Powrót Nawalnego do Rosji po wyleczeniu z Nowiczoka musiał się tak skończyć. Nie było innego rozwiązania. Pozostaje więc tylko jedno pytanie: po co?

 

Tworzenie bohaterów było zawsze polską specjalnością, ale pokrewne dusze słowiańskie widocznie mają podobnie. Powrót jako świadoma decyzja Nawalnego był pewną formą samobójstwa. Dopatrywanie się w tym bohaterstwa jest trochę nieracjonalne, bo bohater powinien mieć przynajmniej wyznaczony realny bądź nierealny cel. Hm! Może tym celem było obalenie Putina. Nie wiem, ale dla mnie samobójstwo nigdy nie jest bohaterstwem.

  Zasada synkretyzmu w przypadku Nawalnego nie usprawiedliwia dla mnie – Polaka – tych zachwytów i westchnień nad bojownikiem rosyjskim, walczącym z reżimem Putina. Setki albo tysiące ludzi siedzą w łagrach z powodu negowania putinowskiej władzy i nikt ich dzisiaj nie wspomina. Dlaczego jeden nacjonalista ma być lepszy od wszystkich? Nawalny przy tym był immanentnym elementem systemu władzy w Rosji i z tego żył, gromadząc dość duży majątek na byciu dobrym prawnikiem i koncesjonowanym opozycjonistą.

  Jest mi jednak przykro z powodu śmierci człowieka, który mógł zrobić jeszcze sporo dobrych rzeczy. Poglądy Nawalnego podobno zmieniały się w dobrym kierunku i miał szanse dołączyć do normalnych demokratów. Współczuję również rodzinie i przyjaciołom, którzy wierzyli w powodzenie jego działań i w rozwój normalnej Rosji. Niestety, pozostał nam tylko symbol.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz