Według Cenckiewicza z Zybertowiczem polskie służby wywiadowcze współdziałały z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i doszło do zdrady. A Tusk wiedział i nic nie powiedział.

Poziom bezmyślności wyżej wymienionych naukowców najlepiej obrazuje ujawnienie nazwisk sojuszniczych wywiadowców, którzy odwiedzali Polaków w ich biurze. W raporcie, przed jego ostatecznymi zmianami, pomylono sojuszników z przeciwnikami, bo brzmienie ich nazwisk było dość zaskakujące. Jeśli więc w inkryminowanej sprawie ktoś zdradził, to na pewno zdradził Cenckiewicz z Zybertowiczem. Ujawnili nazwiska żołnierzy NATO, co jest formą zdrady.
Pokazywanie prywatnego nagrania z biesiady funkcjonariuszy SKW i rosyjskiego FSB jest również poważnym błędem. Służby mają swoje procedury, mechanizmy działania i pokazywanie tego dla udowodnienia jakiejkolwiek tezy – bez konkretów – jest niedojrzałym wybrykiem gówniarzy. Czy na przykład dzisiaj przedstawiciele Hamasu i rządu Izraela przy jednym stole są zdrajcami? Nie. Oni negocjują. Polacy z Rosjanami po prostu rozmawiali i rozwiązywali wspólne problemy, które zawsze się pojawiają w skali mniejszej lub większej, zwłaszcza w okresach bez wojen militarnych, natomiast nieznalezienie notatek z tych spotkań znaczy tylko tyle, że Cenckiewicz z Zybertowiczem ich nie znaleźli.
Kiedyś byłem radykalnym idealistą i mogłem zabijać dla ojczyzny. Dzisiaj już wiem, że zabijać trzeba tylko tych, którzy namawiają do zabijania dla ojczyzny. Może brzmi to stwierdzenie dziwnie i bardzo niepatriotycznie, ale po głębszej analizie jest bardzo prawdziwe, bo ta gotowość do zabijania dla ojczyzny jest początkiem największych patologii. Wrogów ojczyzny należy wsadzić do więzień i nawracać, resocjalizować. No właśnie. Wiele razy biesiadowałem z Rosjanami w różnych okolicznościach i różnych warunkach, nawet tu – na Islandii. Czy mam się spodziewać zarzutów od polskiego prokuratora albo od Cenckiewicza z Zybertowiczem? Hi, hi, hi…
Piotr Tomski