Hołownia do uchodźców

  Znam pana Hołownię od czasów, w których pisał felietony do jednego z czytanych przeze mnie tygodników społeczno-politycznych. Czytałem co tydzień, bo miałem wyjątkowo dużo czasu. Tak. Zabijałem czas felietonami pana Hołowni i może dlatego nie mam szczególnego upodobania do myśli publicystycznej i myśli politycznej tego pana.

Foto: Grok dla trudneg

  Pan Hołownia był bez wątpienia zaangażowany w sprawy religijne i na każdym kroku to podkreślał.  Z felietonów wiedziałem, że chciał oddać czy poświęcić życie na służbę Bogu w klasztorze. Cała jego kariera medialna była później naznaczona religijnym cieniem, który przez pana Hołownię był dodatkowo podkręcany jego książkami. I w takim cieniu pan Hołownia wszedł do polityki, dzięki czemu od razu był taki amerykański. Hi, hi, hi… Konserwatysta, patriota z żoną w wojsku i mocno wierzący chrześcijanin. Wprost idealny kandydat do gier politycznych. Jak to mówią: kto by nie chciał takiego zięcia?

  Współczuję ludziom, którzy uwierzyli panu Hołowni w jakikolwiek sposób. Okazało się ostatnio, że od zakończenia wyborów prezydenckich pan Hołownia próbuje zostać komisarzem ONZ od uchodźców.  Facet odleciał po prostu do USA i w pokrętnym stylu chciał sobie zapewnić wsparcie wszystkich sił politycznych w Polsce i w USA w realizacji chorego projektu dobroczynnego, bo praca w ONZ jest w istocie działalnością na rzecz dobra wszystkich ludzi.

  Niektórzy mówią, że pan Hołownia nie ma szans na zajęcie tego stanowiska. Ja obawiam się dzisiaj, że on zajmie to stanowisko, ponieważ jego rola w Polsce dobiegła końca. Taki był amerykański plan i pan Hołownia swoją nagrodę dostanie. No, może zostanie doradcą komisarza, ale nie bądźmy drobiazgowi. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Trump odleciał w ONZ

  Przemówienie Trumpa w ONZ przejdzie do historii jako najbardziej zdumiewające podważanie rzeczywistości, jakie kiedykolwiek wydarzyło się w siedzibie tej organizacji. Radzieccy towarzysze nigdy nie mieli takiej fantazji i nigdy tak bezczelnie nie kłamali.

Foto: AI z trudneg.com

  Nie wiem, kto jeszcze może poważnie traktować Trumpa. Jego marzenie o nagrodzie Nobla wprowadza go w ślepą uliczkę mówienia o zakończonych przez niego siedmiu wojnach, a jednocześnie jego pycha na tym samym oddechu pozwala mu na pełne wsparcie dla ludobójstwa Izraela w Gazie.

  Wywody Trumpa na temat oszustw związanych z katastrofą klimatyczną porażały niewiedzą i brakiem wyobraźni. Ocieplenie klimatu jest faktem i można to obejrzeć na Islandii czy w innych miejscach, gdzie lodowce cofają się w błyskawicznym tempie. Nikt nie wie, jak ten problem się rozwinie, ale udawanie, że jest tylko oszustwem nie wróży dobrze dla oceny zdolności intelektualnych Trumpa i jego fachowców od klimatu.

  Tworzenie oenzetowskiej wizji dwugłowego smoka z węgla i imigracji przeszło już granice absurdu. Trump miał świetne rozwiązanie dla Europy i jeszcze do tego wskazał winowajcę: Chiny zatruwające powietrze.

  Sztuczne marmury w siedzibie ONZ, psujące się ruchome schody i prompter były wisienką na torcie bajdurzenia Trumpa. Trzykrotnie przekroczył dopuszczalny czas wystąpienia, ale nikt nie miał pomarańczowej odwagi mu przerwać. ONZ się kończy i tyle można było z tego wywnioskować. Budynek trzeba rozebrać i postawić nowy.

  Piotr Tomski

Trybunał stanika Manowskiej

  Nie wiem i sprawdzał nie będę, czy Manowska nosi stanik, ale wydarzenia w budynku Sądu Najwyższego wyraźnie wskazują na zmierzch wszystkiego, co jest w Polsce związane z wyżej wymienioną. Upadek moralny, prawny i kulturowy Sądu Najwyższego i Trybunału Stanu jest tragicznym faktem.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Obrona Manowskiej przed odpowiedzialnością karną jest przede wszystkim efektem jej tchórzostwa. Manowska boi się stanąć przed sądem i poddać ocenie sędziów czyny, które tak łatwo wykonała. Skoro prezes najważniejszego w Polsce sądu boi się przed sądem stanąć, to co mają robić szarzy obywatele. Wszyscy są równi wobec prawa i nie wolno chować się za immunitetem z powodu tchórzostwa czy braku stanika. Gdzie jest nieposzlakowany charakter Manowskiej?

  Manowska zawdzięcza sądowy stolec swojemu przyjacielowi – Andrzejowi Dudzie. Przyjaciel wybrał przyjaciółkę na prezesa Sądu Najwyższego. Ale czemu miał jej nie wybrać? Od lat byli przyjaciółmi. Hi, hi, hi… No, mógł przecież wybrać inną przyjaciółkę z Twittera – Leśne Ruchadło. Jego wybór przez dotyk uzdrawiał wszystko. Cieszmy się więc, że nie mamy dzisiaj na stolcach prezesa SN i TS Leśnego Ruchadła.

  Dzisiaj niby umorzono ze stanikiem w zębach „sędziego” Andrzejewskiego sprawę o immunitet Manowskiej. Parodia. Trzy organy konstytucyjne, które mają strzec praworządności w Polsce (TK, SN i TS) stały się tylko obciążeniami finansowymi dla społeczeństwa, bo nie działają zgodnie z prawem i generują odszkodowania dla podsądnych.

  Byłoby może śmiesznie, gdyby nie stracone przez Polskę miliardy złotych na kary i zadośćuczynienia.

  Piotr Tomski

Domniemany prezydent

  Opadł kurz po problemach wyborczych w Polsce i weszliśmy w fazę działań politycznych, w których domniemany prezydent Nawrocki zaczął realizować swoje zapowiedzi. Rozpoczął wojnę z rządem i z tymi Polakami, którzy go nie poparli. Rozpoczął wojnę z Ukraińcami. I pokazał, że nie ma pojęcia o polityce.

Foto: Grok dla trudneg

  Domniemany prezydent Nawrocki poleciał do Waszyngtonu podziękować Trumpowi za poparcie w kampanii, co samo w sobie dyskwalifikuje go jako polityka wolnego od zależności. W USA zaatakował polski rząd i przekroczył swoje uprawnienia w rozmowach z Amerykanami o zablokowaniu wetem podatku cyfrowego od amerykańskich gigantów internetowych. Mało ludzi na to zwróciło uwagę, ale sprawa podatku była chyba jedyną istotną dla Trumpa. Reszta, jak czas pokazał, jest u Trumpa w miejscu, gdzie kończy się proces trawienny. Informacja o pozostawieniu wojsk amerykańskich w Polsce jest tak ważna, jak udział tych wojsk w obronie Polski przed nalotem rosyjskich dronów. Udział był pozorowany i informacja ma pozorne znaczenie.

Wobec powyższego domniemany prezydent Nawrocki działa na rzecz USA i przeciwko polskiej racji stanu. Przekroczył uprawnienia wynikające z instrukcji rządowej i nic nie ugrał dla Polski. Jego rozmowa telefoniczna z Trumpem po nalocie dronów na Polskę była po prostu szczytem żenady i bezsilności.

  Europejskie rozmowy domniemanego prezydenta Nawrockiego pokazały jednoznacznie, że miejsce tego kibola jest poza społeczeństwem. Jego palec wskazujący należałoby mu wsadzić tam, gdzie … kończy się proces trawienny. Zero kultury. Wstyd i upokorzenie. Ale pewne jest jedno: będzie z czego się śmiać. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Amerykański punkt widzenia

  Kiedy zobaczyłem Trumpa oczekującego na Putina na czerwonym dywanie rozłożonym na Alasce, to pomyślałem tylko o jednym: triumf zła się dopełnił. Większość dwudziestowiecznych imponderabiliów padła za jednym zamachem. Prawa człowieka, pokojowy rozwój ludzkości, praworządność międzynarodowa i demokracja już nie istnieją.

Foto: Cytat z TVN

  W świecie pozbawionym złudzeń i wartości jest paradoksalnie łatwiej żyć. Nie trzeba wierzyć, że jest jakiś bóg, bo tych dwóch gości ze zdjęcia jest żywym dowodem na brak boga. Oni są również dowodem na brak wszelkich, obowiązujących praw, bo sobie chodzą i rozmawiają, a powinni siedzieć w więzieniach. Oni decydują o losach Europy? Kilka dni wcześniej Europa przed jednym z tych wypierdków szatana padła na kolana i podpisała z nim porozumienie w kwestii ceł. Po co? On i tak nie dotrzyma umowy, jeśli to będzie wygodne dla jego otoczenia.

  Od spotkania Trumpa z Putinem minęło wiele dni i negocjacje pokojowe w ogóle przestały się toczyć. Trump chyba udaje, że nie wie, o co chodzi. Wspomina o cłach dla Ukrainy. Putin w najlepsze spotyka się z przywódcami Chin i Indii, jakby chciał omówić warunki nowej współpracy po otwarciu rozmów z USA. O co chodzi? Świat wrócił na normalne tory? Nie jestem tego pewien.  

  Obok USA pozostały jeszcze na świecie kraje „starej demokracji”, które się jednoczą. Europa, Kanada, Australia i Japonia wyrosły na tych samych wartościach drugiej połowy dwudziestego wieku i zostają ostatnią nadzieją na ich utrzymanie.  Do tego świat nauki jest zlewicowany do bólu i też będzie się bronił. Trump nie zdaje sobie sprawy, że przeszedł na „ciemną stronę mocy” i nie może już używać haseł poprzednich przywódców USA o szerzeniu demokracji. On robi tylko biznes, a w biznesie każdy może liczyć wyłącznie na siebie. Hi, hi, hi… Amerykański punkt widzenia może paradoksalnie zniszczyć Amerykę Trumpa w pierwszej kolejności.

  Piotr Tomski

I po koronacji w Polsce

  Spektakl zaprzysiężenia domniemanego prezydenta w Polsce odbył się zgodnie z planem pewnych środowisk politycznych i mamy teraz miłościwie nam panującego Karola I Pomarańczowego, który ciągle nie wie, kim jest.

Foto: Grok dla trudneg

Z wygłoszonego przemówienia przed Zgromadzeniem Narodowym wynikało jedno: Nawrocki nie ma bladego pojęcia o uprawnieniach i obowiązkach prezydenta RP. Zaczął snuć ciąg dalszy opowieści z kampanii wyborczej. Bajki o jego sprawczości, o ustawach jakie on stworzy dla dobrobytu obywateli i jak ten dobrobyt rozwinie były żenujące. Jego deklaracja o zwołaniu Rady Gabinetowej, na której on pozna stan państwa była po prostu śmieszna. Pozna i co dalej? Wyda polecenia premierowi?

  Pan Nawrocki w kampanii mówił od rzeczy. Twierdził, że obniży ceny energii, że wzmocni bezpieczeństwo Polski, że z młodych Polaków zrobi patriotów dzięki wspaniałym programom w szkołach, że zadba o seniorów (o jednego zresztą zadbał definitywnie), że skończy z pakietem klimatycznym i polską podległością w Unii Europejskiej, że zmusi Ukrainę do uległości wobec Polski i osobiście załatwi wiele innych spraw, których nie zrobił rząd Tuska. Ale powtarzanie tego w budynku parlamentu po zaprzysiężeniu przy aplauzie posłów i senatorów PiS jest objawem zbiorowego szaleństwa. Nie wiem, co on zażywa. Nie wiem, na jakim towarze jedzie PiS z Kaczyńskim na czele. Mowa ciał tego towarzystwa była co najmniej podejrzana, a wejście na mównicę domniemanego prezydenta miało chyba załatwić wszystkie obietnice w sekundy.

  Kaczyński zaraz po zaprzysiężeniu wpadł w furię i wyzwał od chamów bardzo kulturalnego dziennikarza z TVN. Dziennikarzowi dostało się tylko za to, że powiedział chamowatej posłance Lichockiej, żeby nie mierzyła go swoją miarą, kiedy darła się za jego plecami na temat jego wynagrodzenia i jego pracy. Kaczyński bronił posłanki, która krzyczała o podsłuchiwaniu prywatnych rozmów, ale chyba nie wiedział, o co chodziło w całej wymianie zdań. Cham z chamką znowu pokazali Polakom środkowy palec, a Polacy znowu się ucieszyli.

  Niech żyje król Karol I Pomarańczowy. Tak. Przydomek od całowania du..y Trumpa i to nie przez telefon. Po kolorze brody to poznacie.

  Piotr Tomski

Trump wspaniale tonie

  Sprawa Epstein’a i udział w niej Trump’a był powszechnie znany, a zdjęcia tych dwóch „genialnych” biznesmenów obiegły wiele razy cały świat. I nagle w lipcu 2025 roku zwolennicy Trump’a zrozumieli, że ich idol jest obrzydliwym oszustem z pedofilskimi upodobaniami.

Foto: Grok dla trudneg

  Problem powstał właśnie teraz, bo obietnica ujawnienia wszystkich materiałów ze sprawy Epstein’a nie została spełniona, a kolejny, szanowny i były przyjaciel Trump’a – Elon Musk – w momencie stawania się byłym przyjacielem poruszył kwestię istnienia dowodów na udział prezydenta w orgiach z nieletnimi dziewczętami na „wyspie zboczeńców”, gdzie latał on własnym samolotem. Informacje z kontroli lotów nie zostały ujawnione. Dodatkowo w mediach pisanych w USA opublikowano informację o domniemanym liście Trump’a do Epstein’a napisanym już w trakcie procesu tego drugiego. W liście padają słowa o sekretach. Hi, hi, hi…

  Trump’a wybrali ludzie, którzy uwierzyli mu, że jest ofiarą „głębokiego państwa”, że będzie z nim walczył i że wszystko będzie transparentne. Teraz okazało się, że nic nie będzie transparentne, a Trump jest po prostu częścią „głębokiego państwa”, na czym korzysta, więc nigdy z takimi patologiami nie będzie walczył.

  Wojna z imigrantami w końcu doprowadzi do kryzysu wewnętrznego, a wojna celna z resztą świata odbije się na kieszeniach większości Amerykanów. Kiedy połączymy te powyższe zjawiska, to Trump na pewno w wesołej sytuacji nie jest. Wkrótce może go zastąpić Vance. I wtedy się zacznie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

A chłopcy sobie listy piszą

  Minister Sprawiedliwości Adam Bodnar napisał wczoraj list do Marszałka Sejmu Szymona Hołowni, w którym omówił szereg nieprawidłowości związanych z procesem wyborczym Prezydenta RP. Jeśli po tym liście dojdzie do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego jako Prezydenta RP, to cała reszta poczynań państwa polskiego jest już tylko kiepskim, nieśmiesznym żartem.

Foto: Grok dla trudneg

  Żartowniś Hołownia wyjechał sobie na urlop, ale w pierwszej wersji deklaracji politycznej w kwestii przełożenia terminu rekonstrukcji rządu, Polska 2050 potrzebowała czasu na negocjacje i układy. Urlop z rodziną jest najlepszy do negocjacji i układów. Spotkanie z Kaczyńskim również jest najlepsze do rekonstrukcji rządu, zwłaszcza jeśli odbywa się w mieszkaniu żartownisia, który był zamieszany (według zeznań jednego z najbliższych współpracowników – Żalka) w defraudację setek milionów złotych z NCBiR.

  Żartowniś Duda rzutem na taśmę mianował na stopień generalski brata ministra Bodnara. Taki sobie świąteczny żarcik pana prezydenta. A żartowniś Tygrysek (minister Kosiniak – Kamysz) dał super fuchę w nowoczesnych technologiach wojskowych zięciowi prezydenta Dudy.

  A wy, głupnyje Paliaki, chodźcie na wybory i wrzucajcie karty wyborcze do urn. Żartownisie i tak sobie policzą tak, jak im wyjdzie z wyliczanki, żeby wszystko było dobrze dla wszystkich żartownisiów. Więcej dowodów na waszą głupotę już nikt wam nie przedstawi. Hi, hi, hi…

  Żal tylko tych milionów, które uwierzyły w normalność – Europę i jej cywilizację. Trump właśnie oddaje ich znowu w ruski mir.

  Piotr Tomski

Haksko, ojczyzno moja, ile…

  Miałem sen, w którym takie słowa wygłosił z mównicy sejmowej poseł Jarosław Kaczyński w mundurze polskiej partii narodowo-socjalistycznej, zwanej wcześniej PiS. Wszyscy posłowie wstali i bili mu brawa przez resztę mojego snu.

Foto: Grok dla trudneg

  Rano zastanawiałem się nad jednym elementem tego snu. O co chodziło z tym Haksko? I olśniło mnie w pewnym momencie. Chodzi o zwykłe słowo: hak. Tak. Nie Polska jest ojczyzną posła Kaczyńskiego, a kraj funkcjonujący dzięki hakom i szantażom, który można już oficjalnie nazwać – Hakska. Polski już nie mamy. Jest kraj, którym Kaczyński zarządza z pomocą informacji o każdym człowieku, mającym jakieś polityczne znaczenie.

  Ah, te sny i przebudzenia. Na razie Kaczyński jest zwykłym posłem, który podobno traci wpływy nawet w swojej partii. Niestety, naprzeciwko stoją politycy rządzący, którzy nie mają już żadnych mocy sprawczych, żeby ratować Polskę przed upadkiem. Do tego te haki mogą również obejmować rządzących, co chyba zadziałało w przypadku judaszowych srebrników marszałka Hołowni.

  Niemoc ministra Siemoniaka czy ministra Bodnara też może nie jest przypadkowa. Nie wiem. W grudniu minie dwa lata od powołania rządu i jego sukcesy trwały tak naprawdę przez pierwsze dwa miesiące. Dalej udawaliśmy, że czekamy spokojnie i dajemy rządowi czas. Udawaliśmy, bo większość z nas zobaczyła po tych dwóch miesiącach starą, sprawdzoną w „krzywych” układach władzę nieudaczników. Udawaliśmy, bo do wyborów prezydenckich chcieliśmy się zachować przyzwoicie i honorowo. Dzisiaj czas udawania minął. Hi, hi, hi…

  Mnie osobiście drażniło nawet „Litwo, ojczyzno moja, ile …”. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Szymon ma się wspaniale

  Jednym z ulubionych słów Donalda Trumpa jest słowo wspaniale. Wyjątkowo od kilku dni pasuje mi ten amerykański kontekst do określenia samopoczucia Szymona Hołowni. Hi, hi, hi… Judasz w Ameryce Trumpa byłby bohaterem.

Foto: Grok dla Piotra Wódeckiego

  Życiorys pana Hołowni i jego poprzednie miejsce pracy wskazują na związki (bliższe lub dalsze) z Amerykanami. Współpracownicy pana Hołowni, którzy pomagali mu w wyborach prezydenckich i tworzyli z nim partię Polska 2050, też nie są dalecy od związków z Amerykanami. Właśnie z czasów tworzenia przez tych ludzi partii krążyła w Internecie nazwa CIA 2050. Nie wiem, ile prawdy jest w tych plotkach, ale po przeanalizowaniu postaw pana Hołowni i jego różnych pomysłów, dochodzę do przekonania, że Amerykanie mają w nim duże wsparcie.

  Kto rozwalił decydującą, pierwszą debatę w Końskich? Myślę, że to był naprawdę jeden z momentów, kiedy przegraliśmy ostatecznie Polskę liberalną. Nikt mnie nie przekona, że Szymon Hołownia nie był motorem napędowym naszej klęski. Jego pozorne przekonania i deklaracje o przywiązaniu do praworządności rozumianej w sposób liberalny są po prostu … żenujące.  

  Nie jestem w przypadku pana Hołowni obiektywny i nie chcę być obiektywny, ponieważ różni nas przepaść na tle filozoficznym i ideologicznym. Facet demonstruje swoją religijność i konserwatyzm, ale jednocześnie w polityce gra wyłącznie na siebie i swoich najbliższych klakierów. Spotkanie z Kaczyńskim i Bielanem też nie służyło dobru wspólnemu. Widocznie Amerykanie powierzyli mu ostatnia misję do wykonania. Zobaczymy. Hi, hi, hi…

  Piotr Wódecki