Mija rok od wyborów do Sejmu. I to jest dzisiaj jedyny bezsporny fakt w Polsce, bo reszta już podlega dyskusjom i analizom, a przede wszystkim prowadzi do stanowczych, przeciwnych stanowisk. Hi, hi, hi…

 Foto: cytat z TVP Info

Zdawałem sobie sprawę z ograniczonych możliwości działania rządu Donalda Tuska i w zasadzie mam tylko jedno zastrzeżenia do premiera – niepotrzebne obietnice. Każdy widział, co zrobił PiS pod koniec swoich rządów i było dla każdego jasne, że „zabetonowanie państwa” nie będzie łatwe do usunięcia. Mówienie o szybkich zmianach i powrocie do praworządności było błędem, który wrogowie teraz mogą wykorzystywać.

  Wiadomo było też wszystkim, że prezydentowi „rura może nie zmięknąć”. Mam zresztą wrażenie, że rządzącym wcale nie zależy na tej „rurze” prezydenta, bo teraz – po roku – zaczyna się nowa batalia wyborcza i potrzeba nowych emocji.

  Ten rok (w pierwotnej wersji mowa była o stu dniach po stworzeniu rządu) miał być takim polskim czyśćcem, po którym wszystko miało być piękne i niebiańskie. I nie jest. I nie będzie. Być może prezydentem zostanie znowu przedstawiciel „ciemnej strony mocy” i będziemy mieli załatwione następne pięć lat. Być może za trzy lata PiS z Konfederacją stworzą zwycięską koalicję i w ogóle nie będzie problemów czyśćcowych, bo piekło się otworzy bezpośrednio. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz