Islandia jest krajem dla ludzi bogatych i ustosunkowanych w miejscowych elitach. Pozostali mają pracować i służyć tym ustosunkowanym. Gdybym był bogaty, to zmieniłbym te rozwiązania społeczne. Hi, hi, hi…

Grindavik. Foto z RUV.is

  Przy trwającej w najlepsze katastrofie w Grindaviku okazało się na początku jedno: większość mieszkańców poniesie osobiste straty w skali ogromnej. Żal mi szczególnie polskich rodzin, które nabyły tam domy po sprzedaniu mieszkań w Polsce i dobrały islandzkie kredyty. Ci ludzie zostali teraz bez pracy i dostaną zasiłki, z których nie pokryją w przyszłości nawet rat kredytów. Tragedia. W ciągu kilku dni stali się nędzarzami bez perspektyw na zmianę swojego położenia.

  Wiele nieruchomości nie było ubezpieczonych, a w momencie ogłoszenia stanu wyjątkowego żaden zakład nie mógł już podpisywać polis ubezpieczeniowych. Rozumiem, że każdy jest kowalem swojego losu, ale w Grindaviku podobno tylko 30% nieruchomości było objęte ryzykami trzęsienia ziemi i wulkanu, dlatego że wszyscy minimalizują koszty w obecnym kryzysie na Islandii. Tragedia. Dorobek życia wielu ludzi przepada na naszych oczach i nikt nic nie może zrobić. Mieszkańcy mogli jedynie wjechać już po ewakuacji i w obecności służb ratunkowych zabrać najwartościowsze przedmioty.

  My, Polacy, przylecieliśmy na Islandię, bo właśnie nie byliśmy bogaci, Niektórzy upierają się wprawdzie, że żyją tu dla przygody, ale to są raczej bajki dla naiwnych małolatów. Dzisiaj przekonujemy się coraz częściej, że na Islandii bogaci nie będziemy. Matka Ziemia też nam o tym mówi dość bezpośrednio. Ach, gdybym był bogaty, to bym wrócił do Polski. Hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz