Kiedy policjant gwałci policjantkę, to coś zaczyna się bardzo psuć w systemie państwowym. Policjant do tego był dowódcą pokrzywdzonej, a sytuacja, w jakiej doszło do inkryminowanych zdarzeń, po prostu zepsucie państwa wzmacnia niebotycznie.

Foto: Grok dla trudneg
Nie uważam jednak, że odpowiedzialny za ten stan rzeczy jest obecny rząd. Wykorzystywanie policji do politycznych działań było specjalnością poprzedników, a stosunek obecnego prezydenta do przestrzegania prawa i popełniania jawnych przestępstw jest powszechnie znany w policji. Skoro można być bezkarnym i nagradzanym kibolem, oszustem, złodziejem i sutenerem, to dlaczego nie można zgwałcić bezkarnie podwładnej, która przede wszystkim nie powinna donosić. Prawdziwa Polka nie donosi. Hi, hi, hi…
Atak na ministra Kierwińskiego jest formą samoobrony w wykonaniu polityków PiS. To ich system wartości doprowadził do tej sprawy. Unoszące głowę prawactwo kreuje takie postawy mężczyzn dowódców, którzy wydają rozkazy, a kobiety mają grzecznie robić wszystko – łącznie z pokornym rozkładaniem nóg. Niestety, model równościowego, obywatelskiego społeczeństwa odszedł do historii i dla pisowców jest tylko śmieszny, dlatego wraca wszędzie patriarchat z najgorszymi jego patologiami. Spodziewam się więcej takich spraw i może deklaracji ojca dyrektora brata Rydzyka, że przecież nic się nie stało, ludzie się poprzytulali i to była partnerska miłość, a dowódca jest jak ojciec i trzeba go słuchać.
W każdym razie policja jako służba państwowa wymaga dużej uwagi i gigantycznych reform. Fałszywie pojęte lojalność i solidarność zawodowa doprowadzą tę formację do dna. I nie będzie żadnych szans na naprawę. Pozostanie tylko granatnik w każdej komendzie.
Piotr Tomski