Prawybory w Platformie Obywatelskiej były, moim zdaniem, poważnym błędem i teraz możemy wszyscy mieć problem z kandydatem na prezydenta.

Foto: cysta z X

  Rozumiem, że chęć pobudzenia całej Polski do dyskusji nad kandydatem jednej formacji jest poważnym argumentem za prawyborami, ale ten etap nie kończy problemu. Przypominanie w kampanii wyborczej wypowiedzi z prawyborów będzie po prostu upokorzeniem dla każdego z tych kandydatów na kandydata. Niestety.

  W USA taki sposób prowadzenia publicznego dyskursu jest przyjęty od dawna, natomiast w Polsce czy nawet w Europie może to być nieakceptowalne. Wydaje mi się dzisiaj, że w ogóle Europejczycy, dzięki skali własnej historii, mają lepszą i dłuższą pamięć. W Europie nie przeszłoby bez poważnych konsekwencji nazwanie kogoś Hitlerem i podjęcie z tym „Hitlerem” bliskiej współpracy.

  Widzę już niebezpiecznie budzące się demony w środowisku demokratycznym, zwłaszcza że przez ostatnie pięć lat ten sen był twardy jak kamień. Wszystko było ustalone i ukierunkowane na pewnego kandydata. Jeśli teraz ten kandydat przegra prawybory, bo sytuacja międzynarodowa tego wymaga, to demony zawyją. Nie wiem, czy o to chodzi decydentom.

  Na szczęście PO nie jest moją bajką, ale przecież jestem w ramach mądrości etapu jej wyborcą. Doskonale zdaję sobie sprawę z tragedii, którą wywoła przegrana jej kandydata w wyborach prezydenckich. Dlatego każde ryzyko jest zbędne. Każdy krok powinien być dokładnie przemyślany, a każde słowo ważone bardzo precyzyjnie.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz