Zreperować musimy posła Mularczyka

  Okazało się ostatnio, że musimy pilnie zreperować posła od reparacji, bo zamiast prowadzić swój bój o niemiecką kasę, zaczął się po prostu psuć. Tak, zepsuty poseł powinien jak najszybciej być zreperowany.

  Poseł Mularczyk wdał się w jakieś przedziwne układy z sędziami w nowej KRS i zaczął brać udział w nietypowych posiedzeniach komisji, żeby pobierać dodatkowe pieniądze. Sprawa jest o tyle ciekawa, że ujawnili ją kierujący radą. No właśnie. Szef rady nie mógł sobie normalną drogą poradzić z pazernością współpracowników i poszedł do mediów. Ujawnił że, dla kasy poseł Mularczyk z kilkoma sędziami robił podobno „lewe” posiedzenia za tysiąc złotych dla każdego.

  Poseł Mularczyk, jak wynika z powyższego, zepsuł się do tego stopnia, że o reparacjach wojennych od Niemiec nawet nie wspomina. Jeszcze przed wyborami do parlamentu w 2019 roku słyszałem wypowiedź posła Mularczyka na temat zaawansowanych prac przygotowawczych w jego zespole parlamentarnym do spraw tych reparacji. No i teraz okazało się, że tematu nie ma, a posła trzeba reperować.

  Piotr Tomski

Stacja dożywiania w NBP Glapińskiego

  Czy Narodowy Bank Polski stał się przytuliskiem i ostatnią stacją dożywiania dla ludzi zasłużonych posłowi Kaczyńskiemu? Elżbieta Chojna-Duch ma zostać podobno doradcą prezesa NBP. Miała już zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego, ale jej pogmatwana przeszłość lekko skomplikowała sprawę.

  NBP zatrudnia ludzi niekompetentnych, którzy całe zawodowe życie spędzili poza finansami. Adam Lipiński i Paweł Mucha nie są chyba wybitnymi finansistami, a jednak pierwszy z nich został wiceprezesem, natomiast drugi doradcą prezesa. Za ogromne pieniądze Polaków będą teraz bankowcami.

  Pani Chojna-Duch przynajmniej miała zawodowy kontakt z finansami, ale jej kompetencje zdaniem wielu osób nie są najwyższych lotów, natomiast zasługi sprowadzają się głownie do zleconych ataków na poprzedniego pracodawcę wyżej wymienionej pani, czyli płaci się za zdradę.

 Czy Polacy nie mogą mieć normalnego banku centralnego? Czy zyski tego banku muszą trafiać w pierwszej kolejności do „znajomych królika”, którzy przeszli w stan „spoczynku” na jakiś czas albo dożywotnio?

  Piotr Tomski

Dzik Czarnek wyszedł z kukurydzy

  Kolejna decyzja PiS z cyklu – podejmujemy jakąś decyzję. Dzieci wrócą do szkół i co dalej. Dalej nie będziemy testować niepotrzebnych chorych i będziemy politycznie ustawiać liczbę zakażeń covidowych. Dalej będziemy szczepić po tysiąc osób dziennie. Dalej będziemy udawać, że w Polsce funkcjonuje poważna służba zdrowia, poważne organy ścigania czy poważne sądownictwo. Dalej będziemy udawać, że mamy normalny rząd i parlament.

  Słyszałem od premiera Morawieckiego, że obostrzenia wprowadzone pod koniec ubiegłego roku miały łagodzić trzecią falę pandemii. Rozumiem teraz w związku z otwarciem szkół, że nie ma trzeciej fali pandemii. Po co zatem wszystkie obostrzenia? Dziesięć miesięcy ci szaleńcy mają do czynienia z wirusem, a nie nabrali nawet zwykłej logiki w oszukiwaniu społeczeństwa. Czy myślą może, że podhodowany strach Polaków pozbawia myślenia?

  Alarmujące dane z Europy rzeczywiście wskazują na groźną sytuację. Nie wiem, na ile zmutowane wirusy są groźne lub mniej groźne, ale wiem, że choroba w Polsce zaczyna dotykać moich bliskich krewnych. Mój kuzyn z Warszawy znalazł się w szpitalu przy ulicy Wołoskiej w stanie dość poważnym, a był koronasceptykiem. Ze szpitala wrzucił tylko jedno zdjęcie z maską tlenową na twarzy i napisał, że nie jest statystą. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i teraz nasz dystans do pandemii na pewno się zmniejszył. Hi, hi, hi … Kuzyn miał szczęście, bo trafił do jednego z najlepszych szpitali, gdzie jest dobrze leczony. Co z innymi chorymi w innych miejscach? Będą bohatersko umierać i czwórkami do nieba iść?

  Kto odpowie w Polsce za zmarłych dodatkowo kilkadziesiąt tysięcy ludzi? Statystyki nie kłamią i rządy PiS doprowadziły do katastrofy populacyjnej. Za to jest już tylko jedna kara. Kto powoduje śmierć innych w tak masowej skali, ten nie ma żadnych praw. I kto będzie wisiał na drzewach zamiast liści? Jojo i kamraci?

  Piotr Tomski

PiS idzie na zwarcie

  Propozycje zmian w wielu przepisach prawa ostatnio przedstawione przez PiS są bardzo ciekawe i chyba dobrze przemyślane pod względem celu ich wprowadzenia. PiS chce wojny ze społeczeństwem. Sprawdzona w bojach z kobietami policja ma tę ostateczną wojnę ze społeczeństwem wygrać i wszystkim pokazać, gdzie jest ich miejsce w tak zwanym szeregu.

  Nie udało się podporządkować większości sędziów, ponieważ zbyt głębokie zmiany w systemie prawnym nie uzyskałyby akceptacji europejskiej, to PiS ogranicza ich rolę w nowych procedurach, żeby każdy obywatel poczuł szybciej i mocniej najmniejsze nawet przejawy swojego buntu wobec władz państwowych. Sędziowie będą teraz decydować o mandatach za wykroczenia, ale dopiero po ich wyegzekwowaniu. Proste? Obywatel musi najpierw mandat zapłacić, a dopiero potem może się skarżyć do sądu. Niby to jest drobna zmiana, ale ile kasy wpłynie dzięki policji po każdych demonstracjach. Hi, hi, hi …

  Geniusze z PiS mogą za chwilę podobnie rozwiązać wiele innych problemów egzekucji należności od obywateli i dopiero będą „żniwa” u komorników. Wspomnę tu tak zwany „sąd elektroniczny”, który bez wiedzy podsądnych wydaje wyroki w cywilnych roszczeniach i powstają długi, co do których można się żalić, tyle że najpierw one są bezwzględnie egzekwowane. PiS obiecywał problem rozwiązać i nic nie zrobiono przez pięć lat.

  PiS doprowadzi w końcu do otrzeźwienia społeczeństwa i, mam nadzieję, konkretnej odpowiedzi.

  Piotr Tomski

Ameryka jest znowu … wielka

  Przyznam się szczerze, że po wyborze Trumpa byłem zadowolony i miałem nadzieję, że coś drgnie we właściwym, prawicowym kierunku w polityce światowej. Jestem przecież produktem tej kultury, która stworzyła również amerykańską demokrację i wolność. No i się zawiodłem bardzo. Hi, hi, hi … Zawiodłem się do tego stopnia, że gotów jestem być lewakiem, jeśli Trump jest prawakiem. Hi, hi, hi … Pocieszam się jednak większą aberracją ludzi prawicy, którzy dzisiaj z atencją mówią i piszą o Chinach jako światowym mocarstwie.

  Jeśli w Polsce za prawicę uznać można PiS, to ja ostatecznie wolę być na lewicy. Niestety, te żarty przestają być zabawne, zwłaszcza kiedy słucha się wywodów Leszka Millera, który dla jakiejś głupiej szczepionki poświęcił całą swoją ideowość lewicową z jej egalitaryzmem na czele i zapisał się do celebryckich elit przy celebryckiej lecznicy. Do takiej lewicy na prawicy też mi daleko. Hi, hi, hi …

  Zagubiony w politycznych kierunkach chciałbym chociaż uwierzyć w to, że Ameryka jest znowu wielka, tyle że jako ateista i człowiek małej wiary nie jestem szczególnie zainteresowany budowaniem na siłę wiary w Amerykę po jej trumpistycznym upadku. W Ameryce zostało około siedemdziesiąt milionów obywateli, którzy głosowali na Trumpa. Nie wiem, na co teraz ta grupa ludzi jest gotowa, ale na pewno jakaś jej część może iść na wojnę – nową, secesyjną. Jeśli tak łatwo można grać tymi ludźmi, to ich kraj nie może być wielki. Ich kraj może być śmieszny i do pewnego stopnia niebezpieczny w swoich śmiertelnych konwulsjach.

  Piotr Tomski

Polski załatwiacz szczepionkami połechtany

  Sprawa Krystyny Jandy i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego jest dla mentalności polskiego załatwiacza punktem krytycznym, po którym tłumy Polaków rzucą się do kolejki po szczepienia. Hi, hi, hi … Przecież na Polaków nic nie działa tak, jak działa hasło: coś można załatwić.

  Gdyby sam mechanizm załatwiania użyć do propagandy, to na pewno w Polsce jej skutki byłyby o wiele lepsze od tego, co mamy dzięki dotychczasowym osiągnięciom wszystkich mediów tak zwanego głównego nurtu. Niestety. Kilkaset lat zaborów i okupacji w genomie Polaków zostawiło ślady, zwłaszcza że dzisiejsi Polacy w większości pochodzą od prawdziwych niewolników – chłopów pańszczyźnianych – którzy żyli dzięki „załatwianiu” swoich podstawowych potrzeb, bo nikt nie chciał normalną drogą ich potrzeb zabezpieczyć.

  Nie przemawiają do mnie tłumaczenia wszystkich uczestników „sprawy Jandy”. Jestem pewien, że nie było to propagowanie szczepień, ponieważ nikt tego nie nagrywał i nie planował wcześniej jakichkolwiek działań publicznych z tym związanych. Jestem również pewien, że PIS też szczepi swoich ludzi pokątnie, a zatem ich święte oburzenie jest tylko kolejnym objawem ich hipokryzji.

  Zamknijmy więc temat dla dobra ogółu i pośmiejmy się razem.

  Piotr Wódecki

Islandzki eksperyment

  Kiedy przeczytałem tę informację, to zacząłem się po prostu śmiać. Po kilkunastu sekundach jednak śmiać mi się już nie chciało i pomyślałem sobie, że władze tego kraju gotowe są na wszystko dla pieniędzy. Nie liczy się dobro wspólne. Nie liczy się zdrowie i życie obywateli. Nie liczy się stan posiadania obywateli. Islandia będzie przedmiotem badań populacyjnych szczepionki Pfizer’a na co najmniej sześćdziesięciu procentach mieszkańców wyspy.

  Informacja powyższa jest, oczywiście, przekazywana jako wielki sukces władz i dowód na wielkie zaangażowanie rządzących w sprawy służby zdrowia. Nikt nawet nie pomyśli, że w tym wszystkim władze umożliwiają prywatnej firmie farmaceutycznej dopracowanie swojego produktu na islandzkich „królikach doświadczalnych”, co może być niebezpieczne. Inaczej napiszę: skoro ta szczepionka jest takim cudem współczesnej nauki, to dlaczego Pfizer będzie prowadzić badania jej użycia na populacji wyspy.

  Podobna sytuacja była już wiosną 2020 roku, kiedy na Islandii prowadzono testy na kronawirusa. Islandzki Instytut Genetyczny robił te testy na masową skalę za pieniądze amerykańskie i, jak się okazało, wyniki trafiły do amerykańskich naukowców. My robiliśmy za doświadczalne króliki, a kasa poszła gdzieś pod stołem, bo nie wierzę, że oni wierzą w czystą ideowość takich poczynań. Okazało się przy okazji, że powstała w USA baza genetyczna wszystkich przebadanych w tej serii testów mieszkańców Islandii.

  Zobaczymy, co wyniknie z tych islandzkich eksperymentów, ale mam nadzieję, że pożyjemy jeszcze trochę. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Sraczka szczepionaczka

  Dzisiaj w Polsce rozpoczęło się coś, co z racji medialnej oprawy mogę nazwać sraczką. Miała to być poważna akcja szczepień przeciwko poważnej chorobie, ale wyszło jak zwykle – mało poważnie wyszło. Hi, hi, hi … W ramach antycovidowych zabezpieczeń po zaszczepieniu pielęgniarki pan dyrektor szpitala zdjął rękawiczkę i uścisnął dłoń swojej poddanej. Hi, hi, hi …

  Sraczka szczepionaczka opanowała wszystkich polityków w Polsce z wyjątkiem przedstawicieli Konfederacji, którzy spokojnie punktują słabe ogniwa religii covidowej. Nie ma dostatecznych dowodów naukowych na temat szczepień, a wprowadza się je do masowego użycia. Po pierwszych dniach tego masowego użycia pojawiają się informacje o dużej liczbie reakcji alergicznych czy innych działaniach ubocznych szczepionek, ale tylko nieliczni politycy o tym wspominają. Dlaczego dochodzi do takiej zbiorowej manipulacji? Dlaczego powszechnie stawia się tezę, że przeciwnicy szczepionek są „zbrodniarzami”? Dlaczego proponuje się segregację ludzi pod względem stosowania szczepień?

  Segregację mieliśmy jeszcze niedawno wszechobecną. Może teraz zaproponujemy zaszczepionym żółtą opaskę na lewe ramię. Coś to przypomina? A może opaskę z literką „V”? Takie „V” lepiej się skojarzy? Nie wiem, ale mam wrażenie ostatnio, że zmierzamy w bardzo dziwnym kierunku, z którego już nigdy nie wrócimy. Wolność będzie tak egzotycznym zjawiskiem, że nasi wnukowie nie będą w ogóle rozumieli naszych dzisiejszych dylematów.  

  Okres świąteczny spowodował, że więcej oglądałem telewizję i stąd ta sraczka szczepionaczka, która wylewała się z ekranu bez względu na włączony kanał polskiej telewizji. Jedność przekazu jest zastanawiająca i – jak powiedziała moja żona – oni musieli uwierzyć w to, co mówią. To jest prawdziwy problem. Brak odpowiedniej wiedzy i wiara w jej fragmenty. Sraczka szczepionaczka. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Szczepionka, szczepionka i szczepionka

  Przestrzeń publiczna została zdominowana przez szczepionki przeciw covid. Rodziny podzieliły się na zwolenników i przeciwników szczepień. Firmy podzieliły się na zwolenników i przeciwników szczepień. Rząd polski się podzielił i jeden minister chce się szczepić, a drugi minister odmawia.

  Prezes Kaczyński zdyscyplinował polityków podobno zjednoczonej prawicy i zapowiedział, że da dobry przykład szczepiąc się w pierwszej kolejności z racji wieku. Prezydent Duda podobno jest już za szczepieniem i też się zaszczepi, kiedy przyjdzie jego kolej. Podobno Pan Zbyszek też jest gotowy do szczepienia, żeby tylko mógł dalej bawić się sędziami i prokuratorami. I co dalej z tego wyniknie? Problem dla partii wyniknie z tego.

  Szczepionki mają w Polsce więcej przeciwników i żałuję, że nikt nie przeprowadził dotychczas badań pod kątem podziału na wyborców danych partii w poszczególnych grupach przeciwników lub zwolenników szczepionek. Jestem jednak przekonany, że wyborcy partii rządzącej są w większości przeciwnikami szczepionek, natomiast wyborcy lewicy i liberalnych ugrupowań są zwolennikami szczepionek. Tylko jeśli chodzi o wyborców Konfederacji, to są chyba dość dobrze zdeklarowaną grupą wrogów szczepień. Moje przekonanie o wyborcach PiS w relacji do deklaracji polityków tej partii rodzi zatem … problem. Czy politycy kolejny raz nie wyczuli poglądów swoich wyborców? Czy kolejny raz Wielki Guru z Żoliborza chce wskazywać drogę ciemnemu ludowi? To wskazywanie drogi „dobrym ludziom” w przypadku „piątki dla zwierząt” i przepisów o aborcji „eugenicznej” skończyło się ogromnym spadkiem poparcia dla rządzących.  

  Mam nadzieję, że szczepionki dobiją prezesa Kaczyńskiego i pamięć o nim zatrą. No, oczywiście, myślę tu o dobiciu politycznym. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Zarządzanie strachem czy strach przed zarządzaniem

  Miłościwie nam panująca pandemia w ostatnich dniach dociska, bo i biznes pandemiczny tego docisku właśnie teraz najbardziej potrzebuje. Docisk, oczywiście, ma uzasadnienie wielopoziomowe i jest bardzo dobrze przygotowany medialnie, co polityków paraliżuje oraz zmusza do odpowiedniego zachowania. Kopać się z koniem nikt nie chce.

  Dzisiaj rozsądek czy logika w ocenianiu podstawowych problemów społecznych stały się ryzykownym obciążeniem dla polityków, którzy przecież muszą przede wszystkim utrzymać się przy władzy lub zachować siłę głosu krytycznego w stosunku do rządzących, żeby po jakimś czasie opozycjoniści mogli władzę przejąć. Rozsądek i logika wymagają czasu na wyjaśnienia czy analizy, a przecież w mediach najwięcej czasu trzeba poświęcać na reklamy. Hi, hi, hi … Każdy zresztą wie, że teraz chodzi w polityce wyłącznie o hasła i emocje, co myślenie wyborcy powinno wyłączać nie tylko na czas wyborów politycznych, ale ogólnie pozwolić mu zająć się szybką konsumpcją reklamowanych produktów.

  Liczba ludzi zaangażowanych w tak zwaną walkę z pandemią jest tak duża, że trudno jest racjonalnie mówić o spisku. Dlatego z drugiej strony łatwo jest pominąć informacje podważające istnienie pandemii czy pomijające właściwe metody leczenia chorób powodowanych przez przedmiotowego koronawirusa. Czy jednak poparcie dla Hitlera ze strony większości Niemców nie było formą wielkiego spisku? Czy wiara w niepokalane poczęcie Chrystusa i wieczne dziewictwo Marii nie jest formą zbiorowego szaleństwa? No właśnie. Ludzie mogą popadać w zbiorowe ogłupienie i wyjść z tego jest trudno, zwłaszcza kiedy setki tysięcy istnień ludzkich padło ofiarą tego przedsięwzięcia.

  Boimy się zatem choroby, boimy się odpowiedzialności za popełnione błędy i boimy się zarządzić właściwe postępowanie, żeby nie obnażyć wcześniejszej głupoty. I jak tu żyć? Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski