Czekaliśmy z zapartym tchem na ogłoszenie „jedynek” na listach wyborczych PiS. I doczekaliśmy się wystąpienia Wielkiego Stratega z Żoliborza, podczas którego podał wszystkie „jedynki” włącznie z nim.

Tusk miał dobre informacje, jak zwykle, i mecenas Giertych będzie miał odpowiednie zajęcie w Kielcach. Nie wierzyłem do końca, że Kaczyński ucieknie do Kielc, ale jednak tchórz zostanie zawsze tchórzem. Ucieka przed debatą w telewizji i teraz ucieka jeszcze z Warszawy, gdzie musiałby przełknąć kolejny raz porażkę w rywalizacji wyborczej z liderem opozycji. Niestety, to przekracza starcze siły Kaczyńskiego.
„Lokomotywy” pisowskich list rozrzucone po Polsce zrobiły na mnie wrażenie piorunujące. Śmiałem się przez kilka minut. Podobno do samego końca toczyła się wojna o te miejsca w poszczególnych okręgach. Dowodem może być błędne wyświetlenie na konferencji nazwiska pani Minister Zdrowia, która „jedynką” już nie została. Nie wiem, czym i kto kierował w tej imprezie, ale postawa prowadzącego pod koniec tego spotkania była jednoznaczna.
– Cicho – rzekł Wielki Guru z Żoliborza i zamilkli wszyscy, po czym dodał – jestem niewolnikiem sztabu i tylko wykonuję rozkazy.
Odniosłem wrażenie, że każdy kiedyś ma swoją Norymbergę. Hi, hi, hi… Hitlerowcy też mówili, że tylko wykonywali rozkazy, Hitler natomiast wykazał się odrobiną odwagi i popełnił samobójstwo. Niestety, tchórz Kaczyński tylko wykonuje rozkazy.
Piotr Tomski