Spodziewałem się w życiu wielu rzeczy, ale mieszkania w odległości kilku kilometrów od miejsca dosłownie puchnącego przed erupcją wulkanu nie przewidziałem. Życie nabiera innego smaku.

Prawdopodobne miejsce erupcji

Wprosiłem się w kłopoty świadomie. Kupiliśmy nowe mieszkanie wybudowane w odległości około dziesięciu kilometrów od czynnego wulkanu. Przewidywania naukowców jednak skupiały się na innych kierunkach ewentualnego rozwoju szczelin wulkanicznych, które miały iść prosto w kierunku stolicy Islandii. Przewidywania sprawdzały się przez dwa lata i przestały się sprawdzać. Magma ruszyła w przeciwnym kierunku, a właściwie lekko cofnęła się do miejsc, w których zamieniała się w lawę jakieś osiemset lat temu.

  Prawdopodobnie największymi kłopotami będą braki ogrzewania, wody i energii elektrycznej, ale służby nad tym pracują i robią plany awaryjne. Grindavik, który leży bliżej domniemanego miejsca erupcji, ma już opracowany plan ewakuacji wszystkich mieszkańców, a Błękitna Laguna (światowej sławy basen z błękitną wodą) został chwilowo zamknięty z powodu strachu pracowników.

  Dzisiaj wieczorem w Keflaviku w filharmonii odbędzie się spotkanie mieszkańców, na którym zostaniemy poinformowani o planach w kwestii naszych losów. Nie wiem, czy nas również planują ewakuować, ale będziemy musieli się przystosować. W każdym razie mamy nadzieję, że chwilowo przygarną nas nasze dzieci w Rejkiawiku albo rodzice mojej żony w Polsce. Hi, hi, hi… Tak to jest być atrakcją turystyczną. Hi, hi, hi…

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz