Prawicą w Polsce nazywa się narodowy socjalizm i uparcie twierdzi, że to jedyna, słuszna droga do budowy „Wielkiej Polski” z marzeń polskich faszystów. Mamy dokładnie powtórkę sprzed stu lat, kiedy w Europie dogadali się narodowi socjaliści z faszystami. Kto jest kim? Na scenie polskiej to jest PiS i to jest stara Konfederacja.

Foto: AI z trudneg.com

  Narodowymi socjalistami byli już w historii Polski piłsudczycy, oenerowcy i też niektórzy członkowie PZPR. Tradycję mamy dość długą i można śmiało napisać – nieprzerwaną. Pogląd ten jest oczywiście niepopularny i niewygodny, bo, w odróżnieniu od Niemców, Polacy nigdy nie byli w stanie rozliczyć się ze swoją przeszłością czy nawet podjąć próbę zdrowej oceny swojej historii. W tym względzie jesteśmy podobni do Rosjan, którzy wyrządzili wokół wiele zła, ale cały czas widzą w sobie ofiary zgnilizny Zachodu. Jeśli Polacy nie potrafią racjonalnie na siebie spojrzeć, to rozwój narodowego socjalizmu (skoro już ktoś go wciela w życie) po dwudziestu latach od pierwszego dojścia do władzy jego wyznawców będzie lawiną zbrodni, bo Kaczyński dowiedział się właśnie, że może wszystko.

  Następne wybory w Polsce w 2027 roku odbędą się według obowiązujących dzisiaj procedur wyborczych i tym samym doświadczony w bojach aparat działaczy pisowskich wybierze jako polski naród koalicję PiS i dwóch Konfederacji (nazwy wyklarują się w ciągu najbliższego roku) z większością siedemdziesięciu procent. Wystarczy, żeby o dalszych losach Polski nie pisać w tym miejscu, ponieważ każdy może je sobie wyobrazić.

  Czy znajdą się ludzie odważni, którzy poświęcą się dla prawdy i narodu? Hi, hi, hi… A po co? Ja się już poświęcałem i skończyłem na Islandii. Hi, hi, hi…

Piotr Wódecki

Dodaj komentarz