Rok 2025 kończymy na progu piekła. Wiedzę o tym posiadłem po ostatnich, fascynujących wydarzeniach politycznych. I żeby było jasne: idziemy wszyscy razem. Hi, hi, hi… Diabeł już czeka.

Foto: Grok dla trudneg
Nie byliśmy w stanie w Polsce zapobiec wybraniu zwykłego łobuza na prezydenta RP i nie byliśmy w stanie przerwać całego cyklu nieporozumień związanych ze zbadaniem procesu wyborczego. Czuję się odpowiedzialny za ten problem, bo głosowałem w 2023 roku na nieudaczników, którym zabrakło „jaj” do walki o normalną Polskę. I dalej im brakuje tych „jaj” do uciszenia zdrajcy rezydującego w Pałacu Prezydencki, do pełnego rozliczenia przestępców z PiS i do naprawy wymiaru sprawiedliwości w Polsce.
Na szczęście Polacy mają tę rzadką umiejętność życia poza państwem i teraz naprawdę to się przyda, bo polskiego państwa już w nadchodzącym roku może nie będzie. Zostanie oderwana od Europy wydmuszka, zarządzana przez USA w sojuszu z Rosją. Politycy popierani dzisiaj przez większość głosujących Polaków mogą do tego szybko doprowadzić. Polacy, jesteśmy na progu piekła.
A świat? Świat zastanawia się dzisiaj, jak mogli Ukraińcy zaatakować posiadłości Putina. Zepsuli rokowania pokojowe. Hi, hi, hi… Moim zdaniem, Ukraińcy od początku wojny powinni atakować wszystko, co w Rosji jest związane z Putinem. Jeśli ktoś nie widzi żenady w tych ubolewaniach nad pałacem Putina, to jest idiotą.
Piotr Tomski