Afera z aresztowaniem ojczulka od salcesonu i torturowaniem go podczas pobytu w areszcie jest poważnym dowodem na skretynienie PiS i jego otoczenia. Opis konwojowania ojczulka w wykonaniu pana Sakiewicza powinien bezwzględnie przejść do historii polskiego dziennikarstwa politycznego.

Foto: cytat z X
Widziałem w moim życiu setki konwojów, które woziły więźniów z aresztów czy zakładów karnych, ale nigdy nie widziałem konwoju, który nie miałby broni i ostrej amunicji. Nie wiem, co widział w swoim życiu pan Sakiewicz, ale wydaje mi się na granicy pewności, że widział bardzo mało. Ciekaw jestem, czy pan Sakiewicz kiedykolwiek jadł salceson? Hi, hi, hi…
Ja bardzo lubię salceson i zrobiło mi się przykro, że ktoś tak sprofanował mój przysmak. Jak można było salcesonem odprawiać gusła i zabobony? I taki guślarz liczy teraz na szacunek u ludzi, którzy zarabiają na życie konwojowaniem prawdziwych przestępców. Oni przecież musieli padać ze śmiechu na samą myśl o salcesonie w rękach ojca Michała. I ta myśl musiała ich prześladować godzinami. Oni na pewno już nie zjedzą salcesonu. Hi, hi, hi…
Rzecz ująwszy poważniej, muszę zauważyć, że wszyscy są równi wobec prawa. Ksiądz nie może mieć przywilejów za kratami, bo jest tylko człowiekiem i właśnie on powinien tę sytuację rozumieć najlepiej. Jeśli skarży się do odwiedzających go bliskich i opowiada o swoich „wielkich krzywdach”, to znaczy tylko, że wymaga resocjalizacji. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski