Prezydent błysnął Radą Gabinetową, ale premier Tusk nie dał się przyćmić. Premier wskoczył na Pegasusa i poleciał tak, że prezydent aż mu dziękował. Hi, hi, hi…

Foto: Katarzyna Wódecka

  Kolejny raz w stosunkach pałacowych doszło do porażki prezydenta Dudy, który zaplanował ogromną pułapkę na rząd, ale sam zaplątał się w te misterne „sidła”. Można się śmiać z inwigilacji polityków w Polsce, tyle że tego typu działalność przestępcza powszechna w PiS musi rodzić formalne konsekwencje i na pewno nie można takich przestępców przytulać w tym samym pałacu, w którym obraduje wspomniana Rada Gabinetowa.

  Mastalerek jako doradca prezydenta popełnia błąd za błędem. Nie ma właściwie dobrych rozwiązań dla prezydenta z przegranego obozu politycznego w sytuacji, w której koniec wszystkich jest bliski. Prezydentowi został w zasadzie rok, natomiast PiS rozpadnie się zapewne po wyborach do europarlamentu. Jeśli pan Mastalerek próbuje budować coś na gruzach, to życzę powodzenia, ale ja szans dla próżnych intrygantów dzisiaj nie widzę. Legendarne zdolności pana Mastalerka okazały się zwykłymi bajkami, a jego chamstwo jest rażąco oczywiste, jak jest w przypadku większości polityków polskiej niby-prawicy.

  Interesujące było spotkanie prezydenta z przedstawicielami Konfederacji już następnego dnia po Radzie Gabinetowej. Chłopcy konfederaci budują pozycję prezydentowi, ale nie mam pojęcia, na co oni liczą dla siebie. No tak. Co oni mogą innego? Konfederacji już nie ma, a Bosak i Tyszka są jeszcze młodzi. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz