Na początku 2023 roku miałem nadzieję, ale nie spodziewałem się takich sukcesów w przestrzeni osobistej i publicznej, jakie ten rok przyniósł. Hm! Życzenia polityczne składane rok temu prawie się spełniły. A może tylko normalność pojawiła się po wielu latach i to właśnie jest największym sukcesem.

W Polsce najczęściej panuje ideowo-religijne wzmożenie, bo zawsze jest jakieś świętowanie jakiejś klęski, przy okazji której zmarło wielu Polaków. Jeśli ktoś nie chodzi do kościoła i nie wzdycha do zmarłych bohaterów, to nie ma czego szukać pomiędzy Polakami. Hi, hi, hi… No właśnie, już ten stan rzeczy nie obowiązuje. PiS razem z Kościołem przerżnął wybory w październiku i wróciła normalność. I nawet jeśli polskość, to jest nienormalność, ja wreszcie poczułem sukces.
Odzyskanie normalności dało mi wiarę, że Polska ma szansę na rozwój i na trwałe wejście do grupy najwyżej rozwiniętych państw na świecie. Polacy dają sobie doskonale radę, żyjąc pomiędzy wieloma narodami, dlaczego więc mieliby wreszcie nie osiągnąć szczytu rozwoju gospodarczego i społecznego we własnym kraju? Droga jest tylko jedna – kooperacja w Europie. Samotna wyspa PiS zatonęłaby w morzach niepokoju w ciągu kilku najbliższych lat, natomiast Polska kierowana przez koalicję czterech kooperujących ze sobą sił politycznych może wszystko. Hi, hi, hi…
Nie chciałem wprawdzie rok temu powrotu Donalda Tuska w roli premiera Polski, ale w końcu na niego oddałem głos w październiku, więc czasem bywa tak, że dobry bóg nie wysłucha po prostu dokładnie wszystkich życzeń. Hi, hi, hi… I biedny, pogubiony człowiek może wtedy na moment zmienić upodobania polityczne.
Piotr Tomski