Wydaje mi się dzisiaj, że nie było w historii współczesnej polityki tak dziwnej i upokarzającej interwencji USA w wewnętrzne wybory w Polsce. Wydaje mi się dzisiaj, że Trumpa nie tylko całują w dupę, ale on po prostu zaczął myśleć dupą.

Foto: AI z trudneg.com
Nie wiem, jaki będzie wpływ na wynik wyborów spotkania pana Nawrockiego z Trumpem i jego ludźmi. Ja myślę, że w relacji z pisowskim wstawaniem z kolan ten wpływ powinien być bardzo negatywny. W końcu pan Nawrocki pojechał klęknąć i pocałować Trumpa w tyłek, ponieważ inaczej nie składa się trumpowskich hołdów. Nie wiem, dlaczego lud pisowski nie wyszedł jeszcze na ulicę protestować. Sprzedają ojczyznę, a oni milczą? Hi, hi, hi…
Zachwyt wszystkich pisowskich polityków tą wizytą i tym hołdem jest żenującym bałwochwalstwem. Przypomniał mi się ich gest poddaństwa w Sejmie, kiedy Trump wygrał wybory. I przypominam sobie historię Polski z drugiej połowy XVIII wieku. I konstytucję z 3 maja 1791 roku sobie przypominam, jak dolała oliwy do ognia polskich podziałów i pokazała parodię postępu bez postępu. Dosłownie było tak, jak było z pisowskim postępem w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości. Jeden krok do przodu i trzy kroki do tyłu.
Męczy mnie w tym wszystkim jeden problem z Trumpem. On chce być papieżem. Robi sobie foty w stroju Jan Pawła II. I jak ten pisowski lud nie ruszył jeszcze na podbój Ameryki? Hi, hi, hi… Nie wiem. Ale twardzi są na pewno.
Piotr Tomski