Opadł kurz po problemach wyborczych w Polsce i weszliśmy w fazę działań politycznych, w których domniemany prezydent Nawrocki zaczął realizować swoje zapowiedzi. Rozpoczął wojnę z rządem i z tymi Polakami, którzy go nie poparli. Rozpoczął wojnę z Ukraińcami. I pokazał, że nie ma pojęcia o polityce.

Foto: Grok dla trudneg
Domniemany prezydent Nawrocki poleciał do Waszyngtonu podziękować Trumpowi za poparcie w kampanii, co samo w sobie dyskwalifikuje go jako polityka wolnego od zależności. W USA zaatakował polski rząd i przekroczył swoje uprawnienia w rozmowach z Amerykanami o zablokowaniu wetem podatku cyfrowego od amerykańskich gigantów internetowych. Mało ludzi na to zwróciło uwagę, ale sprawa podatku była chyba jedyną istotną dla Trumpa. Reszta, jak czas pokazał, jest u Trumpa w miejscu, gdzie kończy się proces trawienny. Informacja o pozostawieniu wojsk amerykańskich w Polsce jest tak ważna, jak udział tych wojsk w obronie Polski przed nalotem rosyjskich dronów. Udział był pozorowany i informacja ma pozorne znaczenie.
Wobec powyższego domniemany prezydent Nawrocki działa na rzecz USA i przeciwko polskiej racji stanu. Przekroczył uprawnienia wynikające z instrukcji rządowej i nic nie ugrał dla Polski. Jego rozmowa telefoniczna z Trumpem po nalocie dronów na Polskę była po prostu szczytem żenady i bezsilności.
Europejskie rozmowy domniemanego prezydenta Nawrockiego pokazały jednoznacznie, że miejsce tego kibola jest poza społeczeństwem. Jego palec wskazujący należałoby mu wsadzić tam, gdzie … kończy się proces trawienny. Zero kultury. Wstyd i upokorzenie. Ale pewne jest jedno: będzie z czego się śmiać. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski