozja chamstwa i arogancji polityków, którzy zwalczają siebie i nie interesują się resztą ludzkości. Na tej debacie Trump otrzymał koronawirusa od swojej doradczyni. Na tej debacie temat koronawirusa był poruszany przez kandydatów i ignorowany – przez Trumpa szczególnie. Los bywa złośliwy.

  Wczoraj czytałem w Onecie interesujące opracowanie z jednego z uniwersytetów amerykańskich, z czego wynikało, że sam Trump jest głównym źródłem fałszywych informacji o koronawirusie i jego zwalczaniu czy leczeniu. Tak mi się skojarzyło, że jego zakażenie też może być ściemą, która jest ukierunkowana na zdobycie współczucia i dodatkowego poparcia w wyborach. Przykra to była myśl, ale zachowanie tego faceta prowokuje do różnych myśli. Niestety. Pierwsze komunikaty o łagodnym przebiegu choroby i niezakłóconej pracy prezydenta skłaniają do … jeszcze bardziej przykrych myśli.

  Wzrost liczby zakażonych jest niepokojący, a planowane restrykcje przerażające. Przerażające jest permanentne niewyciąganie wniosków z faktów. Weźmy za przykład byłego ministra od chorób w Polsce, pana Szumowskiego. Chłopina chyba jeden dzień chorował na koronawirusa i tym samym wiemy, że przeciwciała z jego krwi mogłyby wyleczyć wszystkich zarażonych Polaków. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Fikcja rządowa plus

  Nie spodziewałem się tak naprawdę, że Wielki Strateg z Żoliborza zostanie podwładnym swojego ulubieńca politycznego – Mateuszka Morawieckiego uznawanego w pewnych kręgach za premiera. Stary układ rządzenia został tym sposobem zaburzony i teraz proces decyzyjny w majestacie prawa będzie się zapętlał. Hi, hi, hi … Morawiecki będzie wydawał polecenia Kaczyńskiemu, który z kolei będzie je przekazywał do wykonania właśnie Morawieckiemu, który dalej będzie je zlecał do wykonania Kaczyńskiemu. No właśnie. Polecenia mogą nie wyjść z fazy werbalnej. Hi, hi, hi …

  Powyższy problem jest w sumie najmniej groźny. Bardziej boję się teraz nieuchronnego upadku autorytetu Wielkiego Geniusza z Żoliborza. Skoro została ta osoba jednym z kilku wicepremierów, to jest tylko jednym z tych wicepremierów i jej słowa są warte tyle, ile warte są słowa Gowina, Sasina czy Glińskiego. Hi, hi, hi … Czar prysł.

  Przedstawienie pod nazwą „rekonstrukcja rządu” trwało od dwóch tygodni i zakończyło się konferencją prasową, na której pokazał się wicepremier Kaczyński w roli przystojniaka na tle innych wicepremierów i premiera. No cóż! Dobre jest cokolwiek. Skoro Kaczyński nie nadawał się na premiera, to dobrze jest, że dali mu chociaż stanowisko wicepremiera. Hi, hi, hi … Nie będzie przynajmniej totalnej kompromitacji wizerunkowej w Europie. Hi, hi, hi … A mogła być.

  Piotr Tomski

Konfederacja brana podstępem

  Zasady według PiS pozwalają odebrać pieniądze Konfederatom za błahostkę, która nie miała najmniejszego wpływu na kampanię wyborczą i nie była żadnym złamaniem prawa, a była jedynie przypadkowym błędem logistycznym popełnionym na linii Konfederacji z drukarnią. Nie mieści mi się w głowie, że przy ewidentnym zaangażowaniu finansowym rządu i publicznej telewizji w ostatnie kampanie wyborcze PiS dla innych uczestników tych kampanii stosuje się odrębne standardy.

  Nie wiem, na ile można było dokładnie nadzorować kampanię Konfederacji, żeby wspomnianego błędu uniknąć, ale jestem skłonny całkowicie rozgrzeszyć zarząd organizacji i jednoznacznie zadeklarować, że będę się starał wesprzeć Konfederację finansowo, bo najważniejsze dla mnie jest teraz jej dalsze działanie. Mam nadzieję, że dalsze losy Konfederacji nie są zależne wyłącznie od pieniędzy, chociaż rozumiem teraz zagrożenie spowodowane ich brakiem.

  Zastanawia mnie też informacyjne zamieszanie przed decyzją PKW, w którym zarzucano Konfederacji jakieś mityczne nieprawidłowości w finansach, zwłaszcza zaangażowanie jednego z dziennikarzy w ten proces dyfamacyjny. Hi, hi, hi … Czy to jest jakiś prywatny uraz? Czy chodzi o dawne zgrzyty przy współpracy? Czy o zyskanie przychylności nowych panów? Czy może po prostu nadmiar używek i natrętna wizja nieuchronności kary? Hi, hi, hi … Nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem, natomiast wiem, że etyka dziennikarska dzisiaj jest zjawiskiem kosmicznym, to znaczy widywanym gdzieś w kosmosie.

  Piotr Tomski