Veto prezydenckie jest ważne 

   Nie wiem, co było główną przyczyną zawetowania „lex TVN”, ale dobrze się stało, że prezydent podjął taką decyzję. I jak napisałem niedawno, teraz będzie można nazywać go mężem stanu. Hi, hi, hi… 

  Rozważania prezydenta przy ogłaszaniu swojej decyzji były bardzo poważne i można było odnieść wrażenie, że doszło do jakiejś niesamowitej przemiany, olśnienia czy po prostu cudu pałacowego. Każdy ma swoje pięć minut i pewnie tym razem ktoś dał je prezydentowi. Oglądałem na żywo to wystąpienie i byłem zdumiony – prezydent nawet przestał się nadymać, napinać i prychać. Prezydent wyglądał jak człowiek. Hi, hi, hi…

  Rzecz ująwszy poważniej, veto prezydenta będzie bardzo ważnym sygnałem dla całego świata, który może chociaż trochę zmieni wizerunek Polski i przede wszystkim da nadzieję na przywrócenie normalności w międzynarodowych relacjach. Byliśmy już przed ścianą w rozpędzonym aucie, ale na szczęście ktoś zdołał w ostatniej chwili lekko skręcić i tę ścianę ominęliśmy. Czekamy teraz na następne pomysły Kaczyńskiego i następne ściany.

  Założywszy, że Kaczyński nie był ułożony z Dudą na veto, to następstwa tego wydarzenia będą ciekawe. Czytałem gdzieś, że ostatnia rozmowa prezesa z prezydentem odbyła się półtora roku temu. Prezydenta nie da się łatwo odwołać, za to prezydent może teraz mówić to, co już powiedział przy okazji veta. Krytyka obozu rządzącego może spowodować ogromne straty w elektoracie i zakończyć rządzenie.

  Czekam na nowe otwarcie w pałacu prezydenckim i rozwój prezydenckiej niezależności. Hi, hi, hi…  

  Piotr Tomski

Dlaczego rządzi w Polsce PiS

  Przeczytałem bardzo pouczający wywiad w „Polityce”, z którego wynikało, że Polacy są po prostu pragmatyczni i przy wyborach politycznych kierują się głównie myśleniem o własnym bezpieczeństwie socjalnym, pomijając lub odstawiając na daleki plan ideały czy jakieś tam imponderabilia. Trudno byłoby nie zgodzić się powyższymi stwierdzeniami.

  Wszyscy przeciwnicy partii rządzącej mogą zatem już nic nie robić i w połowie przyszłego roku przejmą władzę w Polsce po poważnym zawirowaniu społecznym, przy którym może nawet poleje się krew. Inflacja, podwyżki cen energii i gazu, a przede wszystkim zagrożenie płynnych wypłat środków z Unii Europejskiej zmiotą słupki poparcia dla PiS i wyprowadzą ludzi z domów. „500+” już nie pomoże w sytuacji takiej klęski ekonomicznej w społeczeństwie, które straciło nadzieję. Emeryci też nie obronią PiS. Księża z kościołów uciekną pierwsi, bo mają jeszcze więcej na sumieniu. I co dalej? Pozostaje im tylko poprosić o azyl na Węgrzech. Hi, hi, hi…

  Dzisiejsze święto jest wprawdzie metafizyczne i ulotne, ale jednoczy na chwilę wszystkich i jest dobrą okazją do wspólnego zastanowienia na przyszłością. Co zaproponuje nam partia rządząca na przyszłość? Co my możemy Polakom zaproponować? W spokoju i ciszy mogą wszyscy rozważyć, dokąd zmierza Polska pod rządami Kaczyńskiego i ile ta droga kosztuje?

  Wszystkim i sobie życzę, żeby to była ostatnia wigilia z PiS?

  Piotr Wódecki

Ułaskawienie jednak tworzy potwory

  Pan prezydent Duda niemal rozpoczął swoje urzędowanie od genialnego rozwiązania w postaci ułaskawienia Mariusza Kamińskiego ze wspólnikami. No i czym skończyło się to ułaskawienie? Zwiększeniem kalibru popełnianych przez nich przestępstw i przy tym przestępczą współpracą międzynarodową. Duda chyba jest z siebie dumny. Hi, hi, hi…

  Jeśli w ogóle mówimy o karze za złe czyny i łasce za dobre, to istota ułaskawienia prezydenckiego nie może mieć charakteru interesu politycznego, a tak zdarzyło się w inkryminowanym przypadku. Sam prezydent powiedział zresztą, że uwalnia sąd od problematycznej sprawy. Czy na tym ma polegać sprawiedliwość? Prezydent dzisiaj – po ujawnieniu informacji o podsłuchiwaniu adwokata i jego klientów – powinien przeprosić za to ułaskawienie. Tak. Ci ułaskawieni kryminaliści wrócili do popełniania przestępstw na skalę o wiele większą, bo poczuli smak bezkarności.

  Kwestia ułaskawienia przestępców nie raziła mnie dotychczas i w zasadzie byłem jej zwolennikiem. Uważałem, że sąd może mieć niewłaściwe podejście do człowieka, który mógł się zmienić i postępować na tyle słusznie, że można mu darować karę. Teraz uważam, że ułaskawienie jest zbędną instytucją. I znowu zawdzięczam tę zmianę poglądów politykom PiS.

  Ułaskawienie jest przeżytkiem, reliktem czasów słusznie minionych, który powinien przestać istnieć razem z prezydentem, i nie chodzi mi o Dudę, a myślę o całym urzędzie, który w polskim systemie władzy jest niepotrzebny i tylko generuje zbyteczne koszty.

  Piotr Tomski  

Kaczyński popełnia błąd za błędem

  Kilka lat temu wydawało się w Polsce wielu ludziom, że Wielki Geniusz z Żoliborza jest naprawdę niepowtarzalny. Dzisiaj chyba nikt rozsądny nie widzi w Kaczyńskim niczego wyjątkowego, co odróżniałoby tego małego, pokrętnego tchórza od reszty pisowskich pajaców. On już nawet nie rządzi. On prowadzi rozpaczliwą grę interesów, w której musi robić dokładnie to, czego żądają inni w zamian za poparcie jego niektórych planów.

  Uchwalenie ustawy „Lex TVN” jest właśnie takim rozpaczliwym zagraniem faulem, żeby osłabić przeciwników politycznych i wzmocnić siłę własnej propagandy. Kaczyński jednak nie uwzględnia znaczenia tej ustawy dla Amerykanów, którzy mają takie narzędzia do nacisku na jego biedną partyjkę, że w Polsce kamień na kamieniu nie zostanie, jeśli tego zechcą. Wydaje mi się po pierwszych reakcjach z ambasady w Warszawie i również z Waszyngtonu, że będzie wesoło i gorąco. Hi, hi, hi… A w samym TVN, oczywiście, nic się nie zmieni, bo już nawet w tej chwili wielu jej wspaniałych dziennikarzy delikatnie obchodzi się z politykami PiS, co widać, słychać i czuć smrodkiem współpracy.

  Został jeszcze prezydent Duda, który ma niepowtarzalną szansę na odnowienie relacji z prezydentem Bidenem. Wiem, wiem… Kalkulacja jednak może nie być taka prosta, jak wydaje się Kaczyńskiemu, który – bądźmy szczerzy – stoi jedną nogą poza naszą rzeczywistością. Duda ma przed sobą wiele lat istnienia w polityce i coś musi zrobić, żeby nie trafić na margines historii. I wielu ludziom w Polsce może się wydać, że wreszcie pan prezydent został mężem stanu. Hi, hi, hi…

  Pikanterii całej sprawie dodaje fakt przyjęcia w tych zmianach poprawki Konfederacji, co doprowadzi do zmiany sposobu wybierania prezesa TVP i prawdopodobnie już jesienią przyszłego roku pan Jacek Kurski straci robotę.

  Piotr Tomski

Ochroniarze telewizyjni Kurskiego

  Wynika z tego, co zrozumiałem z publikacji „Gazety Wyborczej”, że pan prezes Kurski miał telewizyjnych ochroniarzy. Dziwne? Miał mieć ochroniarzy radiowych? Hi, hi, hi…

  Że robili zakupy? Że pranie wozili? Że obsługiwali żonę i gosposię azjatycką? Że czuli się upokorzeni? Że wycofali się z wypowiedzi? Ludzie! W Polsce mnie już nic nie zaskoczy, a wy lepiej dajcie sobie spokój z tym pisaniem o PiS, bo każda taka publikacja ich wzmacnia. On wziął kościelny rozwód i dalej ta banda katolskich przygłupów nie widzi w tym zabiegu niczego niewłaściwego, a w ogóle to przecież pobłogosławiony został w miejscu pobłogosławionym przez polskiego papieża – świętego. Ludzie! Na kolana! Hi, hi, hi…

  Ująwszy rzecz nieco poważniej, to przeciętny podatnik w Polsce musiał tak się poczuć, jakby napluto mu w twarz po przekazaniu jego podatków na telewizję „publiczną”. Ja zresztą też tak się czuję, bo bywam w Polsce, wydaję tam jakieś pieniądze i od tych wydatków płacony jest VAT, z którego ten pisowski pajac trwoni pieniądze na swoje prywatne zachcianki. Zakładam, oczywiście, że dziennikarze GW zrobili profesjonalna publikację, a same fakty podjęcia prób jej zablokowania czy wpływania na jej treść świadczą o jej mocy. Niestety. Dla szarego Polaka te informacja są porażające.

  Odór tej władzy jest już nie do zniesienia. Każdy dzień jej dalszego funkcjonowania jest nieodwracalna stratą czasu i energii dla Polski.

  Piotr Tomski

Bajki dla niegrzecznych dzieci (1)

  W czasach zamierzchłych, kiedy jeszcze nie było telewizorów i o komputerach nikt nie słyszał, dzieciom opowiadano bajki – szczególnie przed snem. Dla niegrzecznych dzieci były specjalne bajki, po których spać nie mogły. Hi, hi, hi…

  Myślę, że dzisiaj mogę moich rodaków uznać za niegrzeczne dzieci i opowiedzieć im bajkę o Złym Kaczorze z Żoliborza, który na tysiące sposobów utrudnia życie wszystkim zwierzątkom w Polsce. Dobre i grzeczne dzieci nie głosowałyby przecież na Złego Kaczora. Hi, hi, hi…

  Zły Kaczor z Żoliborza siedzi sobie sam w swoim gnieździe i nie znosi, kiedy ktoś mu przeszkadza. Pilnują go wściekłe psy w przenośnych budach i szczekają na każdego, kto próbuje dojść do gniazda Złego Kaczora na Żoliborzu. Wszystkie zwierzątka w pobliżu tego gniazda mają utrudnienia ze strony wściekłych psów i często nie mogą wrócić do swoich domków, bo budy zastawiają ich ścieżki. Psy szczekają, szczerzą zęby i nawet gryzą dobre zwierzątka. Tak. Cierpi już prawie cały Żoliborz.

  Wszystkie dobre zwierzątka w Polsce (i dobre psy też) zastanawiają się, na czym polega ta moc Złego Kaczora, że jego rozkazy wykonują najgorsze zwierzątka. Na polskiej granicy wściekłe psy i wilki mordują biedne owieczki, które pogubiły się i chcą sobie nowe domki znaleźć. Brunatne niedźwiedzie wspomagają ryczeniem i grożą wszystkim dobrym zwierzątkom, że będą je dusić, jeśli pomogą owieczkom. Takie rzeczy Zły Kaczor w Polsce wyczynia i nic na razie nie można zrobić.

  Piotr Tomski

Biden z Putinem pogadali

  Świat nie stanął i nie wstrzymał oddechu, bo Biden z Putinem pogadali dwie godziny o losach Ukrainy. Chińczycy i Hindusi boki zrywają ze śmiechu, a w Zachodniej Europie zastanawiają się, dlaczego mają tak dużo płacić za gaz.

  Dzisiaj odbyły się rozmowy przywódców demokratycznych państw, do których nawet zaliczono jeszcze Polskę – może ostatni raz. Ostatni udział Polski i może ostatnie rozmowy przed poważnymi zmianami na świecie. Hi, hi, hi… Wojna może naprawdę wiele zmienić, jeśli wyrwie się spod kontroli tych, którym wydaje się pewne, że wszystko mają pod kontrolą. Tym razem Europa po stracie znaczenia geopolitycznego może stać się znowu areną największych starć i rzezi.

  Do tej wojennej retoryki nie pasuje mi kryzys energetyczny, który zdaniem wielu powstał przy wspólnym zaangażowaniu w spekulacje rynkowe Amerykanów i Rosjan. Chodzi przecież o wyciągnięcie ogromnej kasy z Europy, która popłynie szerokim strumieniem do Ameryki i do Rosji. Wojna w tej sytuacji jest ostatnim zjawiskiem, do jakiego prowadziłby ten biznesowy układ, chyba że o czymś nie wiemy.

  Żyję w miejscu, które wszystkie wojny ominęły w sensie militarnym, ale były źródłem dochodów i tym samym przyczyniły się do rozwoju. Pewne jest jedno: nie byłoby dzisiejszej, rozwiniętej i bogatej Islandii, gdyby Europa nie przeszła przez dwie wojny światowe, a Amerykanie nie zbudowali po tych wojnach na wyspie bazy wojskowej z lotniskiem. Nie wiem, czy tym razem będzie w tym moim miejscu pobytu tyle szczęścia, ale słyszałem, że Putin ma osobisty uraz do Islandii, Rejkiawiku i białego domu na wybrzeżu, który stał się od 1986 roku symbolem upadku ZSRR. Dobrze takie urazy Putina się nie kończą. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

W układzie polskich załatwiaczy

  Sprawa działki Morawieckiego pokazała idealnie schemat polskiego „załatwiania” spraw i tworzenia „układów otwartych”, które ułatwiają kariery, dają coraz wyższą pozycję społeczną i przede wszystkim dają pieniądze ludziom do nich wchodzącym. Czas płynie, a ludzie są w układzie.

  Zmieniają się barwy polityczne, zmieniają się hasła i ideologie, ale nie zmienia się „układ polskich załatwiaczy”. Jeśli komuś się wydawało w 2015 roku, że PiS spełni oczekiwania Polaków i zacznie walkę z tym układem, to już w tygodniu po wyborach usłyszał, że pan Morawiecki będzie stał na straży największych inwestycji układu i tak naprawdę to nikt nie chce niczego zmieniać. Morawiecki dostał wcześniej odpowiednia dawkę pieniędzy z pensji prezesa banku i dalej musi sobie radzić w polityce, działając, oczywiście, dla układu. Układ go wypromował, uposażył i o niego dba. Najlepiej wiedział o tym nieżyjący już tata premiera, który tłumaczył w 2015 roku jesienią Pawłowi Kukizowi swoje poparcie dla PiS tym, że jego syn będzie wkrótce premierem. Taki to jest układ.

  Przypuszczam na podstawie mojej dzisiejszej wiedzy o tych powiązaniach i uwikłaniach, że Morawieccy nie dostana faktycznie tej kasy ze sprzedaży działki, bo byli w tej sprawie jedynie podstawieni na właścicieli. Nie dostaną faktycznie, ale w miejsce tych środków wprowadzą własne, niejawne dochody z innych źródeł. Kasa formalnie się zgodzi i wszyscy będą zadowoleni. Tak właśnie działa układ.

  Problemem jest tylko wyjście z tego układu. No cóż. Ludzie dostają zawałów, udarów, nowotworów etc.. Rozsądni z takich układów nigdy nie wychodzą, co najwyżej mogą zostać wyniesieni.

  Piotr Tomski

Trzeba mieć końskie zdrowie do leczenia

  Ostatni tydzień jest dla mnie osobiście bardzo trudny, bo córka przeszła ponad tydzień temu operację i leży do dzisiaj w szpitalu w Rejkiawiku. Kuzyn w Polsce w bardzo ciężkim stanie w szpitalu walczy już tydzień z covidem. W rodzinie grzeją się telefony, wymieniamy się informacjami, współczujemy i podtrzymujemy nawzajem.

  W tym ostatnim tygodniu w Polsce toczyła się wojna szczepionkowa i doszło do absurdalnych wywodów na temat wolności wyboru, sanitarnego terroru oraz systemu polskiej służby zdrowia. O wolności i terrorze nie chce mi się nawet pisać w tym poważnym nastroju, natomiast w przypadku służby zdrowia, to programowy brak jej reformy powinien skutkować natychmiastowym trybunałem stanu dla większości polityków PiS; inne oceny tej sytuacji są po prostu śmieszne.

  Ogólnie mogę po tym tygodniu powiedzieć, że trzeba mieć zdrowie do leczenia. W Polsce jest to szczególnie ważne, ale na Islandii również leczenie wymaga dobrego zdrowia. Chaos poznawczy po dziesiątkach badań pooperacyjnych nie pozwala postawić jednoznacznej diagnozy dla mojej córki, która cierpi i chwilami prawie traci świadomość. Podobno wszystko jest na dobrej drodze, wyniki są lepsze, ale ogólny stan jest niezmienny. Szaleństwo trwa. Zdrowa kobieta dostaje ataku z powodu „kobiecych przypadłości”, przyczyna jest jednoznacznie rozwiązana i … stan jest niezmiennie zły.

  Muszę mieć zdrowie do tego leczenia bliskich. Inni pomagają sobie modlitwami, a mnie zostało tylko ciągłe myślenie, do czego trzeba mieć końskie zdrowie.

  Piotr Wódecki

Faszyści wszystkich krajów łączcie się

  Spotkanie „europejskich przyjaciół Putina” w Warszawie było chyba najlepszym dowodem na całkowite oderwanie Kaczyńskiego od rzeczywistości. W Polsce szaleje pandemia i służba zdrowia umiera razem ze swoimi pacjentami, a Wielki Błazen z Żoliborza paktuje przeciwko wyimaginowanej „czwartej rzeszy niemieckiej”.

  Populiści żerują najczęściej na nieporadności rządzących. Polska jest fenomenem w skali świata (może porównywalnym z Rosją), bo polscy populiści rządzą i żerują na błędach opozycji, która wcześniej rządziła, ale właśnie z powodu jej błędów wyborcy zdecydowali o zmianie władz. Wygląda zatem na to, że Polacy bardzo wolno myślą i reagują albo nie chcą przyznać się nawet przed sobą, że popełnili wyborczy błąd. Może podobnie było z Hitlerem i Niemcami, kiedy już nie było możliwości zmiany władz w drodze wyborów. Czy już doszliśmy do tej fazy rządów? Czy jeszcze potrzebne są wyborcze manipulacje i oszustwa?

  W demokracji zawsze jest zagrożenie populizmem, bo większość demokratyczna nie myśli o prawie, ideach czy zasadach. Większość myśli o swoich podstawowych potrzebach i zagwarantowanie tych potrzeb oraz jakiekolwiek kroki polityczne w kierunku ich realizacji dadzą co pewien czas władzę ludziom łamiącym prawo, bezideowym i pozbawionym zasad. Przypadek zdecyduje o tym, czy władza trafi w ręce nazistów, komunistów czy faszystów. Tak. I w tym celu w konstytucjach montuje się bezpieczniki w postaci większości potrzebnej do zmian podstawowych praw. I w tym celu w Polsce miał działać Trybunał Konstytucyjny. I w tym celu władza sądownicza ma być niezależna.

  Na szczęście spotkanie w Warszawie udowodniło też jeszcze jedno: liczebność tej jawnej agentury Putina jest niewielka. Starali się bardzo i nie wyszło. Tajna agentura Putina w biznesie niemieckim zwyciężyła. Hi, hi, hi … A Putin pęka ze śmiechu, bo i tak mówi się tylko o nim.

  Piotr Tomski