Świat bogatych z G7

  Spotkanie G7 dowiodło, że współpraca między bogatymi jest pozorna, ale dla biednych jest i tak na świecie coraz mniej przestrzeni. Nie oszukujmy się zatem, że Polska i Polacy mają dla kogokolwiek większe znaczenie niż przeciętny dostawca siły roboczej oraz miejsce do wykonania dosłownie najbrudniejszych robót.

  Świat od zawsze funkcjonuje według pewnych reguł i żadne demokracje czy gwarantowane prawa człowieka tego nie zmienią, bo zarządzający nim wprowadzają wszędzie pewne elementy feudalnego nacisku, które z demokracją i prawami człowieka nie mają nic wspólnego. Weźmy za przykład produkcję procesorów komputerowych, które w tej chwili determinują w dużym stopniu rozwój poszczególnych państw. Kiedy już Chinom wydawało się pewne, że wygrają wyścig gospodarczy z USA, to właśnie zatrzymanie dostaw procesorów w ramach poza prawnych decyzji tę wygraną zatrzymało na najbliższe lata. Podobnie było wcześniej z systemem międzynarodowych rozliczeń bankowych, który wstrzymał Chińczyków w budowie własnego systemu finansowego.

  Pandemia, jak każdy kryzys, pokazała wyraźnie wszystkie feudalne punkty w dzisiejszym zarządzaniu Ziemią. Hi, hi, hi … A dla zachowania pozorów Biden i Macron domagają się zawieszenia patentów na produkcje szczepionek. Ludzcy panowie. Znieśliby pewnie patenty, ale być może urządzenia albo półprodukty byłyby możliwe do nabycia tylko w określonych firmach. Tak niedawno zadziałał wspomniany wyżej rynek procesorów, w którym patenty są dostępne, ale urządzenia do ich produkcji i pewne, najważniejsze półprodukty już są ściśle strzeżone przez USA i Koreę Południową.

  Od kiedy człowiek zaczął gromadzić koraliki i rozdzielać Ziemię po kawałku między poszczególnych przedstawicieli swojego gatunku, świat poddał się absurdalnym i nienaturalnym zasadom. Nie zmienimy tego dzisiaj czy jutro, bo chęć posiadania stała się dla człowieka ważniejsza od samego życia.

  Piotr Tomski

Polityka zagraniczna w piaskownicy

  Ignorować może każdy każdego w polityce międzynarodowej, ale chwalić się tym, że jest się ignorowanym może tylko ciężki przypadek idioty. Dlaczego polski minister od polityki zagranicznej pochwalił się, że z mediów dowiedział się o decyzji wycofania sankcji na budowę Nord Stream 2? Ciężki przypadek? Hi, hi, hi …

  Prezydent USA odwiedza Europę i o Polsce nawet nie pomyśli. Przepraszam, pomyśli tylko w kontekście autorytarnych rządów, o czym ostatnio mówił były prezydent Barack Obama. Byliśmy podobno wielkimi sojusznikami, których tak doceniał prezydent Trump. Prezydent Biden już nie docenia, a za chwilę może nas obłoży jakimiś sankcjami za brak demokracji. Hi, hi, hi… Nie zapomni Biden na pewno gratulacji udanej kampanii, jakie złożył mu Duda, który liczył zapewne na unieważnienie tych wyborów i drugą kadencję szalonego Trumpa z Twittera.

  Po wyczynach Psa – Terleckiego w związku z działaniami pani Cichanouskiej, po bredniach Morawieckiego o wycofaniu wniosku czeskiego w sprawie Turowa, po żądaniach od Czechów nierobienia Polkom aborcji i po cofnięciu zgody na budowę Baltic Pipe przez duński sąd Polacy powinni naprawdę przemyśleć kwestię wymiany większości kadry MSZ i, oczywiście, premiera oraz marszałka Sejmu. Bez wymiany tych ludzi zostajemy sami w piaskownicy i to bez zabawek, a wszystkie dzieci wokół mają z nas tak zwaną bekę. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Polska do likwidacji gotowa

  Ktoś mądry napisał kiedyś, że polską niepodległość zlikwiduje ostatecznie w unijnych odmętach partia prawicowa z poparciem Kościoła katolickiego, bo tak będzie najłatwiej zmanipulować polskie społeczeństwo, które kocha unijne pieniądze, ale nie kocha unijnych poleceń. Wydawało mi się to śmieszne, zwłaszcza że wiele wydarzeń wskazywało na antyunijność PiS.

  Dzisiaj jestem już pewien, że PiS prowadzi Polskę do wtopienia w Unię na warunkach taniego zaplecza roboczego. Jednocześnie to zaplecze ma wypracowane grosze oddać innym w postaci opłat za surowce, paliwa, energię i technologie niezbędne do funkcjonowania mieszkańców wykonujących zlecone zadania dla „panów” z Europy.

  Dzisiaj pozostały mi tylko wątpliwości co do roli pełnionej przez Rosję w tej unijnej grze z Polską. Większość ekspertów twierdzi, że Rosja chce osłabiać albo rozbijać Unię. Czy najlepszego klienta się osłabia? Czy schronisko dla swoich najbogatszych obywateli chce się rozbić? Nie sądzę. Rosja w tej chwili jest tak połączona z Unią, że nie zależy jej na wojnie z nią a na współpracy. Prawdopodobnie Polska jest też elementem tej współpracy i źródłem zysków dla partnerów, czyli będziemy płacić Unii i Rosji.

  Wyobraźmy sobie taki plan. W Polsce wykonuje się tanią siłą roboczą wiele produktów dla Europy, ale energia i surowce potrzebne do tych prac są kupowane w Rosji albo w Niemczech. Polska daje tylko pracę, transport i przestrzeń. Czy w tym planie trudno przewidzieć, kto będzie zarabiał? Kto będzie się rozwijał? Mamy zresztą próbkę możliwości tego planu: gazociągi z Rosji do Niemiec i z Danii do Polski.

  Dzisiaj zatem możemy już wyprowadzić polskie sztandary i iść spać.

  Piotr Tomski

Polska zapłaci każdemu

  Kiedy dzisiaj przeczytałem o nowej sprawie odszkodowawczej przeciwko Polsce, to po prostu ręce mim opadły. Polacy będą teraz ciężko pracować na odszkodowanie dla Australijczyków, bo rząd PiS kolejny raz nie potrafił załatwić problemu na drodze negocjacji i kompromisów.

  Przypomniałem sobie sprawy PZU i PKO SA. W mistrzowski sposób wyprowadzono na Zachód kilkanaście miliardów złotych, a ile przy tym zarobili znajomi królika, to tylko królik wie. Hi, hi, hi … Polska zapłaci każdemu, ile zażąda. Polska to taka dojna krowa na wolnym pastwisku, która stoi i merda ogonem, kiedy każdy sobie z niej mleczko doi, ale nikt o nią nie dba.

  Płaci polskie państwo, płacą polskie firmy i płacą obywatele. Gdybyśmy zrobili bilans tych wyprowadzanych z Polski pieniędzy i uwzględnili wszystkie wpływy do Polski, to wynik mógłby zaskoczyć wszystkich i zdziwilibyśmy się na koniec, ile Polski nie jest już polskie po tych bilansach. Przyzwyczajono nas do własności i kapitału obcego w Polsce, ale tak naprawdę nikt tego nie podlicza i nie opisuje. Odezwą się za to w tym względzie wszyscy obrońcy wolnego rynku i wyjdę na socjalistę albo komunistę, co jest jeszcze gorsze, a nie znajdę nikogo, kto realnie i poważnie chciałby rozmawiać o odwróceniu proporcji i dokładnej kontroli w Polsce przepływów finansowych z zagranicą.

  Co powinniśmy w Polsce zrobić? Zmienić władzę i ją zredukować. Wybory do parlamentu wolne od partii i metod liczenia proporcjonalnego, może z „jowami”. Zatrudnić młodych fachowców do cywilnej służby już na szczeblu wysokich urzędników ministerialnych. Spółki skarbu państwa zrestrukturyzować i wprowadzić w nich z konkursu jednoosobowy zarząd bez rad nadzorczych. Oderwać prokuraturę od polityki z wybieralnym w powszechnych wyborach naczelnym prokuratorem bez żadnych, partyjnych powiązań. Podobnie postąpić z sądami i ich prezesami od najwyższego do powiatowych – powszechne wybory. Karać za niekompetencję urzędników. Proste? I nierealne. Hi, hi, hi … Zostanie nam ino sznur.

  Piotr Tomski

Kara jednego Sasina na cztery dni

  Dogadani z Polakami Czesi żądają płacenia przez Polskę kary pięciu milionów euro dziennie z powodu niezamknięcia kopalni Turów, co nakazał TSUE na wniosek Czech. Kluczowe słowo: dogadani. Hi, hi, hi …

  Premier Morawiecki jest patologicznym kłamcą. Kłamie tak intensywnie, że nawet nie kontroluje tych kłamstw pod kątem ich skuteczności czy uprawdopodobnienia. Zacząłem się poważnie zastanawiać nad przyczynami jego dalszego trwania na tym stanowisku. Gość jest niepoważny i w sumie niszczy poparcie dla PiS. Dlaczego Wielki Strateg z Żoliborza tego nie zmienia?

  Zagadką w sprawie kopalni jest nieskuteczność polskich władz. Nie znam kulis rozmów na szczeblu państwowym, ale przecież nie ma takiej sprawy, której nie dałoby się rozwiązać drogą negocjacji i kompromisów. Czesi pokazali siłę w prawie, ale chodzi głownie o kasę, a zatem chodzi o negocjacje i kompromisy. Myślę, że wkrótce do tego dojdzie, tyle że po drodze to upokorzenie polskiego premiera dla mnie jest po prostu żenujące.

  Z powodu niedoinwestowania służby zdrowia i głupoty polskich władz doszło do śmierci „nadmiarowych” kilkudziesięciu tysięcy Polaków. Każdy, wydawany grosz powinien w tej sytuacji podlegać kontroli i badaniu zasadności jego przeznaczenia, a co dopiero można mówić o płaceniu kar za brak kompetencji.

  Mogę sporządzić listę wydatków, które poniosło polskie państwo na zasadzie wyrzucania pieniędzy w błoto. Elektrownia Ostrołęka, wybory Sasina, telewizja publiczna, reformy skarbu państwa i zarządzania nim, 500+ dla dzieci bogatych czy przekop Mierzei Wiślanej albo projektowanie CPK to są miliardy zmarnowanych złotówek. Najgorsze w tym jest teraz jedno: pandemią przykryją wszystko.

  Piotr Tomski

Wolność słowa dla niektórych

  Wyrzucenie posła Brauna z debaty kandydatów na prezydenta Rzeszowa jest dowodem na całkowite zniewolenie polskich mediów i polskich dziennikarzy. Niestety. Interwencja redaktora Stankiewicza była przesadna i wyeliminowała z debaty jednego z kandydatów, co tak naprawdę narusza prawo wyborcze.

  Jeśli nawet ktoś łamie zasady czy prawo swoimi wypowiedziami, to on sam jako polityk bierze za to odpowiedzialność. Każdy obywatel zresztą – zapytany – miałby prawo do swobodnej wypowiedzi i pełnej odpowiedzialności za nią, natomiast dziennikarz nie ma prawa do oceny tej wypowiedzi, chyba że jest publicystą o określonych ściśle poglądach politycznych. Rozumiem, że debata nie mogła być prowadzona przez publicystę, bo takimi formami zajmują się zawsze bezstronni dziennikarze. Co więc się stało? Ktoś nie przepalił ciśnienia?  

  Pan Stankiewicz udowodnił, że nie nadaje się do tego, czym się zajmuje, a jego wywody należy z dużym dystansem oceniać przez pryzmat jego osobistych i bieżących stanów emocjonalnych, upodobań oraz uprzedzeń. Jestem tym zaskoczony, bowiem uważałem tego pana za jednego z nielicznych, prawdziwych dziennikarzy. No cóż! Nie pierwszy i nie ostatni raz zostałem oszukany. Hi, hi, hi …

  Nie chce tu analizować wypowiedzi posła Brauna, bo na pewno się z nim nie zgadzam w kwestii użycia słowa „dewiacje”, zwłaszcza że dla mnie, uwzględniwszy jego częsty sposób powitania, on sam jest religijnym dewiantem. Hi, hi, hi … Nigdy jednak nie chciałem go tak nazywać, ale po jego wypowiedzi uznałem, że muszę. Co do bycia psychopatą natomiast, to powinien wypowiedzieć się sąd. Nie powinien sądu zastępować pan Stankiewicz.

  Piotr Tomski

Pies poszczekał na Białorusinkę

  Marszałek Terlecki uznał za stosowne panią Ciechanouską wysłać do Rosji, bo spotyka się z polską opozycją. Co by się działo z ta panią, gdyby taki osobnik miał takie moce sprawcze? Już kiedyś nasi nieudolni politycy pomogli Łukaszence wsadzić do więzienia opozycjonistę, bo dostarczyli mu dowody z bankowej dokumentacji. Mieliśmy też ministra spraw zagranicznych, który groził śmiercią opozycjonistom ukraińskim, jeśli nie pójdą na kompromis z Janukowyczem, a ten następnego dnia uciekł do Moskwy. Plaga idiotów to jest jakaś. Hi, hi, hi …

  W sprawach kontaktów międzynarodowych oczekiwałbym wyczucia, taktu i ważenia słów. Niestety, teraz nawet polska dyplomacja zachowuje się dziwnie. Przypomniał mi się Ambasador RP w Islandii, który w czasie wystąpień na terenie placówki bardziej chwalił Kościół katolicki niż Polskę czy Polaków. Kiedy ludzie Zachodu słuchają takich wywodów teoretycznie wykształconego człowieka, to mają poczucie rozjechania rzeczywistości na dwa nurty, których nie da się już nigdy połączyć. Plaga idiotów to jest jakaś. Hi, hi, hi …

  Wniosek o dymisję pana Terleckiego jest bardzo słuszny. Jedynie dymisja i głębokie schowanie tego pana może złagodzić rozmiar szkód, jakie ta wypowiedź spowodowała na wizerunku Polski. Czy PiS i Wielki Guru z Żoliborza będą w stanie przytemperować jednego ze swoich największych, szczekających bulterierów? Zobaczymy. Czy Pies macha ogonem, czy ogon macha Psem? Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Europa w oparach finansowych absurdów

  Nie wiem, czy przeciętny Europejczyk sobie zdaje z tego sprawę, ale Unia Europejska jest w całkiem dużej części rajem podatkowym. Jeśli dołożymy do tego dotychczasowy brak jawności w płaceniu podatków w poszczególnych krajach unijnych, to mamy w tej chwili chyba niebo w raju. Hi, hi, hi …

  Byłem zwolennikiem niskich podatków i naprawdę minimalnych, obowiązkowych ubezpieczeń społecznych oraz zdrowotnych. Państwo musi, oczywiście, gwarantować obywatelom ochronę i bezpieczeństwo, ale nie może to być zabezpieczenie wszystkich potrzeb człowieka. Świat jednak poszedł w innym kierunku i teraz nie da się tego odwrócić. Niestety. Czy zatem można utrzymywać raje podatkowe? Jedni mają płacić połowę od wynagrodzenia za ciężką pracę, natomiast inni mają płacić drobne procenty od zysków z biznesów?

  Nie wierzę w przełom w Unii Europejskiej. Korporacje znajdą sposób na uniknięcie podatków. Nie jeden przełom zresztą już się odbył i było tylko gorzej dla pracujących szaraczków. Rosła przepaść pomiędzy społeczeństwami a najbogatszymi jednostkami, aż doszliśmy do powstania grupy kilkudziesięciu „właścicieli świata”, którzy zaczynają się bawić ludzkością. Nie widzę nawet żadnego realnego sposobu na odebrani im ich zabawek. Żyją w swoich „bańkach” uzbrojonych w najnowsze technologie pod ochroną całych armii prywatnych ochroniarzy i mają resztę ludzi za źródło dochodu, części zamiennych i rozrywki.

  Nowa rewolucja nie ma już szans, chyba że ludzie zupełnie zmienią swoje myślenie i hierarchię wartości. I nie myślę tu o tradycyjnych religiach, ideologiach, czy narodowych tradycjach, bo to wszystko służy właśnie tworzeniu tych materialnych przepaści. Chodzi mi o rewolucję rozsądku. Pragmatyczną eliminację z codziennego życia rewolucjonistów zbędnych obciążeń i zasad, które utrudniają realizowanie celów. Dostosowanie oczekiwań do niezbędnych potrzeb i osobistego rozwoju w zgodzie z naukowo potwierdzonymi standardami. Nierealne? No właśnie, już Budda mówił, że nie ma boga, i zrobili z niego boga, chociaż on chciał wszystkich skłonić do osobistego rozwoju. Podobnie było chyba z Chrystusem, z którego dzisiaj żyje na przykład Kościół katolicki, ale o powołaniu człowieka do osobistego rozwoju nie wspomni, chociaż Chrystus mówił, że ciało jest świątynia, i sam ciągle imprezował z grzesznikami. Hi, hi, hi …   

  Piotr Tomski

Islandia według Samherji

  Już półtora roku minęło od ujawnienia przez Wikileaks jednej z największych afer korupcyjnych i na Islandii nic poważnego nie dzieje się w tej kwestii.

  Namibia sądzi sprawców, Norwegia ukarała bank DNB za nieświadomy udział w procesie prania pieniędzy islandzkiej spółki, natomiast Islandia nie wyszła z fazy medialnych sporów o uczciwość biznesmenów z Samherji. Przejęto kwoty połowowe w Namibii za pośrednictwem władz tego kraju z prezydentem włącznie, a na Islandii nie można ukarać winnych, bo nie ma umowy ekstradycyjnej z Namibią. Czynności korumpowania Namibijczyków odbyły się między innymi na Islandii, gdzie panowie sobie imprezowali na lodowcach i ustalali warunki wspólnych przedsięwzięć w Afryce. Prokuratura islandzka prowadzi postępowanie, ale selekcja sprawców jest dość duża. W każdym razie nikt z zarządu Samherji i nikt z grona właścicieli nie jest o nic podejrzewany.

  Właściciele Samherji za to atakują dziennikarzy i w kontrolowanych przez siebie mediach robią z firmy zbawcę narodu. Dziennikarze z wolnych mediów patrzą im na ręce i kontrolują ich maile, co ostatnio pozwoliło ustalić, że Samherji wpływa na obsadzanie stanowisk w największej partii islandzkiej, żeby po jesiennych wyborach wpływać z kolei na władze Islandii. Obecny minister rybołówstwa jest byłym pracownikiem Samherji i dosłownie załatwia ich interesy w kraju oraz poza jego granicami, a co będzie po wyborach i po takim wpływaniu na odsadę partyjnych stanowisk? Będziemy żyli na Islandii należącej do Samherji. Hi, hi, hi …

  Piotr Tomski

Wiek emerytalny polityków

  Zastanawiam się często, czy brak określenia wieku emerytalnego dla polityków jest zgodny z naszą Konstytucją? Poseł Kaczyński zresztą jest na emeryturze i jednocześnie pełni funkcję prezesa partii. Na podstawie jakich przepisów prawa on może pracować, natomiast inni Polacy muszą na emeryturze siedzieć w domu?

  Od dawna uważam, że w polityce nie powinni uczestniczyć ludzie powyżej sześćdziesiątego roku życia. Mogliby pełnić funkcje doradcze, ale na pewno nie powinni podejmować samodzielnie żadnych decyzji. Wiem, że jest to bardzo radykalny pogląd i przykry dla wielu ważnych postaci w polskiej polityce, ale nawet ze względów historycznych zwłaszcza obecnie ten pogląd ma poważne uzasadnienie. Ludzie, którzy dojrzałość osiągali w latach osiemdziesiątych, są już mniej uwikłani w peerelowskie meandry, bo przedstawiciele systemu władzy mieli już świadomość nadchodzących zmian i potrzebę porozumienia z resztą społeczeństwa. Wejście w system wtedy już nie było koniecznością, a było dobrowolnym wyborem, co zupełnie zmienia pozycję człowieka i jego … jakość, wartość, samoocenę etc..

  Myślę, że jednym z warunków dobrobytu w Polsce jest wyeliminowanie tych „dziadków leśnych” z polityki. Autorytet czy w ogóle uwagę społeczeństwa dzisiaj zyskuje się przez działanie, co w przypadku starych samoistnie jest trudniejsze. Starcy byli kiedyś „nośnikiem informacji”, ale dzisiaj nośników informacji mamy bardzo wiele, więc ta ich rola jest zbędna i sprowadza się jedynie do tak zwanego hakowania młodszych, o których starsi coś wiedzą i zmuszają młodzież do określonych działań.

  Zapytajmy zatem Trybunał Konstytucyjny pani Przyłębskiej: czy brak regulacji wieku emerytalnego polityków jest zgodny z Konstytucją? Które zapisy konstytucyjne są w przedmiotowym przypadku ważniejsze? Hi, hi, hi … No właśnie. W Polsce jest w obecnym układzie polityczno-kulinarnym bezwład. Takich pytań dzisiaj lepiej trybunałowi nie zadawać.

  Piotr Tomski