Pouczanie Europy

Uważam, że premier Morawiecki dobrze wystąpił w parlamencie europejskim. Premier nie jest bohaterem mojej bajki i uważam ogólnie tego pana za szkodnika, który nie dba o dobro Polaków, ale w przypadku jego „pouczania” Europy muszę się z nim zgodzić. Europa jest wspólnotą narodów, które tworzą suwerenne byty państwowe. Unia i Rada Europy są ciągle tylko związkami tych państwowych bytów, a silniejsza integracja przez ich niszczenie jest błędem, natomiast wzmocnienie poszczególnych państw wzmacnia całość z zastrzeżeniem, że wszyscy współpracują ze sobą – nigdy przeciwko sobie.

Europa Zachodnia od szesnastego wieku czuje się panem świata i uzurpuje sobie wyłączne prawo do udzielania lekcji innym. Jeśli uznamy, że dopiero dwudziesty wiek przyniósł koniec kolonializmu, to daje nam ponad czterysta lat europejskiego nauczycielstwa. Przez taki okres weszło to w geny Europejczyków i teraz nie można takiego sposobu myślenia wyłączyć. Wydaje mi się nawet, że przyjmowanie imigrantów i mówienie o ich przystosowaniu do Europy może mieć podobne przyczyny. Wieczni edukatorzy nie będą słuchać o swoich błędach, a już na pewno do tych błędów się nie przyznają.

Czy wobec powyższego wystąpienie polskiego premiera było potrzebne? Czy nie lepiej jest w Europie nic nie mówić i robić swoje? No właśnie. Polska awantura w parlamencie europejskim zbiegła się z hucznym przejściem sędziów na emeryturę. Specyfiki polskiej polityki nie rozumie nikt w Europie Zachodniej, ale zrozumienie komunistycznej przeszłości obecnych sędziów z Sądu Najwyższego jest czynnością po prostu nadludzką. Ograniczmy się zatem do pouczania Europejczyków w kwestiach, które mogą ogarnąć. Do ogarnięcia dla Francuzów było na przykład poznane w Polsce w wieku szesnastym jedzenie widelcem.

Piotr Tomski

Sądne dni

Grupa kilku tysięcy osób wspierana przez kilka tysięcy innych osób próbuje zachwiać Polską. Większość sędziów, większość adwokatów i radców, ale też duża część prokuratorów próbują podważyć podstawy prawne państwa. Rząd i parlament wykonują swoją pracę, natomiast prawnicy wchodzą bezwzględnie w rolę tych organów i nie uznają sprzeciwu. Czy zatem rząd lub Sejm mają zacząć wydawać wyroki w różnych sprawach karnych lub cywilnych? Nie wiem. Może to jest właśnie jakieś rozwiązanie.

Przez długi okres peerelu o życiu i śmierci człowieka decydowały jego znajomości. Bez znajomości ludzie nie mieli co jeść, nie mieli gdzie mieszkać, a często po prostu trafiali do więzienia albo ginęli bez śladu lub ze śladem śmierci samobójczej, nagłego wylewu czy zawału. Znajomości były podstawą egzystencji, a zwłaszcza decydowały o jakości tej egzystencji. Można było zostać szarą myszką, ale każde wyjście z norki bez odpowiednich znajomych było wtedy zagrożeniem życia. Można było też zostać wypasionym kocurem i zjadać myszki, ale do tego poziom znajomości musiał sięgać wysoko. PRL!

Po „przemianach” z okrągłego stołu mieliśmy zacząć normalność, tyle że cała sieć znajomości przecież nie zniknęła. Wspomniana grupa kilku tysięcy bardzo dobrze znających się ludzi nie uległa żadnym zmianom, a to jest przecież jądro tych „przemian”. A żeby było jeszcze śmieszniej, to dzisiaj ta grupa wspólnie z zarządzającymi Unią Europejską czci Karola Marksa, jak czciła go czterdzieści lat temu przed chwilowym przechyłem „solidarnościowym”, i utrwala swoje europejskie dobre znajomości, zawiązane mocno przez różnych Safianów czy innych Rzeplińskich wspieranych przez Michników.

Nadejdą sądne dni dla tej grupy i już nic im nie pomoże. Proces erozji NATO i samej Unii Europejskiej jest chyba czynnikiem oczyszczającym, którego nikt nie brał pod uwagę. Niestety. Stare pryki z prawniczych koterii nie będą na wojnie nikomu potrzebne.

Piotr Tomski

Gersdorf na króla Polski

Proponuję wybrać Małgośkę Gersdorf na króla Polski. Nie ma co zawracać sobie głowy utrzymywaniem jej przez dwa lata na stanowisku prezesa jakiegoś sądu, bo to tylko ogranicza jej horyzont intelektualny, który rozwinęłaby będąc królem. Wzięłaby do ręki berło, a nie jakieś tam przypadkowe świeczki, i rządziłaby wreszcie absolutnie.

Powaga państwa i Unii Europejskiej została poważnie nadszarpnięta, bo zaczęła się obrona personalna, czyli zaczęła się obrona „układu”, który gwarantował od wielu lat zapadanie odpowiednich wyroków. Politycy mogą robić różne miny, pozy i używać różnych haseł, ale to w sądach decyduje się o życiu ludzi, o pieniądzach i chyba o faktycznej władzy przekładanej na prokuraturę i policję. Stracić takie gwarancje bez walki? Nigdy! Bolek będzie pierwszy strzelał za króla Małgośkę.

Król Małgośka byłby królem idealnym. Nie buntowałby się przeciwko Safianom, Rzeplińskim czy innym Stępniom z Bodnarami i Płatkami, a wykonywałby siłą ostatnich szarych komórek każde polecenie „towarzystwa”. No cóż! Towarzystwo takiego króla by kochało do bólu. Myślę nawet, że duża liczba Polek i Polaków pokochałaby króla Małgośkę, bo przecież po latach ucisku król pozwoliłby na drobne wykroczenia, drobne kradzieże i przymykałby oczka w zasadzie na wszystko pod warunkiem wniesienia przez sprawcę stosownej opłaty w gotówce w kwocie adekwatnej do własnych zysków.

Taki król to miałby uznanie. I Europa by nas wreszcie szanowała. Europejczycy mogliby spokojnie znowu wyprowadzać każde pieniądze i nie obawiać się niczego. Polska byłaby królestwem płynący mlekiem i miodem do Europy.

Mam nadzieję, ująwszy problem poważnie, że Pani Małgorzata Gersdorf zachowa resztki godności i przejdzie na emeryturę. Zobaczymy.

Piotr Tomski

 

Dobrowolnie zamiast przymusowo

Relokacja imigrantów stała się faktem. Sukces przeciwników relokacji jest też sukcesem jej zwolenników, a zatem rozsądnie myślący ludzie nie powinni czytać i słuchać opowieści polityków z różnych rejonów Europy, bo podawane są wykluczające się wersje uzgodnień. Relokacja będzie dobrowolna, a zatem będzie relokacja. Nie będzie relokacji przymusowej, to nie znaczy, że relokacji nie będzie w ogóle.

W Polsce pojawia się coraz więcej ludzi obcych rasowo na ulicach dużych miast. Zaklinanie rzeczywistości i mówienie, że taka obserwacja jest już rasizmem, niczego nie zmieni. Ludzie różniący się od Polaków wyglądem i zachowaniem są, a oficjalnie mówi się, że ich nie ma albo nie powinno ich być. W ciągu ostatniego roku byłem dwa razy w Warszawie i widziałem ogromny progres tego zjawiska.

Polski premier ogłosił sukces i zakończenie problemu relokacji w sposób, o jaki zabiegał polski rząd przez dwa lata. Wszystko byłoby jasne, gdybym słuchał tylko premiera Morawieckiego. No może gdybym jeszcze słuchał premiera Orbana. Jest jednak Internet i swobodny dostęp do informacji z całego świata. A świat mówi o porozumieniu i stworzeniu całego systemu do relokacji poprzez regionalne ośrodki do weryfikacji imigrantów. Włosi są zadowoleni, bo cała Europa pomoże im w relokacji imigrantów. Grecy są podobnie zadowoleni. Wszyscy mówią o uruchomieniu relokacji. Jeśli rzeczywistość nie biegnie w kilku wersjach obok siebie, to wkrótce do Polski przyjadą pierwsi imigranci relokowani. Dobrowolnie!!!

Sukcesy premiera Morawieckiego powalają. W jednym tygodniu Żydzi napisali mu ustawę o IPN i Europa wreszcie wcisnęła mu imigrantów. Jest super!!! Jeżeli w tym samym tygodniu dodać jeszcze bunt sędziów z Sądu Najwyższego, to sytuacja robi się bardzo „wesoła”. A mamy przecież wakacje.

 

Piotr Tomski

Tajne u Kaczyńskiego

Jeśli partia idzie w wyborach z hasłami jawności, a po wyborach oczekuje zaufania przy niejawnych przyczynach roszad personalnych na najwyższych stanowiskach państwowych, to rodzi mój niesmak. Kiedy przywódca tej partii mówi o tajności szczegółów negocjacji zmiany polskiej ustawy z władzami Izraela, to po prostu rodzi obrzydzenie i podstawowe pytanie; co tam negocjowano jeszcze?

Sprawa nowelizacji ustawy o IPN i nowelizacji tej nowelizacji przeprowadzonej tak szybko, że chyba powstał legislacyjny rekord Polski, jest dowodem na całkowitą degenerację polskiej polityki. Nie mogę już szanować któregokolwiek polityka PiS, bo wszyscy podporządkowali się woli jednego pana, który zrobił z nich stado bezwolnych baranów, idących dosłownie na rzeź koszerną. Jak do tego doszło? Dlaczego do tego doszło? Po co do tego doszło? Odpowiedzi nawet nie oczekuję, bo przecież wiarygodność samego poganiacza stada i jego baranków jest zerowa.

Myślę, że za jakiś krótki czas pojawi się nowa narracja w Polsce, oparta na konieczności zwrócenia potomkom Żydów ich mienia z pominięciem wszelkich norm prawnych, wyjąwszy amerykańską „ustawę 447”, bo to zapewni Polsce bezpieczeństwo najwyższe, dlatego że Izrael i USA będą bronić własności swoich obywateli. Nie mogę jeszcze w to uwierzyć, ale już wiem, że Kaczyńskim jest do tego zdolny. Wszystko odbędzie się w wielkiej tajemnicy, oczywiście, którą Sejm RP z Senatem RP i Prezydentem RP w ciągu jednej godziny uchwalą.

Od trzydziestu lat Kaczyński miesza w polskiej polityce i końca nie widać. Przykro mi jest, że w tym jego zamieszaniu dołożyłem do tego mój głos na jego stado baranów.

Piotr Tomski

 

Polska znowu upokorzona – dzień drugi

Obudź się Polsko!

Dzisiejsza sekwencja zdarzeń przy nowelizacji ustawy o IPN w polskim parlamencie po prostu mnie wprowadziła w stan szoku. Grupa trzymająca władzę w Polsce w stylu najgorszym z możliwych udowodniła wszystkim, że robi to, co chce. A że chciała zrobić dobrze Żydom, to zrobiła. I nic Polakom do tego.

Głosowałem na PiS i już nigdy nie zagłosuję na partię związaną z Kaczyńskim czy jakimikolwiek jego politycznymi pomiotami. Masa krytyczna oszustw grupy Kaczyńskiego przekroczyła granicę w moim przekonaniu i powrotu nie ma. Nie wystarczy chowanie się za społecznymi programami, którymi de facto kupiono głosy wyborcze Polaków. Grupa Kaczyńskiego w sposób jawny i symbolicznie podporządkowała się obcym, a tak zwany interes narodowy nagle przeniósł się do Nowego Jorku i Tel Awiwu. Nie uwierzę już w ani jedno słowo wypowiedziane przez ludzi z tej grupy. Jeśli prawo w Polsce można w ciągu dnia zmienić wspólnie z izraelskim faszystą, mordującym codziennie ludzi, i jeszcze tego samego dnia wydać z nim oświadczenie o przyjaźni narodu polskiego z Izraelczykami, to można posunąć się do każdej podłości, zdrady i zbrodni.

Nastąpił koniec pewnej epoki.

Piotr Tomski

Polska znowu upokorzona

Obudź się Polsko! Takie hasło powinno brzmieć dzisiaj w całej Polsce w związku z wysłuchaniem naszego ministra w sprawie naruszeń „praworządności” w Polsce. Obudź się Polsko i powiedz europejskim elitom: dość.

Toczy się właśnie walka o władzę między europejskim elitami a demokratycznie wybranym rządem polskim, co jest tak absurdalne, że tylko nawoływanie do udziału w rządzie na wzór średniowieczny biskupów katolickich byłoby bardziej absurdalne. No bo jeśli podstawą praworządności mają być gwarancje nietykalności dla „leśnych dziadków” z PRL-u ulokowanych dożywotnio w Sądzie Najwyższym, to wchodzimy na pole ideologii, może nowej religii i zupełnie nierealnego oderwania elit od reszty społeczeństwa.

Dzisiejsze wystąpienie ministra Szymańskiego jest upokorzeniem Polski, ale tak naprawdę pokazuje do czego doszła Europa. Demokracja liberalna doprowadziła Europę do dyktatury tak zwanej „poprawności polityczne”, w której prawa mniejszości znaczą więcej od praw większości. Ostatnio na przykład prawa homoseksualistów do uznania ich związków są ważniejsze od woli większości parlamentarnych w kilku krajach europejskich, które jeszcze nie uległy dyktatorskim naciskom Europy. Dwa lata temu tym elitom nie przeszkadzało, kiedy prezes Rzepliński w Trybunale Konstytucyjnym wprowadził nową zasadę „wyższej konieczności” ponad domniemanie konstytucyjności ustaw i tym samym po prostu popełnił przestępstwo. Pozbawiona podstaw prawnych decyzja jednego pana była dla Europy lepsza od obowiązującego prawa i od woli przedstawicieli narodu w Sejmie.

Obawiam się teraz, że upokarzanie Polski potrwa dłużej, a obecny rząd jest zbyt uległy. Nie były potrzebne żadne ustępstwa, bo po stronie Europy nie chodzi o kompromis, porozumienie czy negocjacje. Europie chodzi o ścisłe podporządkowanie Polski. Polacy mają być posłuszni i mają wykonywać polecenia, pracować oraz się uśmiechać na samo łaskawe spojrzenie „panów” z Europy.

Piotr Tomski

Piłka nożna jest jednak polityką

Po przegranym meczu z Kolumbią doszedłem do przekonania, że nasi piłkarze nie powinni jechać do Rosji. Nasi piłkarze powinni idealistycznie przy byle okazji zbojkotować mistrzostwa u Putina i podziwiałby ich cały świat. Niestety. Nie mieli odwagi, a teraz nie mają już nic.

Putin doskonale wykorzystał sportową imprezę do ocieplenia własnego wizerunku i pokazania światu, że jest normalnym politykiem. Tak. W tej sytuacji to świat nie jest normalny, bo czepia się o jakieś wypadki i jakieś dziwne trucizny, które w dodatku nie działają skutecznie. Wymieszanie sportu z polityką powoduje ogólny chaos informacyjny i to Putinowi wystarczy. Putin jest już normalnym elementem wszystkich przekazów z mistrzostw.

A Polska? Polska jest totalną klęską. Opozycja polityczna w kraju i poza jego granicami (vide: internetowy wpis europosła Janusza Lewandowskiego) od razu połączyła po meczu z Kolumbią reprezentację piłkarską z partią rządzącą, wskazując Polsce miejsce ostatnie w Europie czy nawet stwierdzając niedopasowanie Polski do Europy pod każdym względem. Przykre jest istnienie takich osobników w publicznej przestrzeni. Przez dwadzieścia pięć lat rabowali i krzywdzili Polaków, a teraz twierdzą, że Polska do Europy nie pasuje. Straszne!!!

Nie dajmy się zwariować. Piłka nożna jest drobiazgiem i tyle.

Piotr Tomski

 

 

 

Bojkot i tak trzymać

Pierwszy raz w historii Unii Europejskiej dochodzi do tak nietypowej sytuacji, jaką jest otwarty bojkot „szczytu” przywódców wszystkich państw unijnych przez grupę czterech państw grupy wyszehradzkiej. Szczyt ma co prawda charakter nieformalny i nawet pan Tusk był przeciwny jego zwołaniu, ale wobec trudnej sytuacji w kraju samej jaśnie pani kanclerz Merkel ten szczyt miał być bardzo istotny dla losów Europy. Myślę, że przywódcy państw z grupy wyszehradzkiej doskonale zrozumieli „grę” pani Merkel z panem Macron i nie chcą w niej uczestniczyć w roli statystów.

Duet Merkel-Macron chce wprowadzić w Europie ostateczną dyktaturę. Mają o wszystkim decydować pieniądze, a idee czy polityka mają się podporządkować. Dyktatura jest ubrana w praworządność i humanitaryzm, ale tak naprawdę chodzi tylko o definitywny koniec demokracji. Rozumiem Niemców, bo mają pieniądze. Nie rozumiem Francuzów, bo oni mają tylko długi. Reszta Europy również pieniądzem nie śmierdzi, nie wyobrażam sobie zatem jakiejś ogólnej euforii w związku z tą „nowoczesną dyktaturą pieniądza”.

Bojkot może nie będzie obecnie miał dużego znaczenia formalnego, ale może będzie pewnym symbolem walki o idee i zasady. Niedawno polska premier była osamotniona w walce o zasady, kiedy wybierano pana Tuska na drugą kadencję w Radzie Europejskiej, a teraz jest już kilka państw z Polską. Tak trzymać!

Piotr Tomski

 

Sądowy feudalizm kwitnie cz. 2

Rok temu pisałem o feudalizmie sądowy w Polsce i miałem nadzieję, że partia rządząca coś z tym problemem zacznie robić zgodnie z wyborczymi obietnicami. Nadziei już nie mam żadnej w tej kwestii, bo najmniejsze nawet próby oczyszczenia sądownictwa i poddania go kontroli społecznej generują opór środowiska, które jest wspierane przez polityczną opozycję w Polsce i europejskich polityków liberalno-lewicowych. Partia rządząca przy tym nie przejawia specjalnego uporu w naprawianiu sądów i wycofuje się pokornie przed rozjuszonymi obrońcami „demokracji i praworządności”.

Liczyłem przede wszystkim, że zgodnie z art. 182 obowiązującej w Polsce konstytucji PiS odda obywatelom nadzór nad działalnością wszystkich sądów i bez żadnych wyjątków da możliwość badania pracy wszystkich sędziów. Wystarczyło przyjąć odpowiednią ustawę i „udział obywateli w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości” stałby się faktem zgodnym z konstytucją, z którym nikt nie mógłbym dyskutować. Rządzący stworzyli za to Izbę Dyscyplinarną w Sądzie Najwyższym z ławnikami, co na razie nie działa i działać nie zacznie, a jeśli zacznie, to przecież stworzą tę izbę sędziowie wiadomej proweniencji, natomiast ławnicy zostaną zmarginalizowani. Liczyłem i się przeliczyłem, mówiąc krótko.

Nie muszę chyba wyjaśniać, na czym polegał feudalny ustrój państw. Czy ustrój polskich sądów nie ma cech zbliżonych do feudalnych ustrojów państwowych? Panowie feudalni podlegali jedynie kontroli własnej i sędziowie żądają identycznego przywileju. Panowie feudalni decydowali o życiu poddanych i sędziowie również chcą mieć poddanych, o których będą decydować. Panowie feudalni sami sobie byli prawem i sędziowie idąc tą drogą nie uznają prawa tworzonego przez „poddanych”. Nie muszę chyba przypominać, czym skończył się ustrój feudalny we Francji na przykład. Czy sędziowie pójdą tą drogą do takiego końca? Życzę w takim układzie miłego i szybkiego cięcia gilotyny.

Piotr Tomski