Już po pierwszych dniach 2024 roku zrozumiałem, że takiego roku jeszcze nie przeżyłem. Te same wydarzenia będą przedstawiane w skrajnie różny sposób, a ci sami ludzie będą bohaterami albo zdrajcami – w zależności od przekazu. Jak tu żyć, panie Tusk? Hi, hi, hi…

Photo by Ella Wei on Pexels.com

  Dotychczas znałem dwie wersje historii Polski: tę, która obowiązywała przed PiS, i tę, którą stworzyło PiS. W Polsce to jest właściwie normalne, że politycy tworzą własną wersję historii, ale rzeczywistość po 1989 roku była jedna. A może tylko tak mi się wydawało? Może za mało czytałem Gazetę Polską? Nie wiem, bo ten fenomen dwóch opisów rzeczywistości uderzył mnie w okolicy zimowego przesilenia i nie mogę się pozbierać. Rozumiem teraz problem żołnierzy wyklętych i band zwalczających państwo w początkach PRL-u. Rozumiem marzenie wszystkich pisowców o przejściu do podziemia.

Ująwszy rzecz poważniej, to będzie rok wielu zagrożeń. I mam podstawowy problem z określeniem hierarchii ważności tych zagrożeń. Zagrożenie wewnętrzne w Polsce uznaję za mniej istotne, bo Kaczyński dokonuje na naszych oczach samozaorania, ale będą jeszcze boje o sądy i trybunały, o praworządność w ogóle, co może podzielić Polskę. Zagrożenia globalne są tak skomplikowane, że naprawdę się boję. Trump, Putin, Netanjahu i Xi będą mieszali w kotle historii, żeby tylko utrzymać własny wpływ na cały świat, natomiast żaden z powyższych nie będzie liczył się z dobrem wspólnym czy dobrem ludzi. Niestety. Nigdy jeszcze nie było tak groźnie dla demokracji i praw człowieka, zwłaszcza że potencjalna współpraca tej czwórki w osiągnięciu wspólnych celów – dyktatorskiego zarządzania światem – jest już bardziej prawdopodobna od rozkwitu światowej praworządności i demokracji.

  Jak tu żyć, panie Tusk? Mamy niewielki wpływ na świat, ale możemy chociaż o nim mówić. I modlić się do naszych najstarszych bogów, żeby złe czyny złych ludzi w nadchodzącym roku straciły znaczenie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz