Jeśli ktoś traktował politykę poważnie, to mam nadzieję, że wyleczył się z tej choroby po wyborach w USA. Wygrała post polityka w czasach post prawdy.

Uśmiałem się do bólu, kiedy dowiedziałem się po wyborach, że na Trumpa głosowali w dużej liczbie mężczyźni – Murzyni i Latynosi – a także wiele białych kobiet. Hi, hi, hi… Inaczej tego nie nazwę: to przypomina owieczki, krówki i cielaczki, które idą z wielkim zadowoleniem na relaks do rzeźni, bo tak im wmówili pasterze.
Nie jestem dzisiaj w przypadku Ameryki zwolennikiem lewicy lub prawicy, bo tam wszystko jest inne niż w Europie. Nie widzę też żadnych dobrych rozwiązań dla Amerykanów, bo czas na rozwiązania dla tego społeczeństwa dawno temu minął. Fascynacje USA w przypadku wielu ludzi są po prostu wynikiem niewiedzy i braku odpowiednich doświadczeń, a przede wszystkim wiary w bajki i własną sprawczość na tle frajerów, których można wykorzystywać do woli.
W normalnej zbiorowości ludzkiej liczą się wartości niematerialne, bo te materialne osiąga się wyłącznie w zgodzie z tymi pierwszymi. Postać Trumpa jest znana z odwrócenia powyższej normy i wobec tego – normalna zbiorowość ludzka w USA już nie istnieje. Obywatele USA mogli udawać osiem lat temu, że nie wiedzieli, kim jest Trump. Dzisiaj nie ma udawania.
Ale ja się cieszę z tych wyborów. Będzie wesoło, a ja z mojego końca świata będę sobie patrzył na ten trumpowy burdel; nomen omen podstawa jego rodzinnego dobrobytu.
Piotr Tomski