Co połączyło Polaków z Islandczykami przed Bożym Narodzeniem? Wulkany. Na Islandii, w okolicy mojego mieszkania, wybuchł piękny, szczelinowy wulkan, natomiast w Polsce wybuchł w mediach wulkan politycznego, pisowskiego szamba związany z TVP.

 Foto: Piotr Wódecki

  Erupcja na Islandii była w początkowej fazie dość groźna, bo szczelina miała cztery kilometry długości, a lawa z niej zajmowała coraz większą powierzchnię. Już po kilku godzinach sytuacja się ustabilizowała. Na same święta Grindawiczanie wrócili już do swoich domów; oczywiście ci, którzy mieli domy niezniszczone. Ale! Magma dalej płynie w tunelach kilka kilometrów pod ziemią, która dalej się trzęsie i wszystko zapowiada szybki dalszy ciąg. Erupcja w Polsce trwa w najlepsze i bawi nas do łez. Dzisiaj postawiono państwowe spółki medialne w stan likwidacji razem z okupującymi je posłami PiS. Hi, hi, hi…

  Wobec powyższego wspólnota naszych narodów polega na zawieszeniu wulkanicznym w dynamicznym procesie zmian. Na Islandii głównie działa natura, a w Polsce działają politycy. W każdym razie ludzie w obu krajach nie mogą być pewni jutra. Hi, hi, hi…

  Polacy i Islandczycy jednak są twardzi i mają nadzieję na odbudowę swoich miejsc pracy i życia. Na przestrzeni wieków nie takie problemy były pokonywane z poświęceniem wielu obywateli. Na Islandii kilka razy wymierała z powodu głodu i chorób większość mieszkańców, a w Polsce większość mieszkańców traciła mienie lub życie w wojnach przetaczających się przez kraj. Przetrwamy. Wulkany wybuchają i gasną. Musimy tylko zachować zimną krew i reagować błyskawicznie na każde drżenie. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz