Wróciłem właśnie z Polski na Islandię po dwóch tygodniach wakacji. I samo słowo „wróciłem” stało się dla mnie zaskakująco ważne, bo nigdy wcześniej nie traktowałem Islandii aż tak poważnie w relacji z Polską.

Co więc się stało, że Moja Polska już nie jest Polską? Minęło tylko dziewięć lat od chwili, w której przeprowadziłem się na Islandię z Polski. W Polsce byłem w tym czasie kilka razy, chociaż od ostatniego pobytu minęło trzy lata, i nigdy wcześniej nie miałem takiego poczucia obcości. Może to jest kwestią czasu przeżytego na Islandii. Może to jest kwestią zmian mojej osobowości i upływu mojego życia w ogóle. Może po prostu jestem dojrzalszy. Nie wiem, ale myślę nad tym już dwa dni i zupełnie inne odpowiedzi mi się nasuwają.
Moje idealistyczne podejście do Polski ma chyba największy wpływ na powyższy stan rzeczy. Od szkoły podstawowej uczono mnie, że mam wyjątkową ojczyznę, w której od wieków szanuje się wszystkich. Tak, a na przestrzeni wieków prześladowań i pogromów w Europie, w mojej ojczyźnie spalono jedynie trzy czarownice i wszyscy pomagali Żydom. Zacząłem wierzyć ślepo w nauki o Polsce i od Polski oderwałem się całkowicie. Hi, hi, hi…
Moje politologiczne zamiłowania również wypaczyły moje podejście do ojczyzny. Wierzyłem ciągle w wybór mniejszego zła w polskiej polityce i chyba pierwszy raz w praktyce poczułem, że to jest błędne myślenie, że ojczyzną należy wstrząsnąć i obudzić Polaków. Bez tego przebudzenia …
c.d.n.
Piotr Tomski