Wielki Guru z Żoliborza stwierdził ostatnio, że obce służby stworzyły opozycyjną partię w Polsce i postawiły na jej czele prezentera telewizyjnego. I te wydarzenia spowodowały porażkę PiS. I już tylko historycy o tym napiszą.

  Jakim więc państwem była Polska pod rządami tego palanta żoliborskiego? Założyli mu partię pod nosem i w koalicji z Niemcami wygrali z nim wybory, kiedy spokojnie się przyglądał tym działaniom i nic akurat o tym nie powiedział w kampanii wyborczej. Interesujące.

  Podobno przez osiem lat o nasze bezpieczeństwo dbały wspaniałe służby specjalne, które wyposażono w najlepsze programy komputerowe typu Pegasus. Grzebano w telefonach polityków, dziennikarzy i nawet prokuratorów, na co zebrano już konkretne dowody. A wobec powyższego Kaczyński spokojnie sobie opowiada o partii stworzonej przez obce służby.

  Niestety, do dużej części elektoratu PiS ta narracja trafi i pozostanie na długo. Połączenie prezentera telewizyjnego z najwyższymi generałami polskiego wojska dobrze działa na wyobraźnię, ale taki spisek na taką skalę musiałby w oczywisty sposób zaniepokoić wszystkich zainteresowanych obcymi wpływami w Polsce. Generałowie, którzy zajmowali najwyższe stanowiska w wojsku, nigdy nie wychodzą z obszaru zainteresowania służb w przeciwieństwie do prezenterów telewizyjnych.

  Tak przy okazji mi się skojarzyło, że do historyków opisujących tę partię obcych służb na pewno Kaczyński wyśle Cenckiewicza. Jeden „Reset” już zrobił, z drugim więc nie będzie najmniejszego problemu, zwłaszcza że Pan Wawrzyk znowu pomoże we wszystkim.

  Piotr Tomski

Dodaj komentarz