Po pierwszym posiedzeniu Sejmu widzę, że wszystko zaczyna się układać zgodnie z wolą suwerena. Cieszę się z tej okoliczności, bo za nią oddałem głos w wyborach, głosując na Donalda Tuska.

Szymon Hołownia nie był dla mnie osobą godną mojego głosu nawet w kalkulacjach mniejszego zła czy strategicznego poparcia dla wroga moich wrogów politycznych. Uważam do dzisiaj, że opozycja mogłaby pójść na jednej liście wyborczej, co dałoby jej prawdopodobnie bonus w obowiązującej metodzie przeliczenia głosów na mandaty. Niestety, to Hołownia był głównym przeciwnikiem jedności i wszyscy na tym stracili, czego najlepszym dowodem jest pakt senacki, gdzie partie demokratyczne zyskały dużą większość. Ale cieszy mnie dzisiejsza postawa marszałka Hołowni i zapomniałem już wcześniejsze urazy.
Większość w Sejmie jest zwarta i gotowa do pracy. Bardzo podobało mi się demokratyczne wybranie na marszałka posła Bosaka i demokratyczne odrzucenie kandydatury posłanki Witek. Tak zdecydował Sejm i nikt nie może powiedzieć, że nie miał do tego prawa. Wiele razy przez ostatnie osiem lat dokładnie tak mówili politycy PiS. Wczoraj padli ofiarą prawdziwej demokracji. Podobnie zresztą odbyły się wybory wicemarszałków Senatu. Kara dyscyplinarna w poprzedniej kadencji Senatu powinna eliminować kandydata do pełnienia funkcji, która wymaga pełnego zaufania wszystkich senatorek i senatorów.
Kierunek jest więc dobry, a rozwój wypadków zobaczymy. Po pierwszych decyzjach drugiego dnia obrad poznamy więcej szczegółów wojny polsko-polskiej w wykonaniu ruskich chamów z PiS. Hi, hi, hi…
Piotr Tomski