Nie pamiętam tak podzielonych Polaków w te święta jedności i miłości. Nie pamiętam też tak oczywistych bredni w mediach, a uchodźstwa jako bohaterstwa nie widziałem od czasów młodości. Wspólnych życzeń więc w tym roku nie słucham i nie składam. Hi, hi, hi…

Photo by Bruno Cortu00e9s FP on Pexels.com

  Jedyny aspekt tych bożonarodzeniowych kiczowatości, który jeszcze mnie trochę pociąga, to zbieżność z tradycją neopogańską i jakiś wspólny czas zimowego przesilenia, odrodzenia rzeczywistości po okresie „snu” natury. I drzewko, które z chrześcijaństwem na szczęście nie ma nic wspólnego, ale nie powinno mieć na sobie tych … kiczowatości.

  Polityka wszędzie (nie jest to polska specjalność) wchodzi do domów zwykłych ludzi i wciąga ich w brudne gry – najczęściej właśnie na tle religijnym czy ideologicznym. O! Przepraszam! W wielu krajach Europy i w Polsce gra toczy się również o masło. Od lewej do prawej strony sceny politycznej wszyscy grają masłem i jego cenami. Niech więc gwiazdka w tym roku błyśnie masłem. Hi, hi, hi…

  Różnorodność spędzania przeze mnie wigilii i świąt jest tak duża, że nie chcę nawet o niej pisać. Pamiętam głębokie dzieciństwo, kiedy miałem kilka lat i co roku jeździliśmy na wieś z moimi rodzicami do rodzinnego domu mojego ojca, a tam zawsze czekało na mnie drzewko sosny ze skromnymi ozdobami, tradycyjne jedzenie i przyjazne spotkanie kilkudziesięciu ludzi. I wszystko minęło, a z ludzi żyje jeszcze nas trzech.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz