Sprawa Epstein’a i udział w niej Trump’a był powszechnie znany, a zdjęcia tych dwóch „genialnych” biznesmenów obiegły wiele razy cały świat. I nagle w lipcu 2025 roku zwolennicy Trump’a zrozumieli, że ich idol jest obrzydliwym oszustem z pedofilskimi upodobaniami.

Foto: Grok dla trudneg
Problem powstał właśnie teraz, bo obietnica ujawnienia wszystkich materiałów ze sprawy Epstein’a nie została spełniona, a kolejny, szanowny i były przyjaciel Trump’a – Elon Musk – w momencie stawania się byłym przyjacielem poruszył kwestię istnienia dowodów na udział prezydenta w orgiach z nieletnimi dziewczętami na „wyspie zboczeńców”, gdzie latał on własnym samolotem. Informacje z kontroli lotów nie zostały ujawnione. Dodatkowo w mediach pisanych w USA opublikowano informację o domniemanym liście Trump’a do Epstein’a napisanym już w trakcie procesu tego drugiego. W liście padają słowa o sekretach. Hi, hi, hi…
Trump’a wybrali ludzie, którzy uwierzyli mu, że jest ofiarą „głębokiego państwa”, że będzie z nim walczył i że wszystko będzie transparentne. Teraz okazało się, że nic nie będzie transparentne, a Trump jest po prostu częścią „głębokiego państwa”, na czym korzysta, więc nigdy z takimi patologiami nie będzie walczył.
Wojna z imigrantami w końcu doprowadzi do kryzysu wewnętrznego, a wojna celna z resztą świata odbije się na kieszeniach większości Amerykanów. Kiedy połączymy te powyższe zjawiska, to Trump na pewno w wesołej sytuacji nie jest. Wkrótce może go zastąpić Vance. I wtedy się zacznie. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski