I przyszła powódź

  Polska polityka była wyjątkowym bagnem i przyszła powódź. Powódź do powyższego bagna dorzuciła jeszcze nieskończoną ilość szamb i wszystko wymieszała, co dało konglomerat o niepowtarzalnych cechach. Mogę śmiało napisać, że czegoś tak obrzydliwego nie widziałem od dawna.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Poza kilkoma wyjątkami, których tu nie wspomnę, nie widzę w Polsce polityków czy politycznych dziennikarzy, budzących dzisiaj moje zainteresowanie, chociaż polską polityką interesuję się od pięćdziesięciu lat. Człowiek z moim doświadczeniem po prostu nie może już patrzeć i słuchać oczywistych kłamstw podawanych za prawdy objawione przez „moralne” autorytety.

  Premier Tusk chciał się zaprezentować w oczach Polaków w nowej odsłonie zatroskanego męża stanu i, niestety, przeszarżował. Nadgorliwość bywa gorsza od faszyzmu. Hi, hi, hi… Ale to jest nic w relacji do działań PiS czy Konfederacji. Mogę zrozumieć nadgorliwość Tuska w prezentowaniu swojej troski o obywateli dotkniętych tragedią powodzi, natomiast ataki prawaków są tak wstrętne i podłe, że w moich oczach już nic i nigdy ich nie przykryje. Dyskwalifikacja totalna.

  Nie wiem nawet, co można zrobić z takimi osobnikami, którzy potrafią tylko krytykować i ewentualnie psuć, jeśli im się na to pozwoli. Karanie w procedurach karnych jest tylko pozornym rozwiązaniem, bo chaos spowodowany w Polsce właśnie przez tych rozwrzeszczanych pisowców nie zaspokoi społecznej potrzeby sprawiedliwości. Kto zresztą miałby dzisiaj tę sprawiedliwość wymierzać, kiedy w sądach są dwie wzajemnie zwalczające się grupy.

  A może tak powódź w całej Polsce byłaby rozwiązaniem wielu problemów.

  Piotr Tomski

Kara musi dotykać wszystkich równo

  Zapadła dzisiaj decyzja sądu brytyjskiego w sprawie dalszego pobytu w areszcie pewnego polskiego urzędnika, który prawdopodobnie brał udział w działaniach poważnej grupy przestępczej, wyprowadzającej pieniądze ze Skarbu Państwa i pieniądze z Unii Europejskiej.

Foto: Londyn

Pan polski urzędnik wyjechał do Londynu i chciał tam podobno znaleźć sobie pracę. Nie wiem, czy myślał o pracy na zmywaku, w sprzątaniu czy może w defraudowaniu pieniędzy, ale na razie pracy nie miał. Sąd brytyjski już dwa razy zdecydował o jego pobycie w areszcie.

  Warunki jakie otrzymał o brytyjskiego systemu wymiaru sprawiedliwości według wielu dziennikarzy i lokalnych obrońców praw człowieka są dość trudne. Mam jednak wrażenie, że krytycy więzienia w Londynie nie odwiedzali polskich ośrodków resocjalizacyjnych, zwłaszcza tych już pozamykanych, na przykład w centrum Warszawy albo w Kaliszu. Polskie ośrodki jeszcze na początku XXI wieku były tak wspaniałe, że ich szerszego opisywania tutaj uniknę, ale wszystkich, którzy w nich przebywali mogę mieć za świadków upodlenia człowieka przez człowieka.

  Brud, smród i ubóstwo odczuwalne całą dobę. Gnijące budynki z gnijącą zawartością dobijały najsilniejszych. Śmierdzący i przeżarty rdzą klozet, zamocowany w przeżartych rdzą rurach, spłukiwany jedynie wodą ze zlewu, umieszczony był w takim miejscu celi, że głowa leżącego na łóżku znajdowała się pół metra od odsłoniętego urządzenia. Skazanemu nie wolno było położyć głowy po przeciwnej stronie łóżka, żeby nogi leżały przy klozecie, bo oddziałowy nie widziałby jej w czasie snu skazanego.  W takiej celi przebywało co najmniej dwóch osadzonych, ale wsadzano tam często trzeciego z łóżkiem, które stało dosłownie w drzwiach i wszyscy trzej skazani – wychodząc z celi – musieli po tym łózko przechodzić.

  Nie znam więzienia w Londynie, ale jestem pewien, że ten polski urzędnik pracę tam dostanie na pewno.

  Piotr Tomski

W polityce globalnej coś drgnęło

  Świat obiegła informacja o słowach pewnego Chińczyka z Tajwanu, który namawia Chiny do wyzwolenia chińskich terytoriów zajętych przez Rosję, a zbiegło się to zupełnie przypadkowo z wizytą Putina w Mongolii.

Photo by Tima Miroshnichenko on Pexels.com

  Mongolia powinna zatrzymać Putina i przekazać go do dyspozycji Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Jak widzimy, Putin jest witany jako przywódca zaprzyjaźnionego państwa i o zatrzymaniu nie ma mowy. Runął tym samym mit międzynarodowej praworządności i w ogóle znaczenia umów międzynarodowych czy organizacji międzynarodowych o charakterze klubów dyskusyjnych. Czy Donald Trump nie miał kiedyś racji, kiedy w swojej pierwszej kampanii wyborczej mówił o rozwiązaniu NATO i ONZ?  Te organizacje pochłaniają ogromne pieniądze, a ich znaczenie powoli staje się zerowe. NATO może być polem współpracy wojskowych i to coś znaczy, ale ONZ jako podwórko polityczne i prawnicze jest już totalną fikcją.

  Prezydent Tajwanu, Lai Ching-te, za to zrobił milowy krok na drodze urealniania polityki globalnej i zaproponował, żeby Chiny zamiast mówić o jednoczeniu ziem chińskich w postaci aneksji Tajwanu, zaczęły rewidować traktat z Aigun z XIX wieku i odbierać Rosji chińskie ziemie. Moim zdaniem to jest informacyjna bomba i sygnał z USA, że Chiny mogą sobie nieźle pofiglować z najbliższymi sąsiadami.

  Japonia też tylko czeka na sygnał i przyłączy się do rewidowania granic z Rosją, a to z kolei rozpęta już światową wojnę na całego. Nie wiem, na ile te spekulacje są teraz prawdziwe, ale uważać trzeba – wojenny klimat się rozgrzewa.

  Piotr Tomski

A w sądach znowu bezprawie

  Prezes Manowska z Sądu Najwyższego, która wcale prezesem nie jest, podjęła dzisiaj próbę przejęcia kontroli nad Izbą Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego. Pomógł w tej próbie prezydent Andrzej Duda, który zapewne dogadał wcześniej taki właśnie scenariusz ze swoją wieloletnią przyjaciółeczką.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Jesteśmy państwem stowarzyszonym w Radzie Europy i członkiem Unii Europejskiej. Obowiązują nas traktaty i wyroki europejskich trybunałów, bo sami o to walczyliśmy w epoce peerelu. I co dalej? Zorganizowana grupa przestępcza PiS będzie sobie dalej planowo rozwalać podstawy funkcjonowania praworządnego państwa, a wybrana przez nas władza parlamentarna i wykonawcza będą się temu spokojnie przyglądać?

  Jeśli prezydent i prezes Sądu Najwyższego nie stosują się do europejskiego prawa, to natychmiast powinny interweniować organy ścigania i wszczynać postępowanie, a sprawców przynajmniej pozbawić możliwości dalszego popełniania tego przestępstwa. Nie jestem prawnikiem (dawno temu chciałem zostać prawnikiem) i sprawa jest precedensowa, więc przykładów analogicznych nie podam, ale dalsze utrzymywanie tego stanu formalno-prawnego w Polsce jest nie do zaakceptowania. Wiem teraz, że nie wejdą żadne nowe ustawy, tyle że organy ścigania mają całą paletę możliwości, zabezpieczeń dowodów w postępowaniach karnych,  zatrzymań osób, zamknięcia pomieszczeń  etc.. Dlaczego nic poza słowami się nie dzieje?

  Obawiam się dzisiaj, że dla wszystkich polityków ten stan rzeczy jest dobry, bo idzie kampania prezydencka. Dobro obywateli czy dobro Polski dla nikogo nie ma najmniejszego znaczenia.

  Piotr Tomski

A jednak w PKW się odważyli

  Zapadła decyzja PKW o odrzuceniu sprawozdania PiS i tym samym partia Kaczyńskiego może stracić kilkadziesiąt milionów złotych w obecnej kadencji Sejmu. Gra polityczna nabiera rumieńców.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Powyżej wspomniana decyzja jest jednoznacznym dowodem na definitywny koniec „konstytucji Kiszczaka” opartej na zasadzie pomocniczości: my wam, wy nam. Po trzydziestu pięciu latach istnienia odnowionej ojczyzny nadszedł najwyższy czas na wprowadzenie odpowiedzialności za działania polityczne, które szkodzą Polsce i generują niedozwolone korzyści dla polityków. Decyzja jest właściwie symbolicznym momentem (pierwszym aktem prawnym) rozpoczynającym wielką wojnę o wpływy na polskiej scenie politycznej.

  PiS uważało, że jest tak sprytne i tak się zabezpiecza, że władza rządu Tuska będzie tylko administrowaniem w feudalnych dobrach Kaczyńskiego. Pomyłka. Błąd przy powołaniu Prokuratora Krajowego, błąd przy „produkcji” neosędziów, błąd założycielski przy powołaniu dublerów w TK czy teraz błąd przy naciąganiu państwa podczas wyborów obnażyły słabość PiS i w bezpośredni sposób pozwolą całą partię określić jako zorganizowaną grupę przestępczą. Błędów – dowodów będą teraz tysiące.

  Słusznie zauważył poseł Błaszczak z PiS, że pierwszy raz w historii naszej ojczyzny PKW dokładnie przeanalizowała swoje sprawozdanie wyborcze partii pod względem merytorycznym. Mam nadzieję, że teraz to będzie norma. Księgowe słupki muszą się zgadzać, kiedy oddają całą rzeczywistość wyborczą, a kiedy oddają tylko jej fragment, zgadzać się nie mogą.

  Najśmieszniejszym aspektem tej decyzji jest forma odwołania od niej. Hi, hi, hi… Nie można skutecznie odwołać się od tej decyzji, bo sąd odwoławczy nie ma nawet jednego sędziego do rozpatrzenia tego odwołania. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Aktywiści w Internecie 

  Od kilku lat dość dużo czasu spędzam na pisaniu i czytaniu wpisów na portalu X (dawniej Twitter) i powiem szczerze, że robi się tu „wesoło” – poziom chamstwa, ilość wulgaryzmów czy bezczelnych kłamstw wzrosły po zmianie nazwy niebotycznie. I dlatego myślę, że kończy się tu wolny Internet. Aktywiści najczęściej niszczą wszystko.

  Na szczęście na X łatwo jest pozbyć się towarzystwa drobnych aktywistów i zablokować te konta, które działają wbrew wszelkim zasadom tak zwanego współżycia społecznego. Odrobina wysiłku i mamy w przestrzeni porządek. Teoretycznie po tym moglibyśmy już prowadzić normalne dyskusje i krytykować poglądy naszych adwersarzy, ale wtedy wkraczają inni aktywiści, którzy kontrolują z samej góry portale internetowe i manipulują zasięgami, wzmacniają trendy albo blokują treści. I co? I dalej jesteśmy oszukani.

  Pojawiły się niedawno informacje, że za zakupem X stoją gdzieś w oddali rosyjskie, brudne pieniądze. Nie wiem, czy to jest prawda, czy to jest element jakiejś informacyjnej walki w amerykańskiej polityce przed wyborami prezydenckimi, ale moje osobiste obserwacje raczej skłaniają mnie do wersji z prawdą. Niestety. Żałuję, bo kocham X. Hi, hi, hi… I będzie mi go bardzo brakowało.

  Wszystko do siebie pasuje. Aktywiści internetowi służą temu, kto płaci. Putin, PiS czy inni miłośnicy twardej władzy tworzą puste idee i bez żadnych zasad zwalczają wszystko wokół, ale zapominają o jednym: wirtualna rzeczywistość tak naprawdę nie istnieje. PiS już raz uwierzył, że telewizja publiczna stworzy im taką rzeczywistość. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

To tylko sport

  Przeczytałem gdzieś, że Iga Świątek odpowiada za całą aferę wokół PKOL-u. Gdyby zdobyła złoty medal, jak planowano, to statystyki wyszłyby w normie i nie byłoby żadnych, niepotrzebnych rozliczeń.

Foto: cytat z X

W takim razie: dziękuję, Iga.

  Sport jest zjawiskiem bardzo szerokim i właściwie dotyka każdego człowiek, który uprawiał kiedyś jakiś sport albo uprawia. Dla przyjemności, dla zdrowia, dla pieniędzy i dla sławy ludzie angażują się często w sport całym życiem. Jest jednak pewna dość liczna grupa pasożytów, które chcą w tym zjawisku żyć kosztem pozostałych. Tymi pasożytami są tacy polscy działacze PKOL-u. Hi, hi, hi…

   Rozumiem konieczność występowania w przyrodzie osobnika typu sportowy działacz, ale ich liczba i koszt ich utrzymania przerosły moje wyobrażenia w relacji do niezbędnych działań tych osobników. Wprawdzie nikt nie obliczył, ilu do Paryża pojechało działaczy, a ilu pojechało tam sportowców, ale mam nadzieję, że do takich danych kiedyś dojdziemy.

  Nie chcę tu analizować sytuacji pana Piesiewicza, bo jest ona bardzo nudna. Jeden epizod z jego życia rodzinnego jest natomiast frapujący. Wpłata przez żonę Piesiewicza 90 tysięcy dolarów na konto PKOL-u. Co to było? Można tak sobie wpłacić okrągłą sumkę na konto stowarzyszenia, z usług którego korzystało się niczym z linii lotniczej? Czy PKOL ma w swoich zadaniach dystrybucję biletów lotniczych? Czy to jest prywatny folwark Piesiewiczów?

  Jeśli tego pana nikt nie rozliczy i nie ukarze, to będzie znaczyło, że nadszedł ostateczny czas na nową rewolucję obywatelską. Obywatele takie rozliczenia załatwią szybko, bo już wiedzą, gdzie są winni. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Ukraina wreszcie odpowiada

  Nastąpił w sferze symbolicznej długo oczekiwany moment w wojnie Rosji z Ukrainą. Ziemia rosyjska została najechana i mamy symetrię, która pozwoli prawdopodobnie na negocjacje pokojowe na rozsądnych warunkach.

Foto: cytat z X

Nie mam wprawdzie informacji w pełni wiarygodnych z rejonu walk pod Kurskiem, ale światowe media podają ich tyle, że wnioski można wyciągać. Sami Rosjanie zresztą piszą i mówią o zaskakującym zwrocie sytuacji. To „wyzwalanie” Rosji dzieję się od kilku dni, zatem nie mamy do czynienia z przypadkiem i śmiało możemy mówić o planowanym upokorzeniu Putina. Tak. Silny dyktator ma wizerunkowy problem. Pierwsze uwagi, jakie padły po ataku Ukraińców, dotyczyły kolosa na glinianych nogach albo starego, zdychającego niedźwiedzia. Rosja nie ma sił obronnych. Rosja nie jest w ogóle przygotowana na obronę.

  Jest taka interesująca teoria o początkach wojny Hitlera ze Stalinem. Podobno Stalin przygotowywał atak na Niemcy, a Hitler zrobił błyskawiczne uderzenie wyprzedzające, co zaskoczyło wojska radzieckie przygotowane wyłącznie do ataku. Pamiętamy efekt operacji Barbarossa z 22 czerwca 1941 roku. Być może Rosjanie popełniają właśnie ten sam błąd i nie bronią własnego terytorium, nie mając nawet takich planów czy możliwości.

  Czas pokaże, co stanie się pod Kurskiem, ale jednym z najmilszych mojemu sercu epizodów ostatnich dni, był polski czołg dojeżdżający Rosję. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Państwowa Komisja Wybiórcza

  Komisja została powołana do życia w celu nadzorowania prawidłowości przeprowadzania wyborów w Polsce. Czy na naszych oczach komisja staje się farsą? Czy same zapisy księgowe są prawidłowością? Czy może wybory w Polsce są farsą? Trzy razy tak? Hi, hi, hi…

Foto: cytat z X (profil PKW)

Pozbawienie PiS pieniędzy powinno być decyzją oczywistą i niepodważalną. Państwo polskie ma obowiązek rozliczać wszystkich za wszystko według ogólnych zasad prawa i zdrowego rozsądku. Ideologiczne czy patriotyczne zadęcie i religijne uniesienia nie mogą mieć wpływu na obowiązki państwa, zwłaszcza w sytuacji permanentnego wykorzystywania narzędzi tego państwa dla osobistych i grupowych korzyści.

  Oburzające jest teraz zachowanie przedstawicieli PiS, którzy wykorzystywali instrumenty finansowe państwa w kampanii i przede wszystkim wykorzystali je do stworzenia na przyszłość ogromnego zaplecza finansowego dla swoich organizacji (nie użyję już określenia – swoich partii). Chronią się za immunitetem europejskim, jakby on dawał niewinność. Podważają system wymiaru sprawiedliwości i organów ścigania, chociaż sami go zepsuli. Obstawili konstytucyjne organy państwa swoimi przyjaciółmi (vide: przyjaciółka prezydenta osadzona przez niego na stanowisku prezesa SN, przyjaciel Ziobry osadzony na stanowisku Prokuratora Krajowego, kucharka Kaczyńskiego osadzona na stanowisku prezesa TK) i udają wielkich, praworządnych demokratów. Oczywiste łamanie prawa jest u nich „robieniem dobrze Polsce”, bo Polska dla nich to jest głupia dziwka, którą wystarczy od czasu do czasu zaspokoić patriotyzmem i krwią bohaterów.

  Najgorsze w tej wybiórczej komisji i wybiórczej sprawiedliwości jest jedno: przeciętni obywatele już nie mają na co liczyć w Polsce. Polacy mogą liczyć tylko na siebie i unikać wszelkich obowiązków wobec nieobowiązkowego, obcego im państwa. I to na pewno nie jest śmieszne.

  Piotr Tomski

Polski wiatr odnowy

  Rok temu rozpędzała się kampania wyborcza do parlamentu i czekaliśmy na „wiatr odnowy”.  Minął rok i chyba ten „wiatr odnowy” jest oczekiwany coraz bardziej. Czy to jest celowe działanie rządzących? Dzisiaj nabieram przekonania, że to jest celowe działanie.

Foto: cytat z X

  Zwycięstwo wyborcze partii, które stworzyły koalicję 15 października było przytłaczające, ale PiS potrafiło je rozbroić kilkoma wcześniej zaplanowanymi zabiegami. Niestety. I od tego rozbrajania możemy mówić o zmianach bez zmian. Rozliczenia PiS utknęły w martwym punkcie chorej prokuratury. Zmiany ustaw i całego systemu prawnego zatrzymały się na prezydencie Dudzie. Prestiż Polski za granicą upada, bo rząd nie może nawet zmienić normalnie ambasadorów, a polscy generałowie w międzynarodowych strukturach mianowani przez PiS pochodzą z jakichś średniowiecznych jaskiń. Dochodzi więc do tego, że populistyczny głupek rządzący Węgrami obraża nas i pluje na polskie władze, które uśmiechają się z pobłażaniem, zamiast dać konkretną odpowiedź skorumpowanej, putinowskiej dziwce. Straszne to i śmieszne.

  Polska awantura o otwarcie olimpiady i występ Babiarza była czymś tak żenującym, że naprawdę straciłem chęć dyskutowania z Polakami. Przeraża mnie krystalicznie czysta głupota tych, którzy nie potrafią połączyć wizji komunizmu z wizją chrześcijańskiego nieba, gdzie w obu przypadkach wszyscy są równi i nie mają płci, rasy, narodowości czy pragnień innych niż uwielbienie najwyższej władzy.

  Mam teraz nadzieję, że premier Tusk zostanie kandydatem na prezydenta w 2025 roku,  a naprzeciwko stanie Kaczyński. Mam nadzieję, że wystarczy pierwsza tura wyborów i prawdziwy „wiatr odnowy” zawieje w Polsce.

  Piotr Tomski