Od kilku lat dość dużo czasu spędzam na pisaniu i czytaniu wpisów na portalu X (dawniej Twitter) i powiem szczerze, że robi się tu „wesoło” – poziom chamstwa, ilość wulgaryzmów czy bezczelnych kłamstw wzrosły po zmianie nazwy niebotycznie. I dlatego myślę, że kończy się tu wolny Internet. Aktywiści najczęściej niszczą wszystko.

  Na szczęście na X łatwo jest pozbyć się towarzystwa drobnych aktywistów i zablokować te konta, które działają wbrew wszelkim zasadom tak zwanego współżycia społecznego. Odrobina wysiłku i mamy w przestrzeni porządek. Teoretycznie po tym moglibyśmy już prowadzić normalne dyskusje i krytykować poglądy naszych adwersarzy, ale wtedy wkraczają inni aktywiści, którzy kontrolują z samej góry portale internetowe i manipulują zasięgami, wzmacniają trendy albo blokują treści. I co? I dalej jesteśmy oszukani.

  Pojawiły się niedawno informacje, że za zakupem X stoją gdzieś w oddali rosyjskie, brudne pieniądze. Nie wiem, czy to jest prawda, czy to jest element jakiejś informacyjnej walki w amerykańskiej polityce przed wyborami prezydenckimi, ale moje osobiste obserwacje raczej skłaniają mnie do wersji z prawdą. Niestety. Żałuję, bo kocham X. Hi, hi, hi… I będzie mi go bardzo brakowało.

  Wszystko do siebie pasuje. Aktywiści internetowi służą temu, kto płaci. Putin, PiS czy inni miłośnicy twardej władzy tworzą puste idee i bez żadnych zasad zwalczają wszystko wokół, ale zapominają o jednym: wirtualna rzeczywistość tak naprawdę nie istnieje. PiS już raz uwierzył, że telewizja publiczna stworzy im taką rzeczywistość. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz