Z tego małego miasteczka odpływa jedyny pasażerski prom z Islandii na kontynent.
Piotr Tomski
Pisałem kilka dni temu o brzemiennym w skutkach zdławieniu włoskich procedur demokratycznych i jestem zaskoczony rozwojem wypadków. Włosi mają jednak nowy rząd zgodny z wynikiem wyborczym. Kilka dni wystarczyło do diametralnej zmiany układu politycznego. Czy demokracja włoska naprawdę została uwolniona?
Wątpię w takie szybkie uwolnienie demokracji po tak kompromitującej decyzji prezydenta Włoch, ale pewne jest w tym jedno: Unia Europejska wycofała się z nacisków pod presją „głosu ludu”. Doszło do kompromisu politycznego i wielki przeciwnik integracji europejskiej nie został ministrem finansów, ale został ministrem do spraw europejskich. Nie wiem, co ta zmiana w praktyce oznacza. Nie wiem, jak rozwinie się włoski bunt. Wiem, że polski bunt w relacji do włoskiego po prostu zdechł, padł na pysk i leży.
Głos włoskiego ludu pokazał siłę, natomiast głos polskiego ludu nie ma najmniejszego znaczenia w Europie. Ta przykra dla Polaków obserwacja powinna nas czegoś nauczyć i doprowadzić do właściwych wyborów przy wyborczych urnach, gdzie na pewno należy wybrać nowych polityków, którzy będą wierni ideom, a nie jak było dotychczas – wierni personalnym powiązaniom partyjnym. Wierność ideom doprowadziła we Włoszech do przełomu i zupełnie nowego rozdania. Uczmy się więc od Włochów.
Mam nadzieję, że włoscy politycy nie poddadzą się eurokratom, zwłaszcza po takim zamieszaniu już na starcie odnowionego parlamentu i rządu. Mam nadzieję, że Włochy będą wzorem dla całej Europy.
Piotr Tomski
Nie wierzę w przypadki w atakach medialnych na ludzi. Nie wierzę w zwykłą współpracę mediów w zakresie tych właśnie konkretnych ataków, zwłaszcza nie wierzę w to w relacji do ich codziennej, konkurencyjnej walki o czytelnika czy widza. Nie wierzę dzisiaj w zasadność ataku na Antoniego Macierewicza przy użyciu informacji sprzed pięćdziesięciu lat. W takim razie co rozpoczęli dziennikarze „Wprost”? Co w tej sprawie jest istotne i wiarygodne? Na czyje zlecenie pisane są te „odkrycia” naukowe i publicystyczne?
Niektórzy tłumaczą ten ostatni atak zwiększaniem zaangażowania amerykańskiego w Polsce, ale na moje oko to wytłumaczenie niepełne, uproszczone czy powierzchowne. Sam zainteresowany również kluczy i nie chce powiedzieć wszystkiego, chociaż jednoznacznie wykazuje zakres kłamstwa w tym ataku i podaje właściwą wersję wydarzeń, a przede wszystkim wskazuje ludzi potwierdzających tę wersję. Nie wyjaśnimy więc problemu.
Ostatnio nie możemy wyjaśnić wielu problemów. Nie możemy zmienić nazw ulic po komunistach. Nie możemy poznać wszystkich informacji o komunistycznych współpracownikach. Nie możemy wreszcie zdegradować generałów bez honoru. A może jednak stosujemy złe metody do tych działań? Może nadszedł czas na radykalne uderzenie? Pytania te kieruję do Antoniego Macierewicza i myślę, że dalsze unikanie odpowiedzi twierdzącej nie ma sensu.
Piotr Tomski
Możemy sobie pogratulować jako Polacy, że mamy doskonałych biznesmenów i polityków (nie wspomnę o policjantach czy prokuratorach) którzy doprowadzili Polskę do pozycji europejskiego śmietnika z całkiem dużymi spalarniami toksycznych odpadów. Nie trzeba być asem intelektu, żeby po kilkudziesięciu pożarach na składowiskach śmieci zauważyć, że mamy do czynienia ze zjawiskiem bardzo niebezpiecznym i precyzyjnie zaplanowanym. Nie trzeba też asa intelektu do podjęcia podstawowych kroków w kierunku likwidacji tego zjawiska u jego podstaw. Trzeba za to prawdziwego idioty na stanowisku premiera, żeby de facto stwierdzić bezsilność, ślepotę i głuchotę państwa wobec „mafii”. Ach! Ale będą z tym walczyć.
Recepta na całe zło zawiera się głównie w utworzeniu nowej służby państwowej o uprawnieniach policji, która zajmie się ochroną środowiska. Policja środowiskowa! Kiedy o tym pomyśle przeczytałem gdzieś w sieci, to pomyślałem, że to jakiś żart. Niestety. Powiedzieli o tym politycy o znaczących pozycjach w hierarchii władzy i chyba należy im wierzyć. Nie zrobią więc teraz zbyt dużo, bo zajmie się problemem policja środowiskowa, którą będą tworzyć przez najbliższe lata.
Byłoby może śmiesznie, gdyby bandyci nie truli milionów Polaków. Co zatem należy zrobić? A może tak już bez rymowania napisać trzeba, że na drzewach zamiast liści, muszą zawisnąć politycy, biznesmeni, policjanci, prokuratorzy, sędziowie i wszyscy inni, którzy… „widzą i nie dostrzegają”?
Piotr Tomski
Decyzja sądu o przywróceniu nazw „komunistycznych” dla ulic warszawskich jest po prostu hańbiąca dla Polski. Nikt o zdrowych zmysłach nie twierdzi dzisiaj, że Stalin czy Lenin to byli fajni chłopcy. Nikt zatem nie powinien popierać pozytywnej pamięci o ich podwładnych w stworzonym głównie przez Stalina systemie zła totalnego. Armia Ludowa wykonywała rozkazy Stalina. To jest fakt.
Tytułowe zawołanie jest oczywiście kłamstwem i powinno dla prawdy mieć wstawione słowo „zdechną” w miejsce słowa „żyją”. No właśnie. Czy doszło do sytuacji strasznej, w której pozostaje Polakom tylko zbrojny bunt na wzór narodowych powstań w dziewiętnastym wieku? Czy ludzi nietykalnych z najwspanialszej kasty można już tylko zabijać? Właściwie to chyba nic złego w zabijaniu nie powinni widzieć ci towarzysze sędziowie, bo ciągle nakazują czcić morderców, bandytów i pospolitych przestępców kryminalnych przemienionych w bohaterów klasowych walk. Skoro strzelanie w potylicę było koniecznością dziejową siedemdziesiąt lat temu, to może teraz nadeszła inna konieczność dziejowa: strzelanie towarzyszom sędziom między oczy? Zachowujmy się honorowo w odróżnieniu od czczonych przez towarzyszy sędziów zabójców, którzy swoim ofiarom w więzieniu mokotowskim nie mieli odwagi nawet patrzeć w oczy, kiedy ich mordowali.
Nie rozumiem naprawdę motywacji towarzyszy sędziów przy zatrzymaniu dekomunizacji. Jeśli kierowali się wiarą w jakąkolwiek wartość pamięci o tych komuszych pomiotach, to muszą też spodziewać się adekwatnej do ich wiary reakcji ludzi wierzących w coś odwrotnego. Niestety.
Piotr Tomski
Jeśli ktokolwiek wierzył w istnienie demokracji w Europie, to tworzenie rządu we Włoszech chyba z tej wiary powinno go wyleczyć ostatecznie. Koalicja wybrana w wolnych wyborach do parlamentu nie może stworzyć rządu, bo nie odpowiada ten rząd politykom europejskim, którzy do tworzenia tego rządu nie mają kompletnie żadnego odniesienia formalnego. Inaczej napiszę: nieformalny głos Europy jest silniejszy od głosu obywateli w wyborach parlamentarnych. Jak z tym żyć? Włochom ktoś po prostu napluł w twarze.
Włochy z całą pewnością nie zmienią swojego nastawienia do Unii Europejskiej po takim zachowaniu ich prezydenta, którego powinni teraz odwołać. Myślę, że takie decyzje były efektem jakiejś paniki w szeregach eurokratów i wszyscy zdają sobie sprawę, że w dystansie czasowym tylko przyspieszą włoskie otrzeźwienie i „italexit”. A może już nikt w europejskim kołchozie nie myśli o perspektywie dłuższej niż kilka miesięcy?
Kolejne fale imigrantów zalewają właśnie Włochy, a ludzie nie mogą nawet wybrać samodzielnie władz państwowych. Doszło więc do sytuacji, w której Włosi mieliby się poddać i dobrowolnie przestać istnieć. Nie wiem, czy ludzie doszli już do tego poziomu autodestrukcji czy do tego poziomu głupoty w analizach politycznych, ale rozwój tej sytuacji trzeba pilnie śledzić. Włoski fenomen demokracji pod kontrolą Europy może być chwilą historyczną prawie na miarę końca historii Franciszka Fukuyamy.
Piotr Tomski