Stan polskiego wojska

  Niepokojące informacje o złym stanie polskiego wojska docierają do Polaków od wielu lat i chyba nikt dzisiaj nie jest w stanie bez dokładnej kontroli stwierdzić, jak to polskie wojsko wygląda. A jaka jest ewentualna moc obronna tego wojska?

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Rozumiem, że pisanie o tym temacie ma podstawowe ograniczenie: tajemnica. Ojczyzna ma swoje prawa i obowiązki, nie będę więc ich naruszał. Ale… Nie mogę przejść obojętnie wobec powszechnie omawianych informacji, które świadczą o tym, że Polska jest rozbrojona i otwarta na atak rosyjski, a jedynym zabezpieczeniem jest sojusz NATO.

  Ostatnio doszły do powyższych wątpliwości informacje o „genialnych” zakupach ministra Błaszczaka, które sprowadzą do Polski używany sprzęt w cenie nowego. Aha! Zakupiony dzisiaj za grube miliardy sprzęt dla polskiej armii trafi do tej armii za kilka lat. Czyli jesteśmy bezbronni? Politycy opozycji mówią to wprost.

  Prezydent pochwalił się niedawno, że mamy w wojsku puste magazyny, bo tak dużo broni wysłaliśmy na Ukrainę. Nie biorę w zasadzie na poważnie żadnych słów prezydenta Dudy, ale te słowa jakoś mnie uderzyły. Puste magazyny w polskiej armii wiążą się już bezpośrednio z naszą historią i przypominają 1920 rok, kiedy nawet amunicji do karabinów byśmy nie mieli, gdyby w ostatniej chwili Węgrzy nie wysłali jej pociągami do Warszawy. O 1939 roku już nie chcę pisać.

  Należy zatem zacząć pytać rządzącą partię o konkrety, żeby nie okazało się w najbliższym czasie, że Amerykanie (Trump albo jego młodsza wersja już za kilka lat może wygrać wybory w USA) rozwiążą NATO, a Rosjanie bez przeszkód zajmą Polskę. Na razie w przedwyborczych rozważaniach nikt o wojsku nie mówi.

  Piotr Tomski

Fundujemy

  Pisowcy nauczyli się kraść i oszukiwać w sposób doskonały, czyli odrobili lekcję fundowania, której nie odrobili przed nimi polscy przestępcy. Teraz wszyscy fundujemy przyszłość pisowców w luksusowych willach bez względu na wyniki wyborów i w majestacie prawa.

Photo by lalesh aldarwish on Pexels.com

  Przypomnę największy banał: rząd nie ma swoich pieniędzy, bo tylko dysponuje pieniędzmi wszystkich Polaków. Jeśli rząd daje pieniądze na jakąś fundację, to daje pieniądze Polaków. Prostota tego zjawiska nie da się na szczęście skomplikować i dlatego napisałem wyżej, że fundujemy pisowcom przyszłość, a na dzisiaj skala tego fundowania przekroczyła już wszelkie granice przyzwoitości. Po przystosowaniu przepisów prawa pisowcy wyprowadzili do swoich fundacji kilkadziesiąt milionów złotych z różnych ministerstw.

No właśnie. O skali tego zjawiska możemy jeszcze nie wiedzieć. Poznaliśmy o fundacjach tylko to, co musieli ujawnić, natomiast pozostają poza kontrolą wydatki spółek, banków czy funduszy. Może się okazać, że w pisowskich fundacjach są już miliardy, a każdy pisowiec ma już osobistą fundację. Hi, hi, hi…

W powyższym problemie najgorsze jest to, że tego fundowania nie da się zatrzymać. Nie da się również odwrócić łatwo skutków tego skoku na kasę, bo prawo jest jednakowe dla wszystkich, co znaczy, że nie możemy przy okazji zamknąć czy prześladować uczciwie działających fundacji. I tym sposobem krąg się zamknął.

  Piotr Tomski

Pozywamy polityków

  Nasz głos w wyborach jest naszym dobrem osobistym. Inaczej może sformułuję tę myśl: moim dobrem osobistym jest moje prawo do oddania głosu zgodnego z faktycznym  stanem politycznych zamiarów osób, na które oddaję głos.

Photo by Sora Shimazaki on Pexels.com

  Kiedyś ktoś mi wytłumaczył, że nie możemy wprowadzić odpowiedzialności karnej za wyborcze oszustwa, bo nikt nie będzie chciał iść do polityki. Hi, hi, hi… A za kradzież jest odpowiedzialność karna? Jest i ludzie ciągle kradną, zatem i do polityki będą szli, jeśli nawet będą kary za oszustwa wyborcze. Ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsza jest tu odpowiedzialność cywilna czyli materialna za naruszenie naszych dóbr osobistych.

  Wyobraźmy teraz sobie masowo składane pozwy przeciwko politykowi, który naskładał obietnic wyborczych, po czym nawet nie zaczął ich realizować. Sądy powinny wydać wyroki w sprawie naruszenia dóbr osobistych i polityk powinien je wykonać. Zadośćuczynienie w kwocie kilku tysięcy złotych wystarczy przy większej skali pozwów, żeby polityk wpadł w duże kłopoty finansowe.

  Podpowiem przy okazji, że katalog dóbr osobistych w polskim systemie prawa cywilnego nie jest zamknięty, a to znaczy, że tylko nasza inwencja ogranicza ten zbiór dóbr. Hi, hi, hi…

  Nie wiem, czy doszło gdziekolwiek w Polsce do powyższego pozwu o naruszenie prawa do oddania głosu w zgodzie z własnymi przekonaniami, ale pomysł chyba jest godny przetestowania. Ja, niestety, musiałbym dochodzić swoich praw w Reykjaviku, co nie byłoby miarodajne, dlatego proszę o rozważenie tej możliwości wszystkich w Polsce. Jest kasa do zarobienia. Hi, hi, hi… A i świat polityki natychmiast wróci na ziemię.

  Piotr Tomski

Izrael w obliczu prawdy

  Gdybym był złośliwy, powiedziałbym, że Izraelczycy są największymi faszystami na świecie i zasługują na Binjamina Netanjahu. I niech zrobi zapowiadany porządek.  

Photo by Karolina Grabowska on Pexels.com

  Jeszcze niedawno cała rzesza poprawnościowców oburzała się na polskie władze, które poparły w ONZ rezolucję w sprawie Izraela. I co? Dalej święte oburzenie, bo Izrael ma do czegoś prawo? Nie. Izrael nie ma do niczego prawa, a Izraelczycy nie są narodem wybranym wobec innych narodów, bo biblijne bajki o ich wyjątkowości można wsadzić im w du… i poklepać.

  Podobno po demokratycznym wyborze Izraelczyków Netanjachu stworzył wspaniały rząd z udziałem przestępców. W związku z tym, że sam zostanie wkrótce uznany za przestępcę, to chyba nikogo nie powinno dziwić. Standardy izraelskie zresztą tolerują przestępców wszędzie i nawet bohaterów z nich robią. Wystarczy poczytać o wyczynach Mosadu na całym świecie czy poznać historię bogactwa wielu nowych obywateli Izraela, którzy pouciekali ze swoich pierwszych ojczyzn z pewnym zapasem gotówki. Hi, hi, hi… Przez grzeczność polskich przypadków nie przytoczę.

Jeżeli wobec powyższego USA dalej będą wspierać ten zbrodniczy system władzy w Izraelu, to zakończmy bajki o ich demokratyzowaniu świata. Historia uczy nas dość dobrze, jakie systemy władzy wspierali i wspierają Amerykanie. Z demokracją to nie ma nic wspólnego i dlatego z Izraelem można już spokojnie zrywać stosunki dyplomatyczne, korzystając z dobrej okazji. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Sikorskiego język zaswędział

  Wypowiedź pana Sikorskiego w kwestii wahania polskiego rządu wobec możliwości rozbioru Ukrainy na przełomie lutego i marca ubiegłego roku jest bez wątpienia prawdziwa, ale wcale to nie znaczy, że należało tak mówić. Kiedy w takich przypadkach kogoś swędzi prawda na języku, to lepiej niech połknie język razem z prawdą.

Photo by Kostiantyn Stupak on Pexels.com

  Mamy wyjątkowo głupi rząd i jeszcze głupszą partię rządzącą. Nie wynika z tego jednak, że mamy pogrzebać całą Polskę albo zrazić do siebie wszystkich wokół, bo rządzą nami głupki. Rozsądek raczej wskazuje na to, żeby okoliczność głupoty naszych władz ukryć przed wszystkimi na zewnątrz, bo znowu – jak w 1939 roku – głupkom nikt nie będzie chciał pomóc, skoro sami uczestniczyli lub chcieli uczestniczyć w rozbiorach ościennych krajów.

Nie wiem, czym kierował się pan Sikorski, ale mądrość to na pewno nie była. Zbliżył się tym samym do podziękowań składanych Amerykanom za zniszczenia Nord Stream na Bałtyku. Nie ma z takich wypowiedzi żadnego pożytku, a mogą być same problemy, zwłaszcza że Rosjanie tylko czekają na takie medialne „rodzynki”.

  Niemcy do dzisiaj wahają się co do pomocy Ukrainie. Wahają się co do sposobu i zakresu przekazywania broni. Czy pan Sikorski potępia Niemców? Czy potępia Amerykanów za pomoc pozwalającą wyłącznie na podtrzymanie wojny? Nie słyszałem.

  Mogę tylko ubolewać, że bardzo rozsądna kobieta związała się z panem Sikorskim, ale nie potrafi podzielić się z nim tym rozsądkiem w najmniejszym zakresie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Polska rozbrojona

  Prezydent Duda powiedział niedawno o przekazywaniu przez Polskę Ukraińcom takich ilości broni, że nasze magazyny są puste. Rozumiem potrzeby prezydenckiego eufuizmu, ale rozbrajanie ojczyzny dla ratowania sąsiada, to już przesada.

Photo by Skitterphoto on Pexels.com

  Zakładam przy tym, że prezydent Duda po prostu skłamał. A jeśli nie skłamał? Jeśli te magazyny naszej armii są naprawdę puste, to jesteśmy zarządzani przez niebezpieczną bandę idiotów. W obliczu wojny rozbrajanie armii jest bez względu na przyczyny zbrodnią, za którą idzie się pod trybunał stanu. Czy ktoś w ogóle zwrócił uwagę na tę wypowiedź prezydenta Dudy? Niestety, niewielu o tej wypowiedzi mówiło.

Przy okazji wywodów naszego prezydenta zacząłem się zastanawiać nad tym pisowskim dozbrajaniem. Przypomniały mi się śmigłowce Macierewicza, których do dzisiaj chyba nie ma, marynarka wojenna, której nie mamy, samoloty F-35, które przylecą do nas za kilka lat i czołgi, które będziemy mieć też za jakiś czas. Przypomniało mi się zatem, że my rzeczywiście dopiero będziemy mieć większość z tego pisowskiego uzbrojenia, ale dzisiaj to my mamy tylko te puste magazyny, a może i magazyny pisowcy już komuś wynajęli bądź sprzedali.

  Zaklinanie rzeczywistości w wykonaniu ministra Błaszczaka nie zmieni sytuacji, zwłaszcza że ten pan jest nieudolnym kłamcą, a same hasła o najnowocześniejszej broni w polskim wojsku są tylko hasłami. Do tego nie każdy musi wierzyć, że słowo ciałem się stanie, bo Chrystus zmarł dawno temu i pląsanie u Rydzyka może być pustym rytuałem na najwyższym szczeblu rządowym. Hi, hi, hi…

Ukraina w potrzasku

  Kiedyś mi się wydawało, że Polacy i Polska mają wyjątkowe „szczęście” do rozgrywania przez mocarstwa. Kiedy dzisiaj patrzę w stronę Ukrainy, to nasze tragedie na przestrzeni wieków stają się mniej wyjątkowe.

Photo by Mathias Reding on Pexels.com

  Ukraińcy popełniają wiele błędów i na pewno nie są święci, ale nie zasłużyli na takie potraktowanie, do jakiego dopuszczają się Rosjanie. Powolne i systematyczne niszczenie wszystkiego doprowadzi w końcu do upadku Ukrainy z powodów czysto biologicznych. Powolne i systematyczne mordowanie ludzi. A jaka jest odpowiedź? No właśnie.

  Ukraina pozostawiona bez pomocy już dawno temu by upadła. Nie wiem, co Rosjanie robiliby po jej upadku po kilku tygodniach wojny, ale na pewno nie dochodziłoby do powolnego i systematycznego niszczenia wszystkiego. Upraszczając ten wywód: najgorsza jest taka pomoc, która nie pozwala wygrać ani przegrać.

  Za powyższą sytuację płacą teraz obywatele całej Europy, może z wyjątkiem Norwegów, i nie widać końca tego ukraińskiego potrzasku. Sami Ukraińcy teraz nie mają już żadnego pozytywnego wyjścia, ale Europa ma. Niestety. I nie będzie to wyjście dobre dla Ukraińców.

  Na powyższej sytuacji Ameryka wyszła najlepiej. Nie wiem, czy ktoś może policzyć zyski z nośników energii sprzedanych przez Amerykanów do Europy, ale mam wrażenie, że płyną tam w ten sposób miliardy. Amerykanie kur znoszących złote jaja nigdy nie zabijają. Europejczycy jednak nie muszą znowu hodować kur, które znoszą jaja dla innych.

  Piotr Tomski

Zabawa w razem lub osobno

  Nie wiem, czy chciałbym widzieć opozycję w wyborach parlamentarnych na jednej czy dwóch listach, ale mam już dość wywodów na ten temat, które prowadzi pewien pan z telewizji, udający polityka od ostatnich wyborów prezydenckich. Tak. Udawacz Hołownia dobrze się bawi „kochanym Tuskiem”, ale ta zabawa dla Polaków niczego dobrego nie wróży.

  Pamiętam, w jaki sposób chciał pan Hołownia zrewolucjonizować prowadzenie stałego dialogu z Polakami na początku swojej działalności politycznej. „Jaśmina”!!! Czy dzisiaj ktokolwiek jeszcze mówi o tej rewolucyjnej aplikacji? Ja nie słyszę. A kiedyś to było gigantyczne wydarzenie, tyle że działało albo nie działało i nie bardzo się sprawdziło.

  Nie chcę analizować całości wystąpień pana Hołowni czy jego współpracowników, bo nie miałoby to najmniejszego sensu wobec jego najnowszych osiągnięć w bezpośrednich kontaktach z resztą opozycji. Mówiąc najkrócej: zdrada. Hi, hi, hi… Zdrada przykrywa wszystko. Kto zdradza w najmniejszych sprawach, ten nigdy nie dochowa wierności w sprawach najważniejszych. I dlatego z mojego punktu widzenia nie powinno dojść do połączenia Platformy Obywatelskiej z partią pana Hołowni.

  Lewica, zwłaszcza jej radykalna część z „Razem”, też nie nadaje się do łączenia we wspólnotę z liberałami, bo zawsze kwestie socjalne czy progresywne przysłonią im zdrowy rozsądek. A tylko zdrowy rozsądek może uratować Polskę po PiS. Trzeba będzie iść na wiele kompromisów i ustąpić w wielu miejscach, żeby rządzić masą upadłościową po Kaczyńskim.

O PSL nie chce mi się nawet wspominać. Tygrysek przecież zawsze wszystko zapaskudzi. Hi, hi, hi… I jest paskudnie. I tak paskudnie wszyscy opozycyjni politycy będą się bawić do samego końca – razem lub osobno.

  Piotr Tomski

Słówko szepnąć wodzowi

  Oglądałem niedawno w telewizji początek obrad Sejmu, na których zjawił się Wielki Wódz z Żoliborza. Usiadł sobie skromnie gdzieś w tylnej ławie i po chwili zaczął wysłuchiwać kolejnych szeptaczy, donosicieli i sługusów partyjnych, którzy długo czekali na przybycie chorego wodza.

  Sposób funkcjonowania prezesa i jego partii jest rozbrajający. Prezes nawalony środkami przeciwbólowymi (swoją drogą współczuję) siedział lekko zdezorientowany, a stado pisiorków mówiło do ucha prezesa tyle, że zdrowy człowiek by nie nadążył. Ale stworzył sobie taki system kierowania, że musiał słuchać. Byłoby śmieszne, gdyby nie ważyły się w tym losy Polski.

Najlepszym dowodem na powyżej opisany – szepczący – tryb zarządzania Polską jest ostatnie zaciągnięcie do rady nadzorczej Orlenu pewnej szepczącej do ucha prezesa staruszki, która tym szeptem załatwiła niedawno dymisję prezesowi Kurskiemu. Wszyscy myślą, że mianowaniem dają staruszce zarobić. Hi, hi, hi… A staruszka nagrywa i zbiera ewentualne dowody na oszukiwanie Kaczyńskiego przez Obajtka. Tu staruszka zajrzy, tam staruszka podsłucha, a potem wyszepcze wszystko dokładnie i … prezes podejmie trafną decyzję.

  Nie żyję na szczęście w Polsce i nie muszę codziennie przed lustrem zastanawiać się, dlaczego z czysto biologicznego punktu widzenia nie podejmuję walki. Dlaczego Polacy godzą się na tak szkodliwy sposób zarządzania państwem, w którym za chwilę prawo do istnienia będą mieli wyłącznie wyznawcy jedynie słusznej „religii” pisowskiej? Dlaczego wszyscy Polacy płacą za propagandę pisowską? No tak, zawsze jeszcze można szepnąć słówko znajomemu, który szepnie słówko innemu znajomemu prezesa i coś tam skapnie ze stołu pańskiego na przeżycie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Prywatna prokuratura pana Zbyszka Ziobro

  Po obejrzeniu reportażu w TVN, w którym przedstawiono sprawę błędów lekarskich w leczeniu ojca prokuratora, doszedłem do ostatecznego przekonania, że w Polsce mamy do czynienia z reżimem i wspomagającą go prywatną prokuraturą.

  Miałem kontakt z setkami prokuratorów w Polsce i mogę śmiało powiedzieć, że jestem w tym względzie dobrze doświadczony. Z takim przygotowaniem analiza wspomnianego reportażu była dla mnie szokująca, bo szesnaście lat walki z grupą lekarzy jest w skali Polski ewenementem, którego nic nie przebije.

Zaznaczę od razu, że nie staję tu po stronie lekarzy, bo sam miałem podobne doświadczenia w przypadku mojej najbliższej osoby, u której błąd w czasie operacji ginekologicznej spowodował poważne zagrożenie życia. Biegli polscy uznali, że zszycie dwóch autonomicznych narządów i przetoka nie stanowią błędu w sztuce. Na szwajcarskich medyków prokuratura nie zdecydowała się w czasie naszego postępowania, chociaż wielu pacjentów naszego lekarza – sprawcy byłoby gotowych uczestniczyć w takich działaniach, bowiem wyszło na jaw, że ten pan nagminnie coś zszywał niepotrzebnie, coś niepotrzebnie przecinał albo brał kasę i nie leczył.

  Z innym biegłym sądowym z zakresu chirurgii miałem bezpośredni kontakt przed sądem w sprawie pewnej mojej choroby, której sposób leczenia pan lekarz określił jednoznacznie i bezalternatywnie. I się pomylił. Minęło od jego sądowego występu 10 lat, a ja jestem wyleczony bez jego zalecanego zabiegu chirurgicznego. Biegam, skaczę i czuję się świetnie, chociaż zdaniem pana biegłego lekarza chirurga z doktoratem powinienem już dawno nie żyć z powodu zapalenia otrzewnej. Hi, hi, hi…

  W moich przypadkach prokuratura broniła lekarzy i dobrze im nawet płaciła za ich brednie. W przypadku pana Zbyszka prokuratura prowadzi bezwzględną wojnę z grupą kilkudziesięciu lekarzy. W porządku! Ale ja też poproszę o taką pomoc prokuratury. Żądam rewizji nadzwyczajnych moich spraw. Hi, hi, hi… No, Zbyszek, do roboty i jedziemy z tymi konowałami. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski