Może nie spełniły się moje marzenia i PiS dostał najwięcej głosów jako partia, ale koalicja partii opozycyjnych ma przytłaczającą większość.

Daleka droga jednak do stabilizacji w Polsce, zwłaszcza że na początku tej drogi jest pustka w budżecie i gigantyczne długi do spłacania, a sam system zarządzania na pewno nie jest państwem prawa. Fajnie było obiecywać w kampanii wyborczej, natomiast realizować te obietnice będzie bardzo trudno. Dalsze rządy PiS (nawet te chwilowe) mogą tylko pogłębić finansowe problemy i utrudnić przywracanie praworządności, co jest z kolei niezbędne do pozyskania środków unijnych. Nie jest dobrze w żadnym scenariuszu powyborczym.
Irytują szczególnie ciągłe zapowiedzi polityków PiS, i też ich medialnych funkcjonariuszy, na temat pozyskania na stanowisko premiera kogoś z Trzeciej Drogi albo konkretnie – Kosiniaka-Kamysza. Dementowanie tych doniesień nie pomaga, a komentarze do odpowiedzi polityków opozycji wyraźnie wskazują na manipulacje, prowokacje i próby skonfliktowania zwycięskiej formacji.
Zabawne było też we wtorek atakowanie Donalda Tuska za to, że nie załatwił funduszy unijnych z KPO pierwszego dnia po wyborach, chociaż na jakimś wiecu wyborczym tak obiecywał. No właśnie. Atakują w ten sposób ci dziennikarze, którzy twierdzą, że wybory wygrał PiS. Logika godna przedszkolaków. Tusk ma załatwiać fundusze, ale rząd będzie formował ktoś inny. Widać więc w pierwszych dniach, że do sekty PiS nic nie dotarło, a do kłamstw przywykli raz na zawsze.
Piotr Tomski