Kiedy zobaczyłem, jak pan prezydent Andrzej Duda, zachował się podczas wypowiedzi na temat kandydata PiS na prezydenta, to doszedłem do wniosku, że król klownów w Polsce jest jeden, ale z ostrożności procesowej nie podam jego nazwiska.

Czy można uwierzyć, że prezydent zapomniał nazwisko szefa IPN? Zdania mogą być na ten temat podzielone, ale ja uważam, że w inkryminowanym przypadku nie chodziło o słabą pamięć. Prezydent chciał zademonstrować swój stosunek do decyzji prezesa Kaczyńskiego. Zrobił to w sobie tylko zastrzeżonym stylu.
Duda jednak może mieć bardzo złą pamięć, bo zapomniał, kim był dziesięć lat temu. Wyciągnięty z trzeciego szeregu polityków bez zaplecza, został w końcu prezydentem. Czy obecna sytuacja nie jest „powtórką z rozrywki”? Dla niego pewnie nie jest, bo on jest przecież w swoim mniemaniu wyjątkowy i tak uzdolniony, że sam jeden wygrał dwie kampanie prezydenckie. Chłopina naprawdę ma osobowościowe problemy. Współczuję. Ale czego oczekiwać od człowieka po nocnych pogaduchach z Leśnym Ruchadłem.
Z drugiej strony pan prezydent Andrzej Duda przynajmniej nie pełnił nigdy funkcji operatora usług seksualnych dla panów. I to jest jego wielką zaletą w relacji z kandydatami PiS na Prezydenta RP. W życiu Andrzeja były różne ciemne wątki, ale nie posunął się tak daleko. Zabrakło może odwagi, a może nie było takich możliwości.
Piotr Tomski