Zapadł dzisiaj prawomocny wyrok w sprawie pana Kujdy w kwestii jego współpracy ze służbą bezpieczeństwa peerelu, o czym skłamał w oświadczeniu lustracyjnym. I nic. I dalej pan Kujda jest jednym z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  PiS tak walczy z komuną, że komunę ma we własnych szeregach. Ostatnio słyszałem na X wypowiedź czołowego propagandysty PiS – pana Cenckiewicza – na temat dokumentów świadczących o finansowaniu braci Kaczyńskich przez peerelowskie Centrale Handlu Zagranicznego, które odegrały główne role w głośnej aferze FOZZ. Takie dokumenty podobno ktoś dla własnego bezpieczeństwa przetrzymuje do dzisiaj i nie ujawnia ich. Komuna zatem stworzyła PiS i nim zarządza rękoma pana Kujdy.

  Dla mnie dzisiaj nie ma znaczenia, czy ktoś był w peerelu milicjantem, czy był milicyjnym konfidentem, czy był opozycjonistą, czy był pezetpeerowcem. Minęło trzydzieści pięć lat i każdy człowiek przez ten czas mógł zostać, kim tylko chciał. Nie jest to ważne. Czas leczy rany, jak mawiają starzy i mądrzy Polacy. Hi, hi, hi… Nie ja zresztą chcę sądzić i wydawać wyroki za to, do czego ludzie byli zmuszani albo prowokowani. Każdy ma granicę, po przejściu której będzie złym człowiekiem. Najważniejszy jest powrót zza tej granicy. A ludzi wracających należy przyjąć i im pomóc.

  Kaczyński, Kujda i cała reszta pisowskiej komuny nie wróciła zza tej granicy i nigdy nie wróci, bo to są krystalicznie źli ludzie. I dlatego pan Kujda dla pana Kaczyńskiego jest fajnym chłopakiem. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz