Zastanawiałem się dość długo nad sprawą ponownego przeliczenia głosów wyborczych w całej Polsce i za jej granicami, ponieważ nie wierzyłem w taką bezczelność pisowców i taką skalę manipulacji głosami. Po tygodniowej obserwacji polskiej polityki jestem pewien, że ponowne liczenie głosów pod uczciwym nadzorem jest konieczne.

Foto: AI z trudneg.com
Dzisiaj w Internecie pojawiły się wpisy polityków PiS i prezydenta Dudy na temat planowanego przez koalicję rządzącą „przekręcenia wyborów”, które już zostały rozstrzygnięte. Protesty wyborcze i dowody na „pomyłki” w komisjach wyborczych dla pisowców nie mają najmniejszego znaczenia, bo chodzi dzisiaj o kilka tysięcy głosów. Ale dlaczego mają pewność, że za kilka dni nie będzie chodziło o kilkaset tysięcy głosów? Czy to jest ta sama pewność, jaką prezentował Nawrocki po ogłoszeniu jego przegranej?
Analiza przepływów głosów w różnych miejscach jest podobno (nie mam dostępu do pełnych danych) szokująca i wskazuje na możliwość manipulacji w ośmiuset komisjach, gdzie na przykład Trzaskowski po pierwszej turze stracił głosy na rzecz Nawrockiego. Cuda się zdarzają, tyle że powinny równo dotykać wszystkich. Hi, hi, hi…
Dzisiaj przeczytałem, że pisowcy zawsze robią to, o co oskarżają innych. Przez całą kampanię i w trakcie wyborów padały oskarżenia o fałszerstwa wobec rządzących. Była nawet specjalna, pisowska aplikacja do kontroli zaświadczeń (swoją drogą ta okoliczność wystarcza do podważenia tych wyborów), która miał te fałszerstwa powstrzymać. I w takiej atmosferze oskarżeń to oskarżający te wybory sfałszowali i byli do tego dobrze przygotowani. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski