Panie Gowin, otwórz Pan oczy i rozliczmy PiS Jareczka

  W trzech dla obywateli zasadniczych dziedzinach funkcjonowania państwa jest w czasach rządów Jareczka z Żoliborza totalna zapaść. Wymiar sprawiedliwości, służba zdrowia i edukacja. Chciałbym uczciwie usłyszeć od każdego przedstawiciela PiS, co w powyższych obszarach państwowej działalności zrobił dobrego dla Polaków poseł Kaczyński? Ja nie wiem. Zastrzegam, że hasła na temat 500+ i jakichś dodatkowych emerytur na mnie nie działają, a przede wszystkim nie naprawią państwa z jego patologiami.

  Ta trójka totalnej hańby rządów PiS powinna trafić na czołówki wszystkich mediów w Polsce i nie schodzić z nich przed zejściem partii rządzącej do podziemia. Tak. Jak dzieje się z każdą organizacją przestępczą, PiS powinien zostać zdelegalizowany. Nie jestem może biegły w rachunkach, ale jestem przekonany, że dokładne rozliczenie pieniędzy z „tarcz covidowych”, które przecież pożyczyło państwo, da nam obraz ogromnych nadużyć w całym systemie finansowym z bankami włącznie. Jeśli dołożymy do tego specjalny tryb zakupów i płacenia przez państwo za różne, dziwne rzeczy, to otrzymamy … nowe elity finansowe od PiS Jareczka. No przecież to zapowiadał Wielki Guru z Żoliborza na samym początku. Nowe elity i rozbite sądownictwo, złamana prokuratura, zniszczona doszczętnie służba zdrowia oraz nieistniejąca edukacja. Czy ostatni gasi światło z ogniska i wyjeżdża, a Polskę zajmą nam ludzie ze Wschodu i ułożą ją sobie od początku?

  Panie Gowin, wierzę w Pana. Jeśli Pan chcesz, to jako ateista nawet się za Pana pomodlę, żeby Pan otworzył oczy i z tym małym, cynicznym łobuzem z Żoliborza się pożegnał raz na zawsze. Panie Gowin, proszę.

  Piotr Tomski

Zróbmy w Polsce coś tylko dla siebie

  Kiedy słyszę od polityków, że musimy podjąć wysiłek dla Polski, bo oni przecież wszystko robią dla Polski, to chce mi się śmiać. Ile jeszcze można ludzi karmić pustymi hasłami? Ile poświęceń można oczekiwać od ludzi, którzy mają własne, indywidualne potrzeby?

  Bóg? Ojczyzna? Honor i zasady? Może będzie o tym mówił bankster albo może powie to ten, który z bankstera zrobił premiera. Hi, hi, hi … Mamy dwudziesty pierwszy wiek i powszechnie dostępną wiedzę o mechanizmach zarządzania społeczeństwami, o propagandzie i sztuce „zagospodarowania oczekiwań” poszczególnych obywateli nowoczesnych państw. Mamy niesamowity postęp technologiczny, który weryfikuje dosłownie wszystkie elementy naszej egzystencji. Czy w tej sytuacji mamy poddać się woli starców z polskiego Kościoła?

  Jesteśmy dzisiaj zbiorem punktów czy atomów. Dzisiaj w zasadzie swobodnie możemy te zbiory zmieniać i wybierać sobie bogów, ojczyzny, rodzaje honoru oraz zasad. Wiem, że w Polsce jest trudno oderwać się od środowiskowych zależności, a zależność od tak zwanej ojczyzny często przekracza nawet naszą wyobraźnię, ale to oderwanie jest konieczne, żeby po prostu robić coś tylko dla siebie i żyć.

  Każdemu dam proste zadanie myślowe. Za tę samą pracę w Polsce dostajemy dwa tysiące złotych, a za zachodnią granicą Polski dostajemy osiem tysięcy złotych. Za ten sam produkt płacimy podobną kwotę wszędzie. Jest problem? Znajdź rozwiązanie!

  Piotr Wódecki

Media na podatkowym zakręcie

  Wprowadzenie dodatkowego podatku od reklam w Polsce jest tylko jednym z wielu zabiegów rządzącej partii, które mają zwiększyć ogólne koszty egzystencji przeciętnego obywatela i przynieść nowe wpływy do państwowej kasy. Zjednoczenie mediów w tej akurat sprawie jest zrozumiałe, bo właśnie mediów dotyczy, ale z punktu widzenia społeczeństwa ten „wrzask” jest … żałosny. I nic nie poradzę na to moje wrażenie. Hi, hi, hi …

  W żadnym wypadku nie staję przy okazji tej sprawy po stronie partii rządzącej. W żadnym wypadku nie jestem za podnoszeniem jakichkolwiek podatków czy opłat skarbowych albo akcyz. Nie mogę jednak przyznać sprawie opodatkowania mediów jakiejś wyjątkowości i kwestię zwiększenia kosztów przekładać przy tym na samą wolność mediów. Przykro mi jest to pisać, ale w przedmiotowej sprawie wszyscy uczestnicy tego sporu nie mają racji. Takie sprawy są właśnie najtrudniejsze.

  Przypomniała mi się teraz pewna myśl, którą ostatnio przeczytałem w tryptyku Harariego. Otóż informacje czy wiedza, które dostajemy za darmo są najczęściej niewiele warte, bo kryje się za nimi drugie dno. No właśnie. Jeśli tym drugim dnem są reklamy albo manipulacja naszymi przekonaniami, to po prostu odrzućmy te źródła, ale zacznijmy dobrze płacić za informacje wartościowe i wtedy opłacani przez nas dziennikarze nie będą zmuszani do szukania jakichkolwiek reklamodawców.

  Utopia? Zapewne. Sto lat temu równość ludzi wobec prawa też była utopią, a dzisiaj jest już normą w większości krajów świata. Może w mediach też trzeba pójść na jakość kosztem ilości.   

  Piotr Tomski

Sprywatyzują bo znacjonalizowali

  Na Islandii dojdzie pewnie niedługo do sprzedaży trzydziestu pięciu procent udziałów państwa w Islandsbanki, który w latach 2006-2008 nazywał się Glitnir Bank i jest znany na całym świecie, bo właśnie jego działalność prawie doprowadziła w 2008 roku całe islandzkie państwo do bankructwa. Na szczęście nie mam konta w tym banku. Hi, hi, hi …

  Bjarni Benediktsson z tatusiem i z wujkiem zarządzali tym bankiem, kiedy był prywatny, a teraz pan Benediktsson jako minister finansów będzie go reprywatyzował. Czy rodzinka znowu kupi ten bank? Hi, hi, hi …. Czy rząd sprzedaje może wydmuszkę, na której chce wykreować jeszcze miliardy koron na pokrycie swoich bezdennych długów? Nie wiem, ale na pewno sprawa śmierdzi na kilometry, a audyt tego banku może pokazać ciekawe rzeczy, na przykład na razie wiadomo o dwudziestu procentach niespłacanych kredytów z powodu pandemii.

  Prywatyzacje i nacjonalizacje są ciekawym sposobem na generowanie dużych przegrupowań kapitału. Wszelkie kryzysy ekonomiczne uzasadniają przed tak zwaną opinią publiczną takie rozwiązania i dalej można wcisnąć ludziom każdy kit. W Polsce przynajmniej dochodziło do zmian politycznych, żeby uzasadnić potrzebę zmian właścicielskich w sektorze bankowym, natomiast na Islandii robią te zabiegi ciągle dokładnie ci sami ludzie. Hi, hi, hi … Co jest uczciwsze? Skoro zarabiają zawsze ci sami, a traci zawsze społeczeństwo, to chyba uczciwsze jest ograniczenie liczby politycznych gęb do wypchania kasą.

  Piotr Tomski

Kapiszony i petardy czy bomby rzucili

  Ostatnie dni w polskiej polityce przyniosły nieoczekiwaną nadzieję na poważne zmiany. Myślałem już, że przez najbliższe trzy lata nie uda się cokolwiek zmienić, ale dzisiaj uwierzyłem w nowe możliwości.  Kolejne dni, oczywiście, pokażą, na ile moja wiara jest znowu … błędem.

  Platforma Obywatelska jest projektem przegranym i powinna odejść w niebyt polityczny. Jej działacze jednak są tak uparci w tej reanimacji trupa, że nie potrafią przejść grupowo do innej organizacji, jak kiedyś zrobił z wielkim sukcesem Donald Tusk. Ten głupi upór ludzi z Platformy w 2015 roku kosztował ich utratę władzy, bo nie potrafili iść za ciosem z Ryszardem Petru. Niestety. Petru się wypalił, ale dzisiaj jest poważniejszy i lepiej przygotowany rozgrywający, który może zjednoczyć opozycję i doprowadzić ją do przejęcia rządów. Platforma musi ustąpić albo wszyscy opozycyjni politycy trafią po 2023 roku do historii.

  Kluczowa jest tu rola wicepremiera Gowina. Jeśli starczy mu odwagi na odejście z rządzącej koalicji, to przedterminowe wybory sporo zmienią w parlamencie i nowy rząd w nowym układzie będzie interesującym przedsięwzięciem. Jarosław Gowin już pokazał, że nie boi się posła Kaczyńskiego i potrafi rzucić na szalę wszystko. Dla jasności dodam, że pan Gowin nie jest moim idolem i nawet go nie lubię. Hi, hi, hi … Nie zmienia to mojej opinii na temat spoczywania na barkach tego pana losów naszej ojczyzny.

  Do wyborów może iść czterech tenorów. Hi, hi, hi … Gowin, Hołownia, Budka i Czarzasty. A za cztery lata może umrze wreszcie ostatni pajac z okrągłego stołu i nastąpi cud wolności bez postkomunistycznej solidarności.  Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Jak skończyć studia bez szkoły podstawowej

  W Polsce to wszystko jest możliwe. Można ukończyć studia i być socjologiem, ale można nie mieć pojęcia o sprawach, o których uczą w szkole podstawowej. Tak. Można być Janem Śpiewakiem. Hi, hi, hi … I dostać można ksywę: Azot.

  Facet ma przekonania lewicowe na granicy komunistycznych i w sumie mnie to nie rusza. W życiu poznałem wielu fanatyków z każdej strony politycznej sceny i naprawdę dla mnie nie mają znaczenia przekonania człowieka, jeśli stanowią one jakiś konsekwentny i przemyślany zbiór. W przypadku pana Śpiewaka juniora jest jednak pewien chaos informacyjny, chociaż z góry zastrzegam, że jako nieznajomego mogę go błędnie oceniać. Pan Śpiewak podobno walczy z bezprawiem w stolicy i dobro obywateli stawia ponad wszystkim. Czy w takiej sytuacji wdawanie się w słowne przepychanki ze stołecznym adwokatem jest uzasadnione? Czy obrażanie kogokolwiek służy jakiejkolwiek sprawie? Czy może pan Śpiewak byłby bardziej spokojny, gdyby w warszawskiej adwokaturze do głosu doszli ludzie z „Ordo Iuris”?

  Fenomenalny przypadek mamy w osobie pana Śpiewaka. Po tylu latach autentycznej działalności społecznej, za którą nawet go ceniłem w jakimś sensie, został pisowskim trollem internetowym. Mieliśmy już do czynienia z sędzią Łukaszem Piebiakiem w roli   internetowego łobuza i mamy teraz aktywistę, który zszedł na bardzo złą drogę w sieci. Do czego ten PiS ludzi doprowadza? Hi, hi, hi …

  Piotr Wódecki

Morawiecki lekiem na całe zło

   Dla tych, którzy zastanawiają się ciągle, dlaczego Wielki Geniusz z Żoliborza utrzymuje premiera Morawieckiego na stanowisku, odpowiem krótko: bo musi. Hi, hi, hi … 

 Dlaczego major Kseń musiał zatrudnić młodego Morawieckiego w banku? Oto jest pytanie. Wyobraźnia podpowiada mi różne odpowiedzi, ale nie wiem dlaczego taki ktoś dostał robotę w banku, chociaż zupełnie do tego się nie nadawał. Podobnie zresztą nie nadaje się do pełnienia funkcji premiera. Dlaczego zatem Kaczyński ulega urokowi legendy, co do której jako dobrze poinformowany nie ma chyba żadnych złudzeń? No właśnie. 

  Jest tylko jedno sensowne wytłumaczenie pozycji pana Morawieckiego. Ten pan razem z pewną niewielką grupą ludzi gwarantuje bezpieczeństwo interesów w Polsce dla … „służbowej mafii” postkomunistycznej, której ostatnią formalną odsłoną było polskie WSI. Dzisiaj, oczywiście, ta stricte przestępcza grupa biznesowa jest już przepoczwarzona w garnitury i otoczona elokwentnymi prawnikami oraz politykami z pierwszych stron portali.

  Z powyższego wytłumaczenia wynikają potworne wnioski, ale nikt, wyjąwszy kilka osób w sieci, nie interesuje się nimi. Rozumiem lęk dziennikarzy, bo zagrożenie procesowe dzisiaj jest poważną sprawą, ale nie rozumiem społeczności internetowej, która jest wolna. Fenomen socjologiczny? Kiedyś ktoś może to zjawisko zbada. Na Islandii w mikro skali zostało to opisane i dzięki temu wielu ludzi otworzyło oczy na polityków, natomiast w Polsce ta skala zależności, uwikłań w przeszłość i współczesne bezpieczeństwo socjalne jest tak duża, że nawet trudno sobie to wyobrazić. 

  Analizowałem kiedyś jedno zdanie Morawieckiego, które padło u Sowy. „Są banki państwowe i są banki służbowe”. Kto jeszcze analizował to zdane publicznie? Kto?

  Piotr Wódecki

Pomagać może każdy każdemu

  Jurek Owsiak, niestety, zawiódł mnie wiele lat temu nieujawnieniem rozliczeń finansowych swojej fundacji i związanych z nią firm, które korzystają ze środków zbieranych podczas WOŚP. Niestety. Przykra to jest sprawa, bo nawet moja córka zbierała kiedyś do puszki orkiestry i pobiła rekord zebranych pieniędzy w miasteczku, w którym mieszkaliśmy w Polsce.

  Po wielu latach jednak moja niechęć opadła na tyle, że w tym roku już wysłałem kilka złotówek na tę zbiórkę. Nie wiem właściwie, co się zmieniło, ale może każda inicjatywa pomocy polskiej służbie zdrowia jest teraz na tyle cenna, że należy płacić każdemu, kto zbiera pieniądze i może pokazać, na co je wydaje. Może dałem się przekonać znajomej neonatolog, która twierdzi, że dzięki orkiestrze Jurka Owsiaka w Polsce mamy na oddziałach neonatologicznych sprzęt taki, jaki jest w najbardziej rozwiniętych krajach świata, natomiast bez tej pomocy nie mielibyśmy literalnie nic.

  Ostatnio w ogóle mam potrzebę pomagania. Zrobiłem się stary i wrażliwy na nieszczęścia innych ludzi. Hi, hi, hi … Żałuję tylko, że moja sytuacja finansowa jest zła i nie mogę prowadzić zbyt szerokiej pomocy, bo kilkadziesiąt czy kilkaset złotych w skali miesiąca na wybrane precyzyjnie cele to jest bardzo mało.

  Piotr Wódecki

Prokuratorzy to też ludzie

  Od pewnego czasu w Polsce toczy się dyskusja na temat losu delegowanych prokuratorów, którzy muszą opuścić na kilka miesięcy swoje domy i podjąć pracę w podrzędnych prokuraturach na podrzędnych stanowiskach przy podrzędnych sprawach. Takie gwiazdy zawodu prokuratorskiego zostały tak potraktowane przez złego Pana Zbyszka. Hi, hi, hi …

  Prokuratorzy podobno też są ludźmi. Hi, hi, hi … Słyszę teraz często takie argumenty: ja mam dwoje dzieci, ja mam chorą matkę pod opieką albo ja jestem chora. Co powiedziałby prokurator w takiej sytuacji? Setki razy osobiście takie wyjaśnienia prokuratorskie słyszałem na wielu rozprawach i posiedzeniach sądowych. Dziećmi zajmie się współmałżonek lub jest izba dziecka. Chorą matką niech zajmie się opiekunka albo hospicjum. Chorzy ludzie nie pracują, zatem co przedmiotowy prokurator robił dotychczas, że pracował. Ćpał? I koniec rozważań. Nie znam karier zawodowych inkryminowanych prokuratorów, ale jestem pewien, że bez mrugnięcia okiem na podstawie szczątkowych dowodów z policji wysyłali ludzi do więzień. Pytanie mogę mieć tylko jedno: ilu ludzi zupełnie niewinnych wysłali do aresztu? W ilu przypadkach doprowadzili do skazania ludzi niewinnych? Odpowie ktoś z tych „Jaśnie Państwa” delegowanych na proste pytania?

  Ktoś wybrał sobie określoną drogę życiową i określone obowiązki. Jeśli nie jest w stanie tego udźwignąć, bo siadło mu sumienie albo „brzęczący pieniądz zakrył oczy”, to niech nie robi z siebie męczennika i dla dobra wszystkich zniknie z przestrzeni publicznej.  Aha! Nikt mnie nie przekona, że dzisiaj w Polsce znajdę chociaż jednego prokuratora, który nie wykona polecenia służbowego i przyjmie dyscyplinarne zwolnienie. Hi, hi, hi … Wszyscy są ludźmi Pana Zbyszka.

  Piotr Tomski

Nawalny ponad wszystko

  Dla wielu Polaków i wielu obywateli Europy Aleksiej Nawalny stał się bohaterem, który jest wzorem do naśladowania dla wszystkich protestujących przeciwko naruszaniu praw człowieka. Wołają: bohater Nawalny przeciwstawił się tyranowi i teraz idzie niesprawiedliwie do więzienia, bo do ojczyzny serce go przywiodło z Niemiec. Straszne. Hi, hi, hi …

  Dlaczego wielu inteligentnych ludzi daje się nabrać na takie „bohaterskie” rozgrywki na szczeblu międzynarodowym? Nie rozumiem chyba ludzi. Pan Nawalny jest takim samym elementem rosyjskiego systemu, jak wszyscy inni przedstawiciele biznesu i polityki w Rosji. Zarabiał tam duże pieniądze i został z systemu – teoretycznie – wypchnięty oraz skazany prawomocnym wyrokiem za korupcję. Wiem, że rosyjskie sądy pozostawiają wiele do życzenia, ale to pan Nawalny w nich również pracował jako adwokat i na tym budował swój majątek. Był w radach nadzorczych firm rosyjskich i też na tym zarabiał. Nagle został jedynym uczciwym i prześladowanym przez Putina, bo został skazany.

  Pan Nawalny może jest po prostu kryminalistą. I co wtedy? Nasz kryminalista jest lepszy niż wasz? Ostatnio modne jest takie podejście do każdego tematu w Polsce, ale i na świecie nie jest lepiej w tej kwestii. Niedługo zresztą nie będzie w przestrzeni publicznej w Polsce osób bez więziennej przeszłości. Hi, hi, hi … Wszyscy będą się tylko licytować na skalę niewinności w relacji do czasu odbytej kary. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski