Kiedy usłyszałem wypowiedź Ziobry na temat jego osobistej możliwości spowalniania postępowania w prokuraturze, to nie mogłem powstrzymać śmiechu przez kilka minut. Normalny człowiek, sprawny intelektualnie nigdy nie powiedziałby o takich swoich możliwościach nawet na torturach. Hi, hi, hi…

Swoich chronią spowalnianiem, a pozostałych ścigają z całą mocą państwa totalitarnego. Mamy teraz trzy dowody na obowiązywanie doktryny Ziobro: powyższa wypowiedź pana Zbyszka, sprawa dotacji Parlamentu Europejskiego na spotkanie partyjne Solidarnej Polski i sprawa „kilometrówek” pana europosła Czarneckiego. Nie da się z tych spraw wyciągnąć innych wniosków niż doktryna Ziobro.
Wydawałoby się niektórym, że spowalnianie nie zmieni odpowiedzialności. Nic podobnego! Przedawnienie zwykłego przekroczenia uprawnień następuje szybko i właśnie o to chodzi. Pan Zbyszek spowalnia postępowanie i tym samym uwalnia sprawców od kary. Innymi słowy, pan Zbyszek oświadczył całemu światu, że jest bogiem i może odpuszczać grzechy.
Czy o taką sprawiedliwość chodzi Polakom? Czy głosujący na PiS są świadomi doktryny Ziobro? Mogę zadać wiele pytań, na które odpowiedź jest jednoznaczna, ale nie zmienię jednego faktu: ciągłego poparcia Polaków dla PiS. Wyborcy PiS nie chcą nawet słyszeć o wadach tej grupy polityków i niedługo chyba będą się do nich modlić. I tu dochodzimy do sedna sprawy. Kiedy już będą modlitwy do Kaczyńskiego czy Ziobro, to wsadzą do więzień większość Polaków za obrażanie uczuć religijnych. Może wtedy Polska się obudzi.
Piotr Tomski