Kandydat Nawrocki został przyłapany na korzystaniu z apartamentu przy muzeum, którym kierował dla matki partii i, oczywiście, dla Polski.

Foto: Cytat z X 

Wyjaśnienie tego problemu przez kandydata było bardzo śmieszne. Mogę właściwie z procesowym spokojem napisać, że wyjaśnienie miało około dziesięciu procent wartości i dziewięćdziesięciu procent błazenady. Hi, hi, hi…  A wartość rzeczywista tego wynajmu wynosi według dzisiejszych cen około stu pięćdziesięciu tysięcy złotych.

  Wielki Guru z Żoliborza rozgrzeszył kandydata i jasno stwierdził, że ten apartament jest tylko narzędziem do ataku na wspaniałego człowiek, którego boi się cała konkurencja w wyborach. Jeden z posłów PiS na antenie TVN24 posunął się nawet dalej i powiedział stanowczo, że kandydat Nawrocki wynajął ten apartament, bo do muzeum sprowadził rotmistrza Pileckiego i rodzinę Ulmów. Hi, hi, hi… W sumie sporo osób, zatem stumetrowy apartament mógł być potrzebny – odparł mu przedstawiciel PO w studio. Hi, hi, hi… Kiedy usłyszałem w telewizji tę wymianę zdań, to po prostu usiadłem. Może nie przytoczyłem jej dosłownie i trochę ją ubarwiłem, ale poseł PiS naprawdę połączył te osoby z apartamentem dla kandydata. Rozpacz, bo ten poseł był kiedyś prokuratorem i później był wojewodą.

  Załóżmy teraz, że pogłoski o zaangażowaniu kandydata Nawrockiego w kontakty z sutenerami są prawdziwe. Czy sprawa apartamentu staje się jaśniejsza? Tak. Mam nadzieję, że znajdą się odpowiedni świadkowie i powiedzą prawdę, bo wyjaśnienie sprawy powinno teraz być priorytetem dla wszystkich.

  Prezydent Duda zrobił z pałacu melinę dla ukrywających się przestępców. Jeśli teraz wygra kandydat o takich możliwościach, to będziemy mieli w pałacu prezydenckim burdel. Chcemy tego? Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz