Zapadła decyzja PKW o odrzuceniu sprawozdania PiS i tym samym partia Kaczyńskiego może stracić kilkadziesiąt milionów złotych w obecnej kadencji Sejmu. Gra polityczna nabiera rumieńców.

Photo by EKATERINA BOLOVTSOVA on Pexels.com

  Powyżej wspomniana decyzja jest jednoznacznym dowodem na definitywny koniec „konstytucji Kiszczaka” opartej na zasadzie pomocniczości: my wam, wy nam. Po trzydziestu pięciu latach istnienia odnowionej ojczyzny nadszedł najwyższy czas na wprowadzenie odpowiedzialności za działania polityczne, które szkodzą Polsce i generują niedozwolone korzyści dla polityków. Decyzja jest właściwie symbolicznym momentem (pierwszym aktem prawnym) rozpoczynającym wielką wojnę o wpływy na polskiej scenie politycznej.

  PiS uważało, że jest tak sprytne i tak się zabezpiecza, że władza rządu Tuska będzie tylko administrowaniem w feudalnych dobrach Kaczyńskiego. Pomyłka. Błąd przy powołaniu Prokuratora Krajowego, błąd przy „produkcji” neosędziów, błąd założycielski przy powołaniu dublerów w TK czy teraz błąd przy naciąganiu państwa podczas wyborów obnażyły słabość PiS i w bezpośredni sposób pozwolą całą partię określić jako zorganizowaną grupę przestępczą. Błędów – dowodów będą teraz tysiące.

  Słusznie zauważył poseł Błaszczak z PiS, że pierwszy raz w historii naszej ojczyzny PKW dokładnie przeanalizowała swoje sprawozdanie wyborcze partii pod względem merytorycznym. Mam nadzieję, że teraz to będzie norma. Księgowe słupki muszą się zgadzać, kiedy oddają całą rzeczywistość wyborczą, a kiedy oddają tylko jej fragment, zgadzać się nie mogą.

  Najśmieszniejszym aspektem tej decyzji jest forma odwołania od niej. Hi, hi, hi… Nie można skutecznie odwołać się od tej decyzji, bo sąd odwoławczy nie ma nawet jednego sędziego do rozpatrzenia tego odwołania. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz