Poczekamy jeszcze dwa albo trzy tygodnie na nowy rząd w Polsce, bo pewna grupa ludzi nie daje się oderwać od koryta. Czekamy i czekamy, a oni żrą i żrą. Ryją przy tym wszystko niemiłosiernie. Hi, hi, hi…

Ludzie PiS mówili dużo o honorze i wartości głosu Polaków, ale w praktyce, jak zwykle, nie robią tego, co mówią. Morawiecki stwierdza, że ma dziesięć procent prawdopodobieństwa na stworzenie rządu, i chce go dalej tworzyć. Prezydent to słyszy i twierdzi, że akurat do niego premier mówi coś diametralnie innego o tworzeniu rządu.

  Na granicy z Ukrainą trwa protest polskich przewoźników, tyle że premier nie ma czasu się tym zajmować, bo w poczekalni wszyscy muszą czekać. Nasze stosunki z Ukrainą zostaną teraz tak zepsute, że rząd Tuska już nie będzie miał czego naprawiać. W sporze na granicy racja zapewne jest bardzo rozłożona, ale zamknięcie problemu w poczekalni jest dobre wyłącznie dla Putina.

  Mam wrażenie, że do chwili powołania rządu Donalda Tuska w parlamencie też jest poczekalnia i odkładane są poważniejsze uchwały w sprawie sądów oraz trybunałów. Dlaczego? Bo premier Morawiecki mógłby i tak ich nie publikować. Uchwały nie działałyby, a strona przeciwna znałaby ich treść.

  Po sześćdziesięciu dniach od wyborów i od jednoznacznego wyrażenia woli przez naród możemy liczyć na nowy rząd. Ciekawym krajem jest moja ojczyzna. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz