Nie przesądzam, co zrobił marszałek Hołownia. Nie oskarżam go o chęć wyłudzenia dyplomu, ale marnie wygląda jego tłumaczenie i cała jego historia w tej toksycznej relacji naukowej.

Foto: cytat z X

  Przyznam się na wstępie, że podobnie do marszałka mam tylko zdaną (i to cudem) maturę w humanistycznej klasie liceum ogólnokształcącego. Próbowałem kilka razy podnieść poziom mojego wykształcenia do wyższego, ale na szczęście – już nawet na Islandii – palec Peruna powstrzymał mnie przed tym bardzo głupim krokiem. Pozostały mi jako dowód po tej ostatniej próbie maile wymienione z polską uczelnią i moja rezygnacja z powodu konieczności zbyt częstych wyjazdów na uczelnię do Polski. Tak. Byłem uczciwy. Hi, hi, hi… Mam ukończonych wiele kursów zawodowych i po nich wiele dyplomów, ale nie dałem się wciągnąć w „przestępstwo naukowe”. Hi, hi, hi…

  Groźba ze strony Hołowni adresowana do koalicjantów była w moich oczach chwytem poniżej pasa. Gdyby ta informacja wyciekła w kwietniu przyszłego roku, to mógłbym dopatrywać się w tym interesu Trzaskowskiego. Wczorajsze ujawnienie sprawy przez „Newsweek” może być równie dobrze rozbrojeniem „miny wyborczej”, co było ewidentnie w interesie pana Hołowni. Takie gierki są ostatnio modne w różnych kręgach prawniczo-medialnych.

  Padło w przestrzeni publicznej wiele drobnych kłamstewek od pana Hołowni, które nie stawiają go w dobrym świetle. Zapomniał w pewnej rozmowie z panią Tadlą o Collegium Humanum. Podobno wiele razy sam mówił o złożeniu aplikacji do Collegium Humanum i o tym, że czuje się oszukany, a nikt z dziennikarzy tego nie słyszał. Słabo. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz