Przemówienie Trumpa w ONZ przejdzie do historii jako najbardziej zdumiewające podważanie rzeczywistości, jakie kiedykolwiek wydarzyło się w siedzibie tej organizacji. Radzieccy towarzysze nigdy nie mieli takiej fantazji i nigdy tak bezczelnie nie kłamali.

Foto: AI z trudneg.com

  Nie wiem, kto jeszcze może poważnie traktować Trumpa. Jego marzenie o nagrodzie Nobla wprowadza go w ślepą uliczkę mówienia o zakończonych przez niego siedmiu wojnach, a jednocześnie jego pycha na tym samym oddechu pozwala mu na pełne wsparcie dla ludobójstwa Izraela w Gazie.

  Wywody Trumpa na temat oszustw związanych z katastrofą klimatyczną porażały niewiedzą i brakiem wyobraźni. Ocieplenie klimatu jest faktem i można to obejrzeć na Islandii czy w innych miejscach, gdzie lodowce cofają się w błyskawicznym tempie. Nikt nie wie, jak ten problem się rozwinie, ale udawanie, że jest tylko oszustwem nie wróży dobrze dla oceny zdolności intelektualnych Trumpa i jego fachowców od klimatu.

  Tworzenie oenzetowskiej wizji dwugłowego smoka z węgla i imigracji przeszło już granice absurdu. Trump miał świetne rozwiązanie dla Europy i jeszcze do tego wskazał winowajcę: Chiny zatruwające powietrze.

  Sztuczne marmury w siedzibie ONZ, psujące się ruchome schody i prompter były wisienką na torcie bajdurzenia Trumpa. Trzykrotnie przekroczył dopuszczalny czas wystąpienia, ale nikt nie miał pomarańczowej odwagi mu przerwać. ONZ się kończy i tyle można było z tego wywnioskować. Budynek trzeba rozebrać i postawić nowy.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz