Atak Palestyńczyków na Izrael jest większym problemem, niż można to sobie w tej chwili wyobrazić, a przy tym nie wiem, dlaczego w ogóle doszło do tych wydarzeń w takiej skali.

Izraelski wywiad musiał wiedzieć o działaniach Hamasu. Nie uwierzę w to, że doszło do jakiegoś zaskoczenia skalą uderzenia rakietowego i liczbą bojowników, którzy przekroczyli granicę. Izrael ma zbyt dobre służby, żeby można było mówić o niespodziance. Powstaje w takim razie tylko jedno pytanie: dlaczego do ataku doszło pod okiem Izraelczyków?
Bo musiało dojść do spektakularnego ataku na Izrael, żeby zmiana wektorów na świecie była możliwa. Po pierwsze, wojna w Ukrainie stanie się mniej atrakcyjna. Po drugie, Amerykanie przerzucą finansowanie z Ukrainy na Izrael. Po trzecie, głównym wrogiem Ameryki może być znowu Iran, co znacznie odciąży Rosję. Po czwarte, skala odpowiedzi izraelskiej może wiele wnieść do sytuacji w wielu krajach arabskich.
Nie mogę też pominąć wewnętrznych problemów w Izraelu. Wielu komentatorów mówi o końcu premiera Netanjahu, ale ja już wykluczyłem brak wiedzy w sprawie ataku Hamasu, więc plan Netanjahu musi być bardziej złożony. To nie będzie jego koniec, przynajmniej w jego planie. To będzie nowy początek dyktatury w Izraelu. I wobec powyższego planu już możemy się bać.
Wojna w Izraelu może potrwać na tyle długo, że w USA będzie już nowy stary prezydent Trump i co wtedy? Mam tylko nadzieję, że politycy izraelscy i służby izraelskie mają jeszcze odrobinę rozumu.
Piotr Tomski