Zastanawiam się coraz częściej, czy ja w ogóle mam jakieś polityczne przekonania, poglądy albo wizje ideowe. Polityką interesuję się od dziecka, a chyba pierwszą moją „czytanką” była „Polityka”, którą prenumerował mój wujek. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku nie miałem w Polsce zbyt dużego wyboru.

Photo by Kaboompics .com on Pexels.com

  Jeśli chodzi o moje głosowania w wyborach parlamentarnych lub prezydenckich, to z ręką na sercu mogę napisać, że głosowałem już na wszystkie aktualnie działające partie polityczne z wyjątkiem PSL. Ale byłem blisko oddania głosu na prezesa PSL w 2020 roku w wyborach prezydenckich, gdyby Trzaskowski nie zastąpił Kidawy Błońskiej w PO. Śmieszne? Bardzo śmieszne. Głosowałem na początku na antykomunistyczną opozycję. Głosowałem na lewicę w latach dziewięćdziesiątych XXw.. Głosowałem na Kwaśniewskiego. Głosowałem na PiS. Głosowałem na Konfederację i Bosaka. Głosowałem na Trzaskowskiego i PO.

  Dzisiaj wiem, że najczęściej głosowałem przeciw, oddając głos na politycznych przeciwników. Nie wiem, czy kiedyś znajdę grupę polityków, z którymi mógłbym się identyfikować, ale na razie nigdy nie należałem do partii bądź jakiejkolwiek organizacji politycznej. Nigdy! I szukać specjalnie takiej grupy nie będę.

  Właściwie – wobec powyższego – to jest ze mnie idealny dziennikarz. Hi, hi, hi.. Problem jest tylko w tym, że nie ma dla mnie odpowiedniej, obiektywnej, bezstronnej redakcji do pracy. Hi, hi, hi… A poważniej rzecz ująwszy, to dzisiaj dziennikarzem jest każdy, kto ma konto w mediach społecznościowych i pisze, mówi czy coś pokazuje. To jest prawdziwa wolność słowa i dziennikarze nie muszą płakać nad swoim zniewoleniem. Tak. Tam, gdzie jest Internet, jest już wolność słowa i nikt jej nie zabije, nie musimy o nią walczyć albo z nią walczyć. Nie musimy jako społeczeństwo płacić miliardów złotych w podatkach na zabawę kilkuset dziennikarzy w opowieści o wolności słowa.

  Panie Rachoń, telefon w dłoń i proszę nadawać, jeśli ma Pan coś do powiedzenia. Zresztą chyba już Pan nadaje przez telefon, bo tak mniej więcej wyglądają Pana ostatnie programy z tytułową jazdą. Hi, hi, hi… Życzę dalszej, wolnej jazdy.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz